Polska Razem Jarosława Gowina opublikowała na swojej stronie czarna listę – spis 136 sędziów, którzy odmówili wykonywania czynności orzeczniczych w związku z tzw. reformą Gowina. Nie chce mi się nawet przypominać, że publikowanie takich list, to czysto bolszewickie metody – za nimi mogą pójść już tylko nawoływania do zrobienia z bezczelnymi sędziami porządku.
REKLAMA
Nie muszę też chyba mówić, że publikowanie takich list przez wpływowych polityków naznacza i piętnuje ludzi, których dotyczą, naraża ich na niebezpieczeństwo i prowadzi do rażącej nierównowagi: bo zaatakowany w ten sposób przez osobę publiczną człowiek nie może się obronić. Nie ma do dyspozycji aparatu partyjnego, konferencji prasowych i dostępu do mediów.
Pomijam to – choć z ludzkiego punktu widzenia czyn Gowina jest zwyczajnie podły. Skupię się jednak na meritum: prawdziwym majstersztykiem i erystycznym mistrzostwem jest dokonany przez Gowina zabieg odwrócenia uwagi opinii publicznej od własnego rażącego merytorycznego błędu.
Pomijam to – choć z ludzkiego punktu widzenia czyn Gowina jest zwyczajnie podły. Skupię się jednak na meritum: prawdziwym majstersztykiem i erystycznym mistrzostwem jest dokonany przez Gowina zabieg odwrócenia uwagi opinii publicznej od własnego rażącego merytorycznego błędu.
Jarosław Gowin jako minister sprawiedliwości wykazał się kompromitującą niekompetencją i lenistwem: nie chciało mu się osobiście podpisać nominacji dla sędziów przenoszonych z sądów rejonowych do sądów zamiejscowych (właśnie w ramach tzw. reformy Gowina – choć reforma jest tu określeniem zdecydowanie na wyrost). Oddelegował do tego swojego wiceministra, co w świetle obowiązującego prawa, które Gowin jako minister miał obowiązek znać, uczyniło wszystkie te nominacje nieważnymi. Efekt jest taki, że gdyby nie karkołomne orzeczenie Sądu Najwyższego, sankcjonujące stan faktyczny, trzeba byłoby powtórzyć nawet kilkaset tysięcy procesów sądowych – właśnie tych , w których orzekali sędziowie z nieważnymi nominacjami. Wyobrażacie sobie nerwy ludzi, którzy uczestniczyli w procesach sądowych, stawiali się na rozprawy, dojeżdżali, powoływali świadków, dochodzili swoich racji i teraz musieliby to wszystko przechodzić od nowa?
Wiecie ile czasu sędziów i pieniędzy podatników, nas wszystkich kosztowałoby powtórzenie tych kilkuset tysięcy procesów?
Wiecie ile czasu sędziów i pieniędzy podatników, nas wszystkich kosztowałoby powtórzenie tych kilkuset tysięcy procesów?
Sędziowie, którzy w tej sytuacji odmówili orzekania – wiedząc, że ich orzeczenia i tak będą nieważne, a procesy trzeba będzie powtarzać, są sędziami z prawdziwego zdarzenia, prawdziwymi strażnikami prawa i demokracji, ludźmi uczciwymi i przyzwoitymi, wiernymi misji wymiaru sprawiedliwości i przede wszystkim – ludźmi, którym możemy ufać, bo wiemy, że mają zasady i zawsze i wszędzie, niezależnie od okoliczności i kompetencji lub niekompetencji swoich politycznych zwierzchników, będą stać na straży prawa. Tego właśnie oczekuję od uczciwego sędziego.
Atakując ich za tę zawodową uczciwość i odwagę cywilną Gowin dopuszcza się rzeczy niebywałej i skandalicznej i mam nadzieję, że środowisko nie tylko sędziowskie, ale także prawnicze, dziennikarskie i politycy wszystkich opcji, prawicy i lewicy, wystąpią zgodnie przeciwko niemu, potępią jego niegodny i niebezpieczny dla demokracji czyn – bo gdyby to, co robi stało się praktyką, nie będziemy już żyć w państwie prawa, ale w państwie bezprawia.
Widzę, że w Polsce ciągle od nowa trzeba przypominać i głośno mówić o tym, że czasowe sprawowanie funkcji publicznej, bycie (zawsze przez chwilę) ministrem czy posłem nie stawia nikogo ponad prawem, nie upoważnia do łamania przepisów, arogancji i bezczelności, nie czyni takiego człowieka nadczłowiekiem, nadurzędnikiem, którego nie obowiązują reguły dotyczące innych obywateli.
Gratuluję 136-ciu wspaniałym sędziom, którzy się na to odważyli i sugeruję przyjrzeć się reszcie, która jak rozumiem, działała wbrew prawu z pełną świadomością, że naraża obywateli na stres a skarb państwa na straty.
Bo w końcu - jeśli nie możemy być pewni, że sędziowie przestrzegają prawa i stoją na jego straży, jeśli nie możemy polegać na ich niezłomności i zasadach, to kto stanie między obywatelami a bezprawiem? Zastanówmy się, kto pomoże nam dochodzić nasych praw, jeśli wszyscy sędziowie ze strachu będą milczeć, tak jak milczeli i milczą wszyscy - z wyjątkiem tych stu trzydziestu sześciu?
