W „Gazecie Wyborczej” ukazał się ciekawy wywiad z Janem Krzysztofem Bieleckim reklamowany jako spowiedź liberała. Momentami spowiedź, momentami samokrytyka. W każdym razie Bielecki w ciekawy sposób rewiduje dogmaty, w które jeszcze do niedawna wierzyła w Polsce większość środowisk opiniotwórczych. Niestety Bielecki sobie, a rząd Donalda Tuska sobie.

REKLAMA
Najlepszym przykładem jest kwestia podatku od Transakcji Finansowych. Oddajmy głos Bieleckiemu:
„Gdyby ten cały finansowy hazard opodatkować, wtedy opłacalność byłaby zupełnie inna. Chcesz rozhuśtać kursy, sto razy dziennie kupić i odsprzedać opcje na ryż? Proszę bardzo, tylko musisz zapłacić niewielki podatek od każdej z tych stu transakcji. Więc się też sto razy zastanowisz, czy to się opłaca. To się nazywa podatek Tobina. Od dawna leży ten pomysł na stole, gotowy, policzony”.
Pełna zgoda z Bieleckim. Partia Europejskich Socjalistów i SLD od lat upominają się o wprowadzenie takiego podatku. Sukcesy póki co są połowiczne. Oddajmy jednak ponownie głos Bieleckiemu:
„Są kraje, w których sektor finansowy jest siłą gospodarki, i one nie będą zainteresowane opodatkowaniem tego typu transakcji. Kapitał po prostu ma narodowość”.
Czyżby Polska zaliczała się światowych centrów finansjery? Warszawa jest drugim Londynem, czy Frankfurtem? Tak można wywnioskować z wypowiedzi Bieleckiego.
Dlaczego? Bowiem 11 państw Unii Europejskiej zdecydowało się wprowadzić Podatek od Transakcji Finansowych (FTT) w oparciu o zasady wzmocnionej współpracy. Są w tym gronie m.in. Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania. Nie ma Polski.
Dobrze by było, aby Donald Tusk posłuchał swojego mentora i poparł Podatek od Transakcji Finansowych. Chyba, że Tusk naprawdę uznaje Polskę za wielkie centrum międzynarodowych finansów 
PS. Jednak z dwóch największych giełd w Europie jest we Frankfurcie nad Menem. A Niemcy są jednymi z prekursorów FTT.