Ma rację Donald Tusk, który mówił, że ludzie wybaczą nam wszystko z wyjątkiem nieuczciwości. Nic dodać, nic ująć. Dlatego jestem zdania, że takie haniebne procedery, jakim jest korupcja polityczna, powinny być wypalane rozpalonym żelazem. Nie ma tutaj żadnych okoliczności łagodzących. Nie dziwmy się potem, że poziom zaufania do polityków i instytucji państwowych jest na dramatycznie niskim poziomie. Takie sytuacje, jak ta z dolnośląskiego z pewnością nie służą zmianie tego stanu rzeczy.
REKLAMA
Nigdy nie dam swojej zgody na to, aby polityka była dla kogoś skokiem na kasę. Wstępowałem do Platformy Obywatelskiej, bo wierzyłem w to, że będziemy w stanie zrobić dla kraju coś dobrego. Wstępowałem dlatego, że w jej szeregach byli między innymi śp. Maciej Płażyński i Donald Tusk - ludzie których znałem od dawna i o uczciwości których byłem przekonany. Szczerze wierzyłem, że w tej formacji będzie coś z atmosfery sierpnia’80... Po tym, co się stało na Dolnym Śląsku jest mi po ludzku wstyd. Dla takich ludzi nie ma miejsca w Platformie i w polityce w ogóle. Jestem przekonany, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan i wszyscy zostaną rozliczeni.
„Ulica” spekuluje, kto stał za tą prowokacją. Teorii jest wiele, ale nie wierzę, że za tą akcją kryje się Grzegorz Schetyna, którego znam od wielu lat. To ostry i ambitny zawodnik, jednak nie mam powodów uważać, że nieuczciwy. Wręcz przeciwnie. Grzegorz, jak mało kto potrafi powstrzymać urażone ambicje i pracować dla dobra partii. Bez względu na to, jaki był cel tego słuchowiska, ukarani powinni zostać wszyscy – zarówno nagrywani, jak i nagrywający. Jeżeli ktoś miał na celu upublicznienie patologicznych układów, powinien to zrobić przed zjazdem, gdy można było jakość zareagować, a nie dopiero wówczas, gdy wynik wyborów nie był po jego myśli…
Jedynym antidotum na polityczne układy jest prywatyzacja. Tylko wówczas takie molochy, jak KGHM, Elewarr, czy Orlen przestaną być dojnymi krowami dla polityków opcji wszelakich i ich rodzin. Niestety, wszystko co państwowe, jest korupcjogenne, a ludzie bywają słabi i nieuczciwi. Sprywatyzowanie wielkich firm państwowych byłoby też dobrym sygnałem dla inwestorów, bo inwestowanie w spółkę, w której na każdym szczeblu zasiada kilku dodatkowych „fachowców” z politycznego rozdania, nic dobrego firmie nie wróży. Tylko likwidacja koryta, może to zmienić! Przykład z Lubina jest znamienny. Zachłanni politycy, którzy widocznie pracują w KGHM przez układy, nie wiedzą nawet, jak się wydobywa miedź. Do niedawna sądzili, że wyciąga się nią z kasy koncernu…
