Rząd Szydło cierpi na brak sukcesów. I w najbliższym czasie nie zanosi się na triumf.
Rząd Szydło cierpi na brak sukcesów. I w najbliższym czasie nie zanosi się na triumf. Foto. Graf

Lada moment okaże się, że kolejne problemy rządu Beaty Szydło, będą o wiele większe od marszów KOD i patrzenia opozycji władzy na ręce. To było tylko kwestią czasu, że o swoje upomni się suweren. Ten sam najczęściej przywoływany przez Jarosława Kaczyńskiego, który dał mandat PiS do rządzenia. Górnicy wybierają się do Beaty Szydło.

REKLAMA
Premier Beata Szydło ma tyle już spraw na głowie, że nie jednej osobie w jej sytuacji trzasnąłby kręgosłup w pięciu miejscach. Ten moralny przede wszystkim. Były już pikiety drobnych przedsiębiorców, którymi właściwie Polska stoi. Manifestacje właścicieli firm recyklingowych, pracowników służby cywilnej. Obecnie pogłębiają się problemy w Centrum Zdrowia Dziecka i służby zdrowia. Teraz przyszła pora na górników, których protestów bał się w zasadzie każdy wcześniejszy rząd.
Górnicy z kopalni Makoszowy mieli obiecane, że z ich zakładu nikt nie straci pracy. Tymczasem trwają zwolnienia. Jeśli do poniedziałku (13.06.2016 r.) nie dojdą do porozumienia z rządem, rozpoczną strajki i protesty. Nie będą walczyć o podwyżki, tylko o utrzymanie miejsc pracy. Gorące lato szykuje się w GK PGE GiEK S.A. Problemy zaczęły się nie tylko w Bełchatowie, ale i w Bogatyni.
Było do przewidzenia, że pierwsi upomną się o swoje, ci którzy mieli obiecane czarno na białym podczas kampanii wyborczej, to co dzisiaj jest wyrzucone poza margines. Beata Szydło tour wyborczy na Śląsku rozpoczęła od słów, że żaden z górników nie straci pracy i ani jedna kopalnia nie zostanie zlikwidowana. A prawda jest bolesna. Z jedenastu zostaną zamknięte cztery najbardziej nierentowne.
Drugi elektorat PiS, czyli rolnicy mieli wyjątkowe szczęcie, że Komisja Europejska warunkowo i po długich obradach zgodziła się na przedłużenie składania wniosków o dofinasowania o miesiąc. Skąd zamieszanie? Dokumentacja do wypełnienia nie była przygotowana zgodnie z nowymi wytycznymi. Chłopi mają czas na złożenie wniosków do 15 czerwca. W jaki sposób zostały tak szybko przygotowane rubryki do wypełnienia, dowiedzą się wraz z nadejściem odpowiedzi o przyznanie dotacji. Cierpliwość wyczerpie się, kiedy odczują skutki ustawy o obrocie ziemią, która zaskarżona jest od kilku tygodni do TK.
Likwidacja umów śmieciowych, obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie płacy minimalnej – kolejka z dnia na dzień do premier Szydło będzie coraz dłuższa. Nie da się wszystkiego załatwić projektem Rodzina 500 plus. Z ludźmi trzeba rozmawiać, mówić o rzeczach realnych, a z tym u Szydło i PiS jest olbrzymi problem.
To był rozdział o „sprawiedliwości”. Teraz pora na „prawo”. Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans pojawi się Polsce punktualnie, jak w szwajcarskim zegarku. To urzędnik państwowy, który postępuje zgodnie z procedurą. A to z kolei zupełnie obce słowo pisowskiemu rządowi oraz parlamentarzystom Kaczyńskiego. Nie miejmy złudzeń. Timmermans przyjedzie nad Wisłę i zrobi kolejny krok, stwierdzając, że demokracja i praworządność nie mają się w Polsce dobrze. Zapowiadana przez Szydło reforma sądownictwa na pewno nie wprawi go w dobry nastrój. Całe szczęście, że ten człowiek, który podjął protest głodowy do czasu opublikowania orzeczenia, zrezygnował z niego, ponieważ nie byłoby już go wśród żywych.
Dlaczego tak bardzo spieszył się Jarosław Kaczyński z realizacją swojego planu doprowadzenia do rządów autorytarnych? Czy chodzi o wiek? Czy nie czuł się już na siłach, żeby poczekać? Czy może jest chory i nie ma już czasu? A może tak bardzo zapragnął władzy? Jedno jest pewne. Jeśli wzorował się na Viktorze Obranie, nie wziął pod uwagę, że ten wygrywając wybory miał większość konstytucyjną, rozpoczął od realizacji obietnic wyborczych, chodził niejednokrotnie na ustępstwa z Unią Europejską i dochodził do władzy 8 lat. Wykazał się pragmatyzmem i cierpliwością. Prezesa PiS zgubiła brawura, arogancja oraz brak dialogu z kimkolwiek. Często nawet ze swoimi najbliższymi współpracownikami i polityka ślepca.
Beata Szydło wytrzyma wiele ciosów, jako tarcza Kaczyńskiego. To kwestia sumienia, moralności, intelektu oraz obrony życiowego sukcesu za wszelką cenę. Sama do dymisji nie poda się. Natomiast zmiana rządu nic nie pomoże, ponieważ PiS nie ma rezerwy. Na pierwszą linię frontu zostali rzuceni ci najlepsi i najbardziej kompetentni wedle prezesa.
Jest to niewątpliwie jedyny rząd w III RP, który można śmiało nazwać „gabinetem problemów”, a o znacznej część posłów PiS, biorąc pod uwagę ich zachowanie do poseł Agnieszki Pomaskiej oraz mając na uwadze wiele innych incydentów, można powiedzieć, że wspięli się na „Himalaje chamstwa”.
Jest opozycja, KOD. Teraz wchodzi do akcji Suweren. I słusznie, bo Polska jest w końcu państwem suwerennym.