W dniu 26 kwietnia 2022 roku odbędzie się uroczysta sesja naukowa związana z jubileuszem 30-lecia Akademii Inżynierskiej w Polsce. Cieszy mnie to potrójnie. Po pierwsze całym sercem utożsamiam się ową Akademią, bo uważam, że środowisko inżynierskie w Polsce powinno mieć swoją reprezentację na odpowiednio wysokim poziomie, żeby być bardziej dostrzegane i lepiej doceniane, a AIP jest najbardziej predestynowana do pełnienia takiej roli.

REKLAMA
Po drugie owa uroczysta sesja naukowa będzie się odbywała w AGH. To moja uczelnia i lubię, gdy ważne wydarzenia tu właśnie mają miejsce. No i po trzecie - cieszy mnie, że podczas owej sesji naukowej będzie także okazja do zaprezentowania mojego referatu:
logo
Będzie zapewne dostępny w przyszłości film dokumentujący to wydarzenie, o czym nie omieszkam Państwa powiadomić.
Chciałbym jednak przy okazji wspomnieć o jednej mało znanej publikacji, która dotyczyła wynalazków i wynalazców, a była wydana w Polsce w formie książki w 1608 roku. Na Wawelu dzierżył wtedy królewską władzę Zygmunt III Waza, do Ameryki dotarli pierwsi polscy koloniści i zamieszkali w mieście Jamestown, a na głuchej litewskiej prowincji, we wsi Mohilna, prosty (ale wykształcony!) szlachcic, Jan Protasowicz napisał pierwszą encyklopedię w języku polskim.
logo
Encyklopedia ta była pisana wierszem (trzynastozgłoskowcem, jak Pan Tadeusz!), i była głównie poświęcona... wynalazcom. Wyraża to tytuł książki: "Inventores rerum, albo krótkie opisanie kto co wynalazł i do używania ludziom podał". Protasowicz wspomina o "inwentorach" w 147 hasłach swej encyklopedii, wymieniając nazwiska 180 wynalazców i opisując 174 wynalazki.
Zawartość merytoryczna tego dzieła była oparta w znacznym stopniu na wcześniejszym dziele zatytułowanym „De inventoribus rerum” (O wynalazcach) Polydora Vergilio,, które było wydane w Wenecji w 1499 roku. Zwracam uwagę, że działo się to w epoce Europy rycerskiej, średniowiecznej (przecież to jest to samo stulecie, w którym miała miejsce bitwa pod Grunwaldem!). Drukowane księgi dotyczyły wtedy głównie spraw religijnych, a tymczasem włoski uczony napisał tak obszerne dzieło poświęcone wynalazcom i dzieło to zostało wydane - podobnie jak encyklopedia Protasowicza.
To dowód średniowiecznego szacunku dla wynalazców. Szacunku, jakiego dziś naprawdę trudno się doszukać, chociaż wynalazki współczesnych inżynierów zaprowadziły ludzi w Kosmos i na dno oceanów, stworzyły nowe metody komunikacji (komputery, komórki, Internet) a nawet modyfikują wnętrze ciała chorych poprzez budowę i wszczepianie sztucznych narządów! Ale czy ktoś z Państwa potrafi wymienić chociaż jedno nazwisko z długiej listy współczesnych inwentorów, którym to zawdzięczamy?
No właśnie.
W moich felietonach popularnonaukowych drukowanych w różnych gazetach, a także w nagraniach radiowych, upominam się często o to, by do panteonu narodowych bohaterów włączyć także techników – wynalazców, konstruktorów, twórców materialnych podstaw współczesnej cywilizacji. Zadziwia, a czasem wręcz oburza to, że na wspomnienie potomnych zasługują u nas politycy różnych szczebli (bez związku z tym, na ile ich polityka przyczyniła się do powodzenia naszego kraju w różnych obszarach), wodzowie (znowu często przegranych bitew), artyści: pisarze, poeci, malarze, kompozytorzy, a także aktorzy. Niekiedy także uczeni, ale raczej tylko ci najwięksi: Kopernik, Maria Skłodowska-Curie, Śniadecki, Banach...
Natomiast o inżynierach praktycznie nie ma wzmianki.
Wsłuchajmy się więc w głosy płynące z Auli AGH w ramach uroczystości jubileuszu 30-lecia Akademii Inżynierskiej w Polsce. Z pewnością warto!