
Nie tak dawno apelowałem, by nie siać paniki i nie straszyć Polaków w tak trudnym czasie katastroficznymi scenariuszami – pustymi półkami, brakiem podstawowych produktów żywnościowych, kolejkami. Ale w ostatnich dniach sierpnia producenci (i konsumenci) faktycznie przeżyli chwile grozy. Azoty i ANWIL wstrzymały przejściowo produkcję nawozów i CO2. Powodem była potężna zwyżka cen gazu na europejskich rynkach. Produkcja, na szczęście, została wznowiona, jednak nikt nie zagwarantuje, że podobna sytuacja się nie powtórzy. Przedsiębiorcy pytają rządzących, jak zamierzają reagować. Bo jedynie rząd ma skuteczne narzędzia, aby oddalić widmo katastrofy.
