Kolejna kobieta została zmuszona przez lekarza - misjonarza do kontynuowania ciąży, choć płód nie miał mózgu. Trzy tysiące państwowych lekarzy odmawia wypisywania antykoncepcji w imię swojego bóstwa. Sztuka “Golgota Picnic” nie może być wystawiona, bo biskupi rzymskokatoliccy grzmią z ambon na bezradne władze, a bojówki biskupów dzięki bierności policji stosują przemoc wobec widzów spektaklu. Kabaret Limo nie wystąpi w Rabce-Zdroju, bo jedyną prawomyślną rozrywką w Miejskim Ośrodku Kultury są akademie ku czci Karola Wojtyły. Na Placu Trzech Krzyży nie staną byk i niedźwiedź, symbole giełdy, bo ksiądz z pobliskiego kościoła uważa to za profanację. Poznań może wycofać się z organizowania zajęć jogi, bo są oprotestowywane jako “dzieło szatana”. Witamy w Polsce - państwie wyznaniowym.
Jeden wódz, jeden kościół, jedno sumienie
REKLAMA
Na niedawnej konferencji na temat 25 lat Państwa w cieniu Kościoła rzymskokatolickiego padło wiele interesujących pytań. Jedno z nich brzmiało: co ma robić matka dziecka uczęszczającego do szkoły podstawowej, które wbrew jasno wyrażonej woli matki jest zabierane w ramach zajęć lekcyjnych do świątyni rzymskokatolickiej? - Trzeba pod własnym imieniem i nazwiskiem napisać skargę do kuratorium - odpowiedziała prof. Ewa Łętowska, była sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Nie wystarczy burza w internecie, niezbędna jest odwaga do wystosowania formalnego protestu, otwartego postawienia granicy, dania własnej twarzy sprzeciwowi wobec klerykalizacji Państwa.
Jak postawić granicę? Nie zawierajmy ślubu kościelnego bo “babcia dostanie zawału”. Nie chrzcijmy dzieci bo “tak wypada”. Nie pozwalajmy ich katechizować w przedszkolu czy szkole bo “co ludzie powiedzą”. Nie przyjmujmy księdza po kopercie bo “głupio nie przyjąć”. Nie posyłajmy dzieci do komunii i bierzmowania bo "wszyscy idą" - jak będą dorosłe i świadome same będą mogły podjąć decyzję. Nie wspierajmy ani finansowo ani symbolicznie organizacji, która specjalizuje się w dyskryminowaniu, zaglądaniu ludziom do łóżka (edukacja seksualna, antykoncepcja, aborcja, in vitro) i ukrywaniu przestępczości seksualnej księży wobec "lgnących" dzieci. Nie pozwólmy hierarchom Kościoła katolickiego mówić w naszym imieniu, bo ich podwładni oblali nas wodą, gdy byliśmy niemowlętami.
W Polsce wszyscy chcą się reformować cudzymi rękami - powiedziała prof. Ewa Łętowska. I ma rację. Jeśli chcemy powstrzymać transformację wyznaniową państwa, nie możemy liczyć na to, że zrobi to za nas ktoś inny. Nie wystarczą lajki i komcie na fejsie, ani narzekanie na twitterze. Nie zrobią tego za nas politycy (bo nigdy nie chcą zadzierać z księżmi i biskupami) i NGO-sy (4 osoby w organizacji nie rozwiążą problemów bez mała 40 milionowego państwa). To powinny być codzienne, małe akty nieuczestnictwa, buntu i oporu każdego i każdej z nas.
Póki rozsądni ludzie będą milczeć, póty fundamentalizm katolicki będzie się rozprzestrzeniał, aż wreszcie w myśl zasady “Jeden wódz, jeden kościół, jedno sumienie”, karani będą wszyscy nieprawomyślni*.
* Fundamentaliści katoliccy złożyli właśnie w Sejmie projekt ustawy uznającej edukację seksualną dzieci i młodzieży za akt pedofilii.
Więcej:
Polityka krajowa