To zupełnie niesamowite, że w kraju rosnącego bezrobocia, wszechobecnych umów o dzieło, mnożących się jak grzyby po deszczu pracujących biednych, niskiej kultury pracy, wyzysku pracowników, nacjonalizmu i panoszenia się Kościoła katolickiego, którego funkcjonariusze coraz mniej kryją, że uważają się za ludzi lepszej kategorii, lewica urządza kongres, na który wpuszcza jakieś tysiąc osób (limituje miejsca) i smętne panele, zamiast burzliwych wieców, poprzedzających zwycięski marsz po władzę.
REKLAMA
Niestety Kongres Lewicy zbyt dokładnie odzwierciedlał mentalność jej szefa, Leszka Millera, żeby przynieść jakikolwiek dobry efekt: zamknięty krąg osób arbitralnie uznanych za "godne", bilety wstępu ściśle odpowiadające preferencjom szefa Sojuszu, tak, żeby wszyscy mieli o wszystkim z góry przewidzianą i pożądaną przez Millera opinię.
Efekt do przewidzenia, jak bon moty przewodniczącego.
Postulat zwiększenia roli państwa w gospodarce, jednak bez żadnych konkretów: jakich dokładnie instytucji panstwa, w jakich obszarach gospodarki, na jakiej podstawie w takich, a nie innych, ile to będzie kosztowało i skąd wziąć na to pieniądze. Postulaty bezpłatnego wszystkiego, od edukacji do służby zdrowia, ale bez najmniejszej wzmianki którzy konkretnie podatnicy za to zapłacą ile i komu zabierze się środków, żeby budżet się dopiął.
Szumne zapowiedzi państwa neutralnego światopoglądowo bez najmniejszej wzmianki na temat obecnych, zupełnie niesłychanych postulatów Kościoła, jak uczynienie z religii przedmiotu maturalnego, czy przeanalizowania problemu rosnącej agresji i roszczeniowości hierarchów w życiu społecznycm i politycznym, a także niemal zupełnej bezkarności księży - przestępców (choćby pedofilów).
Zero wzmianki o infrastrukturze, bez której przecież gospodarka nie ruszy, zero sensownych postulatów dotycząch związków zawodowych, bo przecież niezobowiązujących bredni o "zwiększeniu ich roli", nikt przy zdrowych zmysłach nie traktuje poważnie.
Puste obietnice wypłacania zasiłków na przysłowiowe mleko dla dzieci, zamiast pomysłów, jak sprawić, by na to mleko mogli bez problemu zarobić sami rodzice.
Martwy kongres, martwych idei i martwych ludzi, bez życia, tętna, pulsu i polotu. W sytuacji tak sprzyjającej, tak wymarzonej do wzrostu popularności lewicy trzeba mieć naprawdę wyjątkowy dar, żeby nie przymierzać się w tej chwili do przejęcia władzy.
Leszkowi Millerowi gratuluję talentu, a Jarosławowi Kaczyńskiemu elektoratu, który z łatwością przejmie, jeśli tylko odrobinę się postara - to znaczy zrobi więcej niż nic.
Leszkowi Millerowi gratuluję talentu, a Jarosławowi Kaczyńskiemu elektoratu, który z łatwością przejmie, jeśli tylko odrobinę się postara - to znaczy zrobi więcej niż nic.
