Nie tylko w Polsce prawo traktuje lepiej związki wyznaniowe niż związki światopoglądowe.
Nie tylko w Polsce prawo traktuje lepiej związki wyznaniowe niż związki światopoglądowe. zdjęcie własne Wrocławski kościół jezuitów odbija się w gmachy wydziału prawa UWr

Nasuwają się różne pytania. Dlaczego Nowoczesna zagłosowała przeciwko liberalizacji ustawy antyaborcyjnej? Dlaczego Schetyna zarzuca ze statku PO „konserwatywną kotwicę”? Dlaczego wreszcie w całej Europie spora część lewicy wspiera dobre imię religii znacznie bardziej radykalnej i antylaickiej niż chrześcijaństwo?

REKLAMA
Dla idei świeckiego państwa lewica jako taka nie jest najlepszą adwokatką. Żyjemy w czasach, kiedy Europa musi gospodarczo rywalizować z Chinami, Indiami czy Japonią. Globalny rynek nie pozwala na dużą ilość świadczeń socjalnych w danym kraju, co jest na przykład główną przyczyną obecnych problemów Francji. Jednocześnie młodzi Francuzi zdają sobie często sprawę z tego, że ich miejsc pracy pilnuje zastała w swoich przywilejach starsza generacja mieszkańców kraju. Przedsiębiorcy mają coraz większy problem z otwieraniem nowych firm, a zwłaszcza z zatrudnianiem w nich nowych pracowników. Obarczenie socjalne jest zbyt wielkie, aby chcieli to ryzykować.
Jednocześnie wielu młodych Europejczyków widzi pomysły takie jak w Niemczech. Choćby parytet miejsc pracy dla imigrantów. Ogranicza to szanse rdzennego młodego Niemca na zatrudnienie. Ciekaw jestem swoją drogą, jak z tego parytetu miejsc pracy dla imigrantów zostaną wyłączeni imigranci nie będący muzułmanami z Bliskiego Wschodu i Maghrebu (bo o to chyba chodzi?). A może ów parytet będzie dotyczył także obywateli UE spoza Niemiec – Polaków, Francuzów czy Czechów? Szczerze wątpię. Ciekawe jak, w razie zatwierdzenia owego parytetu, traktowani będą Anglicy po Brexicie? Załóżmy, że parytet miejsc pracy dla imigrantów będzie wyłączał innych obywateli UE. Może więc Anglik załapie się na ów parytet, zaś Polak czy Czech, jako obywatele UE, nie załapią się? A może parytet będzie po prostu dotyczył tylko muzułmanów (wyobraźmy sobie młodych Niemców i Czechów przechodzących na islam aby zdobyć pracę...)? A może obowiązkowe będzie pochodzenie spoza Europy? Musicie przyznać, że lewica formułująca takie pomysły nie może być zbytnio szanowana w innych swoich postulatach, takich jak choćby dążenie do świeckości...
Na temat religijności wśród młodych Polaków zrealizowałem ostatnio dwa materiały. Jeden jest moją własną refleksją, drugi to rozmowa z moim młodym kolegą z Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, który jak wielu młodych ma raczej dość prawicowe poglądy.

