Donald Tusk w swojej kancelarii mówił ostatnio o byciu "zabitym". I nie miał na myśli PiSu, Palikota, ani SLD. Miał na myśli przeciwników wewnątrz Platformy Obywatelskiej. Grupę rosnącą wraz z każdym gorszym dla Tuska sondażem. Premier nie ma złudzeń, co się w jego partii dzieje. Złudzeń nie powinna mieć więc także opinia publiczna. To nie jest sielankowy obraz kochającej się rodziny.

REKLAMA
Rozmawiałem dziś z jednym z członków zespołu do sprawy wolnego rynku, który założył Łukasz Gibała. Poseł powiedział mi, że o decyzji Gibały dowiedział się 15 minut przed konferencją. Powiedział też, że po tej decyzji nie wyklucza przyspieszonych wyborów.
Decyzja Gibała pokazuje, że jest życie poza Platformą Obywatelską. Do tej pory było to niewyobrażalne. PO była partią, której się trzymano, bo tylko ona dawała gwarancję wejścia do parlamentu. Dziś okazuje się, że taką, może nie gwarancję, ale dużą szansę, daje też Palikot.
To Donalda Tuska stawia przed perspektywą mniej niż dotąd uległych partyjnych podwładnych. Skoro jest alternatywa dla Platformy, to niektórzy sobie pomyślą, że nie muszą iść na każdy dyktat władz Platformy. Zobaczymy to w wynikach głosowań, najpierw na posiedzeniach komisji.
Konrad Piasecki napisał dziś enigmatycznie na Twitterze o niebieskiej kanapie w newsroomie RMF, która słyszała wiele poufnych rozmów. Także tą przed poranną rozmową dziennikarza z Grzegorzem Schetyną. Podejrzewam czego dotyczyła. Druga kadencja osłabia Tuska i wzmacnia Schetynę. To zdecydowanie nie jest moment na ruch Schetyny, na otwarty atak na Tuska. Ale ten czas może nadejść, jeśli posłowie Platformy zobaczą, że Schetyna daje im za 2-3 lata większe szanse na wejście do Sejmu, niż osłabiony reformami Donald Tusk.
W tym biznesie nie ma sentymentów. Posłowie martwią się kolejną kadencją, a nie "Projektem", jak liderzy Platformy mówili długo o partii. Gdy Tusk będzie zagrażał sejmowej legitymacji w latach 2015-2019, to nie będzie Tuska. Tym łatwiej to przyjdzie niektórym, że lider Platformy od dawna nie jest bratem - łatą. Wielu upokorzył, wielu słyszało o upokorzeniach innych. Nie będzie sentymentu.
Teraz wreszcie chodzi także o liczby. Platforma ma nad opozycją już tylko 3 głosy przewagi. Tomasz Sekielski z TVN napisał na Twitterze: Jeszcze trzech i nowe rozdanie. Już pisze się o następnych ryzykach transferowych.
Rozpad koalicji z PSL z powodu reformy emerytalnej postawiłby Donalda Tuska przed koniecznością współpracy z Ruchem Palikota. SLD ma mniej posłów niż ludowcy. Koalicja z Palikotem jednak, to niebezpieczne budowanie przez samego Tuska alternatywy dla Platformy. Dziś posłowie PO nazywają Palikota błaznem, a jego partię cyrkiem. Gdyby była w koalicji nazywaliby ją "poważnym partnerem", budując jej wiarygodność wśród wyborców.
Czułe nosy czują, że coś wisi w powietrzu. Bynajmniej nic konkretnego. Ale jakiś wiatr zmiany, parafrazując znaną piosenkę.
Adam Szostkiewicz z Polityki mówił w TOK FM: Platforma będzie pękać. Nie do utrzymania jest sytuacja, w której są trzy twarze tej partii: Gowina, Schetyny, gdzieś ukrytego, delfina, który może z powrotem wejść na scenę, i najważniejsza: Tuska. Z drugiej strony jest Kaczyński naciskany przez ziobrystów. Nie zdziwiłbym się, gdyby poszukał porozumienia z konserwatystami, bigotami katolickimi w Platformie. Mogłaby powstać nowa wersja PO-PIS-u.
Roman Imielski z Gazety Wyborczej: Ludzie są ewidentnie zmęczeni klinczem, jaki w polityce trwa od 2004 roku. - Polityka się zmienia. Przykładem są powoli rosnące słupki Palikota, czyli dla lewicy, która nie zajmuje się sprawami solidarności społecznej. Zajmują się sprawami obyczajowymi, a to dla ludzi, szczególnie młodego pokolenia, jest główny problem.
To nie jest jeszcze ten czas. Notowania PO są wciąż wysokie, styczniowe spadki zostały w sondażach zatrzymane. Tuskowi może się wydawać, że wszystko będzie OK. Ale gdzieś tam w tle jest Monika Olejnik mówiąca w Gali, że rząd jest fatalny i nic nie robi. Gdzieś tam jest Janusz Palikot wyłuskujący z PO kolejne osoby. Gdzieś tam jest Łukasz Gibała ze swoją wiedzą o partii. Gdzieś tam temperatura rośnie. To danie nie jest na dziś, nie jest na jutro. Ale, gdy pytam w Platformie o jesień, to już nikt nie ma pewności, co się zdarzy. Tusk będzie miał wysokie sondaże, a PSL będzie w koalicji - wówczas nie zdarzy się nic. Cokolwiek innego może oznaczać, że zdarzyć się może wszystko.