Okładka najnowszego numeru tygodnika “Wprost” ilustruje artykuł o seksualnych wyczynach Piotra Szeligi, do niedawna posła konserwatywnej Solidarnej Polski. Przedstawia nagie, kobiece, wstydliwie skrzyżowane nogi na tle Sejmu. “W obronie honoru tej kobiety pan poseł nic nie będzie panu opowiadał” - mówi dziennikarzowi prawnik pana posła. A przecież to nie kobiece ciało powinno być na okładce, lecz - jeśli już - nagie męskie uda i łydki ze smętnie zwisającym pośrodku różańcem. Nie chodzi tu bowiem o kobietę, lecz o pana posła i jego kolegów.
REKLAMA
Być może okładka z męskimi nogami sprzedawałaby się gorzej. Być może chodzi o obawę przed kuriozalnym paragrafem o obrazie katolickich uczuć religijnych. Być może najłatwiej było po prostu polecieć stereotypem i wyeksponować kobiece ciało. Tak czy inaczej okładka “Wprost” kieruje odbiór ważnego społecznie tekstu na tory skandalu obyczajowego, podczas gdy chodzi o coś znacznie ważniejszego i niszczącego polskie życie publiczne: o polityczną hipokryzję.
“To co robią dwie dorosłe osoby, to przecież sfera prywatna” - powiedział poseł Szeliga i nie sposób nie przyznać mu racji. Ale jest jeden warunek: prywatność “obyczajowa” zostaje unieważniona, gdy polityk buduje swoją karierę na zawodowym zaglądaniu ludziom pod kołdry i podporządkowywaniu ich najbardziej osobistych spraw swojej ideologii religijnej.
Szeliga, podręcznikowy przykład reprezentanta narodu biskupów, pomiędzy jednym a drugim pozamałżeńskim stosunkiem, głosował przeciwko ustawie o świadomym rodzicielstwie (10 października 2012), chciał zaostrzyć - jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie - ustawę antyaborcyjną (10 października 2012 i 27 września 2013), a także głosował przeciwko związkom partnerskim (25 stycznia 2013). Oprócz tego zdecydowanie sprzeciwiał się Konwencji antyprzemocowej (notabene od miesięcy czekającej na ratyfikację ze strony premiera Tuska), rzekomo rozbijającej rodzinę i jedynie słuszne wartości pana posła. Wartości, które po kolejnych seksualnych podbojach mógł pielęgnować w biskupich zespołach parlamentarnych: “na rzecz ochrony życia i rodziny” oraz “katolickiej nauki społecznej”.
Konrad Piasecki, dziennikarz TVN24 (ten co wepchnął ministrę Muchę - i, co warte odnotowania, tylko ją - na minę “trzeciej ligi hokeja”), bagatelizuje sprawę Szeligi następująco: “Seksafera opisana przez Wprost mało jednak aferalna. To, że konserwatywny polityk jest mało konserwatywny nie dziwi od czasów Profumo”. Jeszcze dalej poszedł kiedyś amerykański pisarz Christopher Moore, który słysząc o aferze obyczajowej z udziałem świątobliwego republikanina napisał, że skandal polega na tym, że rozmodlony polityk “zdradzał swoją żonę z KOBIETĄ!”. I choć słowa Moore'a wywołują uśmiech, to nie powinny przesłaniać tego, że jedynie słuszne wartości i ideologia religijna to bilet wstępu do klubu, w którym chodzi tylko i wyłącznie o władzę nad innymi, uchwalanie praw lub blokowanie ustaw ze świadomością, że samemu jest się ponad to.
Tragedią polityczną Polski - i nie jest to zbyt mocne określenie - jest to, posłami są ludzie, którzy uchwalają prawo dla innych, ale nie dla siebie, ludzie, którzy w pogoni za władzą podniosą rękę za wszystkim, czego zażąda ich biskup, ludzie, dla których polityka jest tylko i wyłącznie teatrem. Jednak jeszcze gorsze jest to, że część mediów traktuje ten teatralny podział na prywatne i publiczne jako coś normalnego. Problem w tym, że ustawy uchwalane bądź odrzucane przez konserwatywnych aktorów mają realny wpływ na społeczeństwo. Bezpodstawne są więc zarzuty, że tematy takie jak hipokryzja polityczna posła Szeligi to tematy tabloidowe . To ważna kwestia polityczna i w interesie społecznym jest, aby świętoszkowaci aktorzy zostali zdemaskowani zanim zostaną wybrani na kolejną kadencję.
******
Zapraszam na wydarzenie: 25 maja 2014 wyjmujemy Europarlament z konserwy
******
Fundacja Feminoteka oferuje bezpłatne konsultacje prawne i psychologiczne kobietom doświadczającym przemocy (ekonomicznej, fizycznej, psychologicznej, seksualnej). Na wizytę można zapisać się we wtorki, środy i czwartki w godz. 13:00-19:00 pod numerem 731 731 551. Jeśli chcesz wspomóc działalność Feminoteki możesz przekazać nam 1% - KRS 00 00 24 28 85. Dziękujemy!
