
Mamy wakacje - więc warto przeczytać o tym, jak sobie raziliśmy z nauczaniem podczas pandemii. "Kurz bitewny" opadł - pora na refleksję...
REKLAMA
Jestem nauczycielem akademickim, więc moim ważnym (chociaż nie jedynym) obowiązkiem jest nauczanie studentów. Lubię to robić i niektórzy twierdzą, że robię to dobrze. Ale 11 marca 2020 mój świat się zawalił. Rano miałem jeszcze normalny wykład na sali wykładowej i nawet zachowałem listę obecności z tego wykładu
a w południe zamknięto uczelnię i wysłano studentów i wykładowców na przymusowy pobyt w domu. Wszyscy spodziewaliśmy się, że to potrwa najwyżej dwa tygodnie. Niestety, trwało do końca czerwca 2021 - i wcale nie jest pewne, czy jeszcze nie wróci...
Żeby nasi studenci nie stracili roku - podjęliśmy niezwłocznie desperackie próby nauczania na odległość. Ze strony studentów, w innych okolicznościach czasem trochę niesfornych, mieliśmy naprawdę świetną współpracę. Na "żywych" wykładach nigdy nie miałem takiej frekwencji, jak na tych wirtualnych, prowadzonych przez Internet!
Nie było łatwo! Zupełnie czym innym jest prowadzenie wykładu do studentów, których twarze można obserwować i dostosowywać formę i treść wypowiedzi do tego, czy są zaciekawieni, czy znudzeni, czy mają trudność ze zrozumieniem jakiegoś zagadnienia - a czym innym jest siedzenie przed komputerem i prowadzenie wykładu do kamery i ekranu z prezentacją. Zilustrowałem to rysunkiem otwierającym ten wpis na blogu, a w samym środku semestru napisałem na ten temat inny wpis Samotność wykładowcy w czasie pandemii, który był wyrazem mojej frustracji. Od wielu Koleżanek i Kolegów dostałem emaile, że oni to przeżywają tak samo. Nic tak nie jednoczy, jak wspólna niedola!
Niezależnie jednak od różnych dyskomfortów zdalnego nauczania zarówno ja, jak i moi koledzy zdobywaliśmy całkiem nowe doświadczenia. Uznałem, że warto się tymi doświadczeniami podzielić także z innymi nauczycielami, którzy napotykali takie same trudności i mieli takie same potrzeby. Napisałem więc na ten temat najpierw kilka artykułów, a potem "skrzyknąłem" dwudziestu najlepszych dydaktyków, poprosiłem ich o spisanie swoich doświadczeń i swoich wniosków i zredagowałem książkę pod tytułem "E-learning na uczelniach - koncepcje, organizacja, wdrażanie", która została wydana przez PWN (Państwowe Wydawnictwo Naukowe).
Sądzę, że książka spodoba się czytelnikom, bo "sprzedajemy" w niej najlepsze, sprawdzone metody zdalnego nauczania - łącznie z prowadzonymi na odległość ćwiczeniami laboratoryjnymi. A ponadto jest to swoista kronika tych niezwykłych dni, kiedy wszystko nagle przewróciło się do góry nogami. To naprawdę była rewolucja, którą opisywaliśmy na gorąco, a więc prawdziwie i emocjonalnie.
Wydaje się, że książka została doceniona, bo gdy dziś rano wszedłem do Internetu, to na stronie startowej przeglądarki MS Edge były wyeksponowane dwie rzeczy: Komentarz na temat powrotu Donalda Tuska do kraju oraz ... okładka naszej książki!
Gdy zajrzałem do serwisu dostarczającego najnowszych wiadomości na temat pandemii COVID-19 to na jednej stronie był prezentowany wykres liczby zachorowań oraz ... nasza książka!
W tej sytuacji wszystkim Państwu mającym styczność z nauczaniem na odległość z czystym sumieniem tę książkę polecam - bo chyba naprawdę nie jest zła!
