<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[Blogi naTemat - artykuły i wpisy blogerów]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów z Blogi naTemat]]></description>
		<link>https://blogi.natemat.pl/</link>
				<generator>blogi.natemat.pl</generator>
		<atom:link href="https://blogi.natemat.pl/rss/wszystkie" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/629927,felieton-tomasza-lisa-jesien-pis-u</guid><link>https://blogi.natemat.pl/629927,felieton-tomasza-lisa-jesien-pis-u</link><pubDate>Sun, 02 Nov 2025 19:01:54 +0100</pubDate><title>Felieton Tomasza Lisa. &quot;Jesień PiS-u&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d8b2e6434595099363a3cfae4904db72,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Tak się składa, że dwie według mnie najpiękniejsze polskie piosenki są o jesieni lub na jesiennych motywach. Tekst jednej „Mimozami jesień się zaczyna”, śpiewanej przez Czesława Niemena, pochodzi z wiersza Juliana Tuwima. Słowa drugiej „W żółtych płomieniach liści”, śpiewanej przez Łucję Prus i Skaldów, napisała Agnieszka Osiecka.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d8b2e6434595099363a3cfae4904db72,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d8b2e6434595099363a3cfae4904db72,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Felieton Tomasza Lisa. &quot;Jesień PiS-u&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/629006,tomasz-lis-czlowiek-to-brzmi-bzdurnie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/629006,tomasz-lis-czlowiek-to-brzmi-bzdurnie</link><pubDate>Sun, 26 Oct 2025 19:08:55 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Człowiek – to brzmi bzdurnie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/245134d01eaa19a367a24311ab38fa02,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Donald Tusk nazwał ostatnio Jarosława Kaczyńskiego podpalaczem, który generuje w polskiej polityce, i szerzej w Polsce, złe emocje i nienawiść, która może w końcu doprowadzić do nieszczęścia. Podpalacz to dość mocne słowo, ale w odniesieniu do Kaczyńskiego to eufemizm. Gość jest po prostu pozbawiony wyższych uczuć, w tym empatii oraz wszelkich hamulców.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/245134d01eaa19a367a24311ab38fa02,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/245134d01eaa19a367a24311ab38fa02,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Jarosław Kaczyński jest człowiekiem i politykiem wschodnim. Nie mówię tu o powiązaniach z Rosją czy Kremlem, ale o mentalu. O człowieku, który myśli po wschodniemu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/628197,tomasz-lis-nie-pokochalem-trumpa-czyli-golebie-i-zwyciezcy</guid><link>https://blogi.natemat.pl/628197,tomasz-lis-nie-pokochalem-trumpa-czyli-golebie-i-zwyciezcy</link><pubDate>Sun, 19 Oct 2025 19:40:01 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Nie pokochałem Trumpa, czyli gołębie i zwycięzcy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/cd0025ac647e6b7cacef7ac20ba7b28c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Postępowy świat robi to, co lubi najbardziej i umie najlepiej: oburza się. Oto do pokoju w Gazie doprowadzili panowie Trump i Netanyahu. Jak słyszymy, jeden jest faszystą (w zasadzie obaj nimi są), a drugi zbrodniarzem.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/cd0025ac647e6b7cacef7ac20ba7b28c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/cd0025ac647e6b7cacef7ac20ba7b28c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Nigdy nie byłem i nigdy nie będę fanem Donalda Trumpa, ale gratulacje za pokój w Gazie należą mu się jak psu buda</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/627341,prawy-do-lewego-nowy-felieton-tomasza-lisa</guid><link>https://blogi.natemat.pl/627341,prawy-do-lewego-nowy-felieton-tomasza-lisa</link><pubDate>Sun, 12 Oct 2025 20:53:01 +0200</pubDate><title>&quot;Prawy do lewego&quot;. Nowy felieton Tomasza Lisa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/589e26ddb2af04dd29aaf147477ebdde,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jan Józef Lipski napisał kiedyś słynny esej „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” o megalomanii i ksenofobii Polaków, za który, ponieważ esej był mądry i prawdziwy, dostał straszne baty od komunistycznej propagandy. Poniższy tekst, parafrazując Lipskiego, powinien nosić tytuł „jedna ojczyzna, dwa antysemityzmy”.