Wyniki wczorajszego głosowania w sprawie uchylenia immunitetu posłowi Mariuszowi Kamińskiemu nie były dla mnie zaskoczeniem. W sprawie poselskiej pomocy wzajemnej już wcześniej formowały się różne koalicje. W trakcie tej kadencji 9 razy głosowano nad uchyleniem immunitetu poselskiego i jak dotąd tylko raz udało się uzyskać wymaganą większość.

REKLAMA
W niektórych przypadkach zarzuty, które Prokuratura stawiała poszczególnym posłom wydawały się zasadne, w innych mniej zasadne. Po ludzku rozumiem tych parlamentarzystów, którzy chcieli uchronić swoich kolegów przed koniecznością odpierania w sądzie często wątpliwych oskarżeń Prokuratury. Domyślam się, iż parlamentarzyści głosujący przeciwko uchyleniu immunitetu nie chcieli tego, by ich znajomi z ław poselskich zetknęli się z bezprawiem sądów czy Prokuratury. Problem w tym, że takie samo bezprawie ze strony organów wymiaru sprawiedliwości może spotkać pozostałych 38 milionów obywateli, a w tym przypadku troska przedstawicieli Sejmu jest już zdecydowanie mniejsza.
Uważam, że poseł, któremu stawiane są zarzuty karne powinien odpowiadać na takich samych zasadach jak każdy obywatel. Jeśli przeciętny Kowalski zostanie postawiony w stan oskarżenia, to nie zbiera się wcześniej grono jego sąsiadów, współpracowników i kolegów z wojska, by ocenić, czy sąd powinien rozpoznawać jego sprawę.
Dlatego też miałem wczoraj poczucie głębokiego niesmaku, gdy obroniony przez kolegów-posłów Mariusz Kamiński stwierdził, iż ważne jest „żeby ludzie zobaczyli, że wszyscy są równi wobec prawa”. Przecież zasłanianie się immunitetem poselskim jest klasycznym przypadkiem stawiania siebie ponad prawem!
Jeśli Mariusz Kamiński uważa, że stawiane mu zarzuty są bezpodstawne, to mógłby – tak jak każdy obywatel – bronić się przed nimi w sądzie, który byłby z pewnością bardziej bezstronny niż jego koledzy-parlamentarzyści z PiS-u i Platformy. Warto pamiętać, że duża część posłów tej ostatniej formacji albo bezpośrednio wywodzi się z PiS-u, albo w wielu sprawach po cichu sympatyzuje z tym ugrupowaniem.
Nie wiem (podobnie jak nie wiedział tego wczoraj nikt na sali sejmowej), czy zarzuty stawiane przez Prokuraturę Mariuszowi Kamińskiemu są w pełni uzasadnione, czy też może całkowicie bezpodstawne. Głosując za uchyleniem immunitetu byłemu szefowi CBA, chciałem, żeby takiej oceny dokonał sąd, który z pewnością ma większe ode mnie kompetencje w tej sprawie.
Jednak wczoraj – po raz ósmy już w trakcie tej kadencji – zwyciężyła nieformalna koalicja parlamentarzystów różnych ugrupowań tworzących Związek Zawodowy Posłów. Okazało się bowiem, iż w kwestii obrony przywilejów władzy między PO i PiS-em nie ma istotnych różnic. Pamiętajmy jednak, że ów POPiS-owy triumf arogancji władzy był równie spektakularną klęską idei państwa prawa.