Co łączy o. Rydzyka z Manuela Gretkowską czy Kazimierą Szczuką? Myliłby się ten, kto sądzi, że absolutnie nic. Łączy ich przekonanie, że nie można przyjmować części poglądów swojego guru a inne odrzucić jako zwyczajnie głupie lub zbytnio emocjonalne. Oba środowiska, które reprezentują wspomniane postacie, oczekują ślepej wiary i bezwzględnej akceptacji.
REKLAMA
Zanim obejrzałem popis feministycznej wizji świata w programie Tomasza Lisa trochę przypadkowo trafiłem na „wejścia” antenowe w Radiu Maryja o. Dyrektora. Oba programy utwierdziły mnie w przekonaniu, że nawet nie ma co się wysilać z próba zrozumienia racji liderów opinii tych środowisk.
Albo jesteś bezwarunkowo „za” albo zapiszą cię po stronie swoich osobistych wrogów.
Albo jesteś bezwarunkowo „za” albo zapiszą cię po stronie swoich osobistych wrogów.
Panie mają pierwszeństwo, ale trzymając się chronologii parę słów o wizji świata katolickiego w ujęciu Dyrektora Radia Maryja.
O. Tadeusz w sztandarowej audycji „Aktualności dnia” dostrzegł zagrożenie dla siebie i swojego dzieła płynące już nie tylko ze strony rządu, Krajowej Rady, liberałów, masonów i innych odszczepieńców ale nawet „pewnego katolickiego tygodnika wydawanego na Śląsku” oraz „jednego kanału, za który duchowni nie płaca, a nawet im płacą”.
To, że o. Dyrektor nie pała miłością do konkurującej o widza zainteresowanego religią i wiara telewizji religia.tv nie dziwi.
O. Tadeusz w sztandarowej audycji „Aktualności dnia” dostrzegł zagrożenie dla siebie i swojego dzieła płynące już nie tylko ze strony rządu, Krajowej Rady, liberałów, masonów i innych odszczepieńców ale nawet „pewnego katolickiego tygodnika wydawanego na Śląsku” oraz „jednego kanału, za który duchowni nie płaca, a nawet im płacą”.
To, że o. Dyrektor nie pała miłością do konkurującej o widza zainteresowanego religią i wiara telewizji religia.tv nie dziwi.
Dodam tylko, że i moim marzeniem nie jest występ w mediach o. Rydzyka czy jakiś inny gest dowartościowania z jego strony. Zdziwiła mnie natomiast kilkuminutowe „gorzkie żale” wobec Gościa Niedzielnego. Na nic podpis redaktora naczelnego tego tygodnika pod protestem w sprawie pominięcia TV Trwam na pierwszym multipleksie, na nic życzliwe teksty i regularne ukłony katowickiego pisma w stronę Torunia. Wystarczył jeden wywiad z Krzysztofem Luftem, żeby zostać umieszczonym po stronie wrogów toruńskich mediów, a przez to i samego Kościoła, co o. Dyrektor ogłosił „urbi et orbi”.
Ich przewiną było nie tylko dopuszczenie do głosu członka KRRiT, a więc zapewnienie swoim czytelnikom minimum pluralizmu jakim jest przedstawienie racji drugiej strony, ale także przypomniany, niejako przy okazji, fakt braku poparcia dla geotermalnych idei fix czy innych, z pewnością równie genialnych, pomysłów. O. Dyrektor lubi opowiadać o tym jak jest prześladowany, dlatego nie traci czasu na docenianie sprzymierzeńców, ale wychodzi z założenia, że na każdej wojnie liczy się tylko karna i zwarta armia żołnierzy. I właśnie na nich od dawna stawia.
Jak się okazuje, tego samego od swoich oczekują polskie feministki. Min. Mucha zaryzykowała nawet lekkie ośmieszenie kiedy poprosiła o zwracanie się do niej per „ministro” (edytor tekstu nadal zwraca mi uwagę, że słowo zapisałem błędnie, bo nie ma takiego określenia w słowniku języka polskiego), ale sam fakt, że podoba jej się EURO 2012 i generalnie sport, że lubi popatrzeć jak chłopaki gonią za piłką wystarczy żeby zostać uznaną za paprotkę na futbolowym stoliku nie licząc pełnionej (o czym pewnie sama min. Mucha do wczoraj nie wiedziała) funkcji „pomocnicy polskiego taliba”.
Przy okazji festiwalu tej feministycznej nowomowy można było się dowiedzieć, że „język polski obrazuje przemoc w stosunku do kobiety, bo nie mogą one dokonać aborcji na życzenie”. Jak połączyć brak żeńskich końcówek z ustawa aborcyjną wie pewnie tylko p. Gretkowska, ale już się tą wiedzą nie podzieliła (może i dobrze?).
Przy okazji festiwalu tej feministycznej nowomowy można było się dowiedzieć, że „język polski obrazuje przemoc w stosunku do kobiety, bo nie mogą one dokonać aborcji na życzenie”. Jak połączyć brak żeńskich końcówek z ustawa aborcyjną wie pewnie tylko p. Gretkowska, ale już się tą wiedzą nie podzieliła (może i dobrze?).
Z wczorajszego programu dowiedziałem się jednego: nie wystarczą jakieś gesty, deklaracje czy nawet pokazywanie się na tych samych imprezach - dopóki ktoś nie przejdzie w 110% na stronę feministek, nie zacznie widzieć świata przez okulary manify i wyzwoleńcze marsze, dopóty nie uzyska autoryzacji i swoistego „błogosławieństwa” tego środowiska.
Jak się okazuję, feministki też przygotowują się na wojnę i nie zamierzają tracić czasu – mimo pacyfistycznych min i dla nich liczą się tylko uzbrojeni (na szczęście na razie tylko w feministyczną retorykę i czasem śmieszne słowa) żołnierze, a raczej żołnierki. A dokładniej żołnierki – wyznawczynie. Niestety ministra Mucha na razie nie zakwalifikował się nawet do rezerwy.
Zresztą jak ktoś ma czas i lubi niech sam posłucha o. Dyrektora to polecam całość w Radiu Maryja, a potem dla równowagi tyrady polskich feministek
w TVP.
w TVP.