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/589e26ddb2af04dd29aaf147477ebdde,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/589e26ddb2af04dd29aaf147477ebdde,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis o polskiej prawicy i lewicy</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/626417,lord-holownia-nowy-felieton-tomasza-lisa</guid><link>https://blogi.natemat.pl/626417,lord-holownia-nowy-felieton-tomasza-lisa</link><pubDate>Sun, 05 Oct 2025 18:57:30 +0200</pubDate><title>&quot;Lord Hołownia&quot;. Nowy felieton Tomasza Lisa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b6f30c09fd6dbc727579b6f42ae46988,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W tych dniach Polska zasadnie żyje początkiem konkursu chopinowskiego. Cały ten nadchodzący czas to zasadny ukłon w stronę naszego wielkiego rodaka, który podbił Paryż za życia, a świat cały po śmierci. Chopinowi oddałem tu hołd przed tygodniem. Dziś zaś czas na pokłonienie się innemu wielkiemu Polakowi, który, nie tak jak Chopin oczywiście, ale jednak realnie, odniósł międzynarodowy sukces. Mowa o Josephie Conradzie.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b6f30c09fd6dbc727579b6f42ae46988,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b6f30c09fd6dbc727579b6f42ae46988,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Hołownia do szalupy wskoczył sam, bo los frajerów z załogi, o pasażerach nie wspominając, jest mu doskonale obojętny</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/625595,felieton-tomasza-lisa-swiata-obywatel-e</guid><link>https://blogi.natemat.pl/625595,felieton-tomasza-lisa-swiata-obywatel-e</link><pubDate>Sun, 28 Sep 2025 18:46:23 +0200</pubDate><title>Felieton Tomasza Lisa. &quot;Świata obywatel(e)&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/91ffa9e25c1f391db071d1bd9a04e0d5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zamordowany kilkanaście dni temu amerykański konserwatywny komentator, Charlie Kirk, potwierdził po śmierci, jak niezupełnie respektowana jest zasada "o zmarłych dobrze albo wcale". Po jego śmierci mówią o nim albo z entuzjazmem, albo z obrzydzeniem, co uznaję za pewien jego sukces, ale co w oczach większości sukcesem wcale być nie musi.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/91ffa9e25c1f391db071d1bd9a04e0d5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/91ffa9e25c1f391db071d1bd9a04e0d5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Fryderyk Chopin jest niezmiennie naszym wspaniałym towarem eksportowym</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/624461,nowy-felieton-tomasza-lisa-teatr-wspolczesny</guid><link>https://blogi.natemat.pl/624461,nowy-felieton-tomasza-lisa-teatr-wspolczesny</link><pubDate>Sun, 21 Sep 2025 19:02:59 +0200</pubDate><title>Nowy felieton Tomasza Lisa. &quot;Teatr współczesny&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/41fa9e7bafe32a631f3fd4289cd5afbc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Niemal codziennie, wracając z długiego spaceru z moim psem, zatrzymuję się w kafeterii Instytutu Teatralnego na ulicy Jazdów, niedaleko Łazienek. Przyciągają mnie krem z dyni i sałatka grecka (lokowanie produktu).]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/41fa9e7bafe32a631f3fd4289cd5afbc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/41fa9e7bafe32a631f3fd4289cd5afbc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Politycy PiS uprawiają słaby teatr</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/623489,tomasz-lis-o-rusofobii-krytykuje-prawice-po-ataku-dronow-na-polske</guid><link>https://blogi.natemat.pl/623489,tomasz-lis-o-rusofobii-krytykuje-prawice-po-ataku-dronow-na-polske</link><pubDate>Tue, 16 Sep 2025 10:30:29 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: &quot;Wojna może być tutaj&quot;. Zanim przyjdą Ruscy, musimy pogonić ich V kolumnę w Polsce</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/95b0f0a09fea98968d16bc2a0168ae5b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />10 września 2025 nie był w historii Polski żadnym dniem przełomowym czy wybitnie ważnym, był wszelako dniem znaczącym. Oto w 24 godziny wypełzła spod kamienia, jak robactwo, niemal cała ruska agentura w Polsce. To, że stało się tydzień przed rocznicą sowieckiej napaści na Polskę w 1939, dodawało temu pewnej symboliki i rysu perwersji.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/95b0f0a09fea98968d16bc2a0168ae5b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/95b0f0a09fea98968d16bc2a0168ae5b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis o rusofobii.