W krajach tradycjonalistycznych i konserwatywnych, takich jak Polska, gdzie katolicyzm ma się wciąż dobrze, nie brakuje młodych, którzy wcale nie są katolikami, ale bronią Kościoła. Ci młodzi ludzie obawiają się, że walka z Kościołem stworzy tylko miejsce dla bardziej od chrześcijaństwa radykalnego islamu, jak dzieje się to we Francji czy w Belgii. Niebawem islam będzie główną religią istniejącą w tych państwach. Tym obawom nie pomaga niesymetryczne traktowanie różnych grup wyznaniowych. Niedawno pisałem o pacyfikacji przez policję chrześcijan modlących się w paryskim kościele św. Rity. Ów kościół nie był własnością tychże wiernych i przeznaczono go do rozbiórki. Choć wierni nie byli zbyt agresywni, na zarejestrowanych filmikach widać między innymi, że policjanci kopią leżących na ziemi protestujących chrześcijan. Można by wzruszyć ramionami i stwierdzić „tak już jest”, gdyby nie to, że kilka kilometrów od św. Rity mamy dzielnice zdominowane przez muzułmanów, gdzie pięć razy dziennie przestrzeń nie należąca do muzułmanów anektowana jest pod rytuały religijne. Paryscy muzułmanie manifestują politycznie swoją wiarę anektując niektóre place i ulice nie będące w żadnym razie własnością ich gminy wyznaniowej. Czy spotyka się to z podobną reakcją jak ta wobec chrześcijan w kościele św. Rity? Wszystko wskazuje na to, że nie. Dowiadujemy się, że Francja zamknęła już 20 meczetów prowadzonych przez nawołujących do terroryzmu salafickich imamów, ale jeśli ktoś wgłębi się mocniej w prasę francuską, zauważy, że modły odbywają się nadal przed tymi „zamkniętymi” meczetami i policja francuska nie reaguje równie stanowczo co w kościele św. Rity. Najczęściej w ogóle nie reaguje.
W Polsce świeckość również nie ma dobrych orędowników. Zamiast mówić, że świeckość chroni wszystkich przed ewentualnym zdominowaniem codziennego życia przez fanatyków i religijne prawa, broni się świeckości doklejając do niej zupełnie inne zagadnienia. Nie trzeba być wcale socjalistą czy zwolennikiem multikulti aby dostrzegać pozytywne strony świeckiego prawa i świeckiego państwa. Jeśli prawo preferuje grupy wyznaniowe, osoba wierząca dziś w katolicyzm, może kiedyś stać się ofiarą prawa szariatu choćby. Zwolennicy szariatu mogą po prostu skorzystać z wyłomu prawnego na rzecz religii, istniejącego nie tylko w Polsce, ale w większości państw Zachodu (w UK z tego wyłomu korzystają już teraz). Nawet w najbardziej laickich państwach wyznanie nie jest traktowane na równi ze świeckim światopoglądem. Nie ma procesów o obrazę uczuć ekologicznych czy naukowych, nie ma „pójścia na kompromis” z osobami gorąco i bezkompromisowo wierzącymi w polowanie, w popularyzację nauki czy grę w szachy. O tym, że świecki światopogląd jest traktowany znacznie niżej niż wyznanie na całym Zachodzie, piszę choćby w tym miejscu.
Z braku rzeczywiście świeckiego państwa pozostaje tylko uleganie najsilniejszym wyznaniom. Widzimy w Belgii i we Francji tą narastającą uległość. W Polsce póki co uległość dotyczy katolicyzmu, na szczęście znacznie mniej groźnego niż islam. Ale przecież i w Polsce panorama wyznaniowa może się zmienić. A nawet jeśli się nigdy nie zmieni, to czy za konserwatyzm młodych nie ponoszą też odpowiedzialności fałszywi adwokaci świeckości, ludzie, którzy potrafią stanowczo usunąć chrześcijan zajmujących sprzedany kościół, natomiast nie potrafią nawet przedstawić uczciwej słownej krytyki znacznie groźniejszego niż chrześcijaństwo islamu?
Wracając na polityczne podwórko nie wiem, na co liczy Schetyna próbując wejść w obyczajowo – konserwatywną rolę PiSu? PiS jest do tej roli znacznie lepiej przygotowany i nie da się na tym polu pokonać. A Nowoczesna? Skąd się bierze ta nazwa? Czy liberalizm Nowoczesnej to tylko gospodarka? W takim razie nazwa jest myląca, bo czysty neoliberalizm ekonomiczny jest już dość dawną koncepcją i hołduje jej na całym świecie wielu konserwatystów. Może pora zmienić nazwę? Idealizacja „Dzikiego” to też XVIII wiek, dodam na wszelki wypadek...