Na ul. Nowogrodzką 84. w Warszawie już od powyborczego poniedziałku zjeżdżały się liczne limuzyny i schodziły tabuny partyjnych działaczy. Przypominało to trochę casting do nowego filmu, gdzie kolejne, mniej lub bardziej znane gwiazdy i gwiazdeczki, ubiegają się o niekoniecznie pierwszoplanowe role. Trzeba przyznać, że dostać posadę nie było łatwo, zwłaszcza, że decyzje podejmował nie reżyser, czy w tym wypadku reżyserka - Beata Szydło, lecz wieloletni scenarzysta i producent całego wydarzenia - Jarosław Kaczyński. Każdy kandydat oprócz zaprezentowania swoich umiejętności i talentów musiał zapewne udowodnić również swoje bezwzględne przywiązanie oraz lojalność dla partii i jej przywódcy. Jak to wyglądało nie wiemy, ale może, zgodnie z wcześniejszymi przeciekami, mogło to polegać na przykład na podpisaniu in blanco swojej przyszłej dymisji. Cóż, może dlatego, że nie każdy był przygotowany na taką „odroczoną polityczną karę śmierci”, to i decyzje w terminie nie mogły zapadać?...
Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl