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/622406,tomasz-lis-mamy-w-polsce-antysemityzm-prawicowy-i-lewicowy</guid><link>https://blogi.natemat.pl/622406,tomasz-lis-mamy-w-polsce-antysemityzm-prawicowy-i-lewicowy</link><pubDate>Sun, 07 Sep 2025 18:11:30 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Mamy w Polsce antysemityzm prawicowy i lewicowy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/eb0ab8596f421543559c90fa46664271,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Skrajną prawicę i skrajną lewicę dzieli w Polsce prawie wszystko, podkreślić prawie, ale jedno, poza nienawiścią do Tuska, łączy: Żydzi. Dokładniej – nienawiść do Żydów. Mamy u nas antysemityzm lewicowy i prawicowy, które zlewają się w pewnym punkcie w szeroką i regularnie zalewającą Polskę rzekę.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/eb0ab8596f421543559c90fa46664271,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/eb0ab8596f421543559c90fa46664271,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Mamy w Polsce antysemityzm prawicowy i lewicowy</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/621401,tomasz-lis-przede-wszystkim-nie-spi-przyc</guid><link>https://blogi.natemat.pl/621401,tomasz-lis-przede-wszystkim-nie-spi-przyc</link><pubDate>Sun, 31 Aug 2025 19:15:29 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Przede wszystkim &quot;nie spi*przyć&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7503630b7dfc8f3a60b6b318223bac86,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Znajoma z Niemiec, której moje teksty bardzo się podobają (to oczywiste), zwróciła mi uwagę, że może już dość z tą powyborczą traumą i czas napisać coś optymistycznie...]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7503630b7dfc8f3a60b6b318223bac86,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7503630b7dfc8f3a60b6b318223bac86,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Polacy wybrali, Polacy narzekają...</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/620702,tomasz-lis-raj-na-skarpie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/620702,tomasz-lis-raj-na-skarpie</link><pubDate>Sun, 24 Aug 2025 19:20:18 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Raj na skarpie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9de2c1735e0e94eb2d133792924e7242,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W dalszej części tekstu wyjaśnię, skąd tytuł tego tekstu. Na razie, tytułem wstępu, powiem tylko, że wielka kariera i prezydencka intronizacja Karola Nawrockiego jest smutnym potwierdzeniem niebezpiecznej skłonności Polaków do tworzenia bajek, które, co gorsza, część ludzi łyka jak młode pelikany.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9de2c1735e0e94eb2d133792924e7242,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9de2c1735e0e94eb2d133792924e7242,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis o miłości Polaków do mitów i bajek</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/619883,tomasz-lis-brunatne-flagi-w-gore-prawa-marsz-na-wschod</guid><link>https://blogi.natemat.pl/619883,tomasz-lis-brunatne-flagi-w-gore-prawa-marsz-na-wschod</link><pubDate>Sun, 17 Aug 2025 20:29:10 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Brunatne flagi w górę, prawą marsz na Wschód</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/931d41a9c5e0486d456559b26a52c23e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Andrzej Duda miał być (i był) długopisem Jarosława Kaczyńskiego. Karol Nawrocki ma być Kaczyńskiego baseballem, kastetem i maczetą. Jego mięśniakiem, osiłkiem i taranem. Ma być młotem na elity, przez które Kaczyński stracił władzę i których nienawidzi. Duda był inteligentem, który miał udawać jednego z nas. Nawrocki ma być królem, który jest każdym z nas i którego podziwia, a przynajmniej lubi każdy z nas.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/931d41a9c5e0486d456559b26a52c23e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/931d41a9c5e0486d456559b26a52c23e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Karol Nawrocki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/619100,tomasz-lis-nasze-dna</guid><link>https://blogi.natemat.pl/619100,tomasz-lis-nasze-dna</link><pubDate>Sun, 10 Aug 2025 18:54:48 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Nasze DNA</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3b19c0507719f7d1176a2abe1ee1a5d2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego to zdecydowanie więcej niż zmiana lokatora pałacu prezydenckiego. To definitywny koniec epoki Solidarności. I częstotliwość wypowiadania przez Nawrockiego słowa „solidarność” nie ma tu do rzeczy absolutnie nic.