Plan wydatków na program Za Życiem w 2022 roku potwierdza tezę, że rząd PiS o ludzi z niepełnosprawnościami dba na etapie prenatalnym. W programie nie ma mowy o realnej pomocy starszym dzieciom czy dorosłym, ale jest zapis o 3 milionach złotych na "lekcje świadomego rodzicielstwa" w szkołach. Niepełnosprawni i ich rodziny to zbyt mały elektorat, by rząd traktował ich poważnie?

REKLAMA
W państwie PiS kobieta musi urodzić chore dziecko, a potem radzić sobie sama. Tak wynika także z planu działań programu Za Życiem na 2022 rok, jaki otrzymałam w odpowiedzi na interpelację od Pawła Wdówika, wiceministra rodziny i polityki społecznej. Minister podaje, że budżet programu Za Życiem wynosi w tym roku 970 milionów złotych. Z czego ponad 550 milionów złotych pochłonie.. wsparcie kobiet w ciąży, "ze szczególnym uwzględnieniem ciąży powikłanej". Tak jakby opieki nad kobietami w ciąży nie finansował NFZ.
Znacznie mniej pieniędzy, bo 200 milionów złotych, zaplanowano na "usługi wspierające i rehabilitacyjne". 120 milionów złotych na tzw. opiekę wytchnieniową, co w praktyce polega także na zatrudnianiu asystentów osób z niepełnosprawnościami w szkołach czy ośrodkach. 24 miliony złotych na tworzenie mieszkań chronionych - ile mieszkań można zbudować i urządzić za taką sumę? Trzy miliony złotych zamiast na pomoc ludziom z niepełnosprawnościami zaplanowano na lekcje świadomego rodzicielstwa w szkołach ponadpodstawowych. Na wsparcie zatrudniania opiekunów czy asystentów rodzin - zero złotych.
Ludzie z niepełnosprawnościami i ich rodziny to najbardziej lekceważona przez ten rząd grupa społeczna. Jest ich za mało by wygrać wybory, więc z punktu widzenia PiS nie warto w nich inwestować. Niebywałą hipokryzją jest więc zmuszanie kobiet do rodzenia chorych dzieci, a potem zostawianie ich bez pomocy. Niestety teraz nic się nie zmieni. Dopiero nowy rząd po wyborach przywróci właściwe priorytety.