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3b19c0507719f7d1176a2abe1ee1a5d2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3b19c0507719f7d1176a2abe1ee1a5d2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Solidarność jest w naszym DNA</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/618095,tomasz-lis-zapraszamy-na-obciach</guid><link>https://blogi.natemat.pl/618095,tomasz-lis-zapraszamy-na-obciach</link><pubDate>Sun, 03 Aug 2025 20:47:15 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Zapraszamy na obciach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c844c1c480adb749965228f6cb8dcac8,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zaprzysiężenie Pana Nawrockiego na prezydenta będzie wielkim zwycięstwem może nie Polski Ludowej, ale Polski ludycznej, zwycięstwem ignorancji, obciachu i etosu antyinteligenckiego.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c844c1c480adb749965228f6cb8dcac8,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c844c1c480adb749965228f6cb8dcac8,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Andrzej Duda i Karol Nawrocki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/617294,tomasz-lis-prawo-i-piesc-czyli-teraz-idziemy-na-twardo</guid><link>https://blogi.natemat.pl/617294,tomasz-lis-prawo-i-piesc-czyli-teraz-idziemy-na-twardo</link><pubDate>Sun, 27 Jul 2025 17:38:00 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Prawo i pięść, czyli teraz idziemy na twardo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f22e1fbaee75a7d30007a4f85879e9bf,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rekonstrukcja rządu była ważna, ale ważniejsza niż zmiana na kilku ważnych stanowiskach była decyzja Tuska o zmianie filozofii, paradygmatu i parametrów rządzenia. Nie będzie już Tuska – wielkiego koordynatora i motywatora, ale Tusk – dowódca na polu bitwy.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f22e1fbaee75a7d30007a4f85879e9bf,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f22e1fbaee75a7d30007a4f85879e9bf,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis komentuje rekonstrukcję rządu Donalda Tuska.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/616271,tomasz-lis-brunatna-fala-plynie-przez-polske-wartko-i-bez-przeszkod</guid><link>https://blogi.natemat.pl/616271,tomasz-lis-brunatna-fala-plynie-przez-polske-wartko-i-bez-przeszkod</link><pubDate>Sun, 20 Jul 2025 18:55:47 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Brunatna fala płynie przez Polskę wartko i bez przeszkód</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/52daf7375c3adf9b9671da1905fafc55,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Brunatna fala płynie przez Polskę wartko i bez przeszkód. Tu i ówdzie konsternacja. Częściej bezradność. Albo bezczynność.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/52daf7375c3adf9b9671da1905fafc55,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/52daf7375c3adf9b9671da1905fafc55,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Felieton Tomasza Lisa</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/615413,tomasz-lis-byly-czasy-byli-ludzie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/615413,tomasz-lis-byly-czasy-byli-ludzie</link><pubDate>Sun, 13 Jul 2025 19:26:18 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Były czasy, byli ludzie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/91c2203a3fe85073a933985324386e3b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ostatnie kompromitujące wypowiedzi A. Dudy, równie niemądre K. Nawrockiego, antysemickie ekscesy posła Brauna, judaszowe występy pana Hołowni, antyimigranckie błazenady niejakiego Bąkiewicza oraz antyukraińskie szczucie uprawiane przez licznych państwa z PiS i Konfederacji każą dziś zapytać o jakość kadr w naszej polityce i szerzej w życiu publicznym.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/91c2203a3fe85073a933985324386e3b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/91c2203a3fe85073a933985324386e3b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Nawet o Kaczyńskim mówiliśmy wtedy Jarek, bo był &quot;swój&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/614309,nowy-felieton-tomasza-lisa-judasz-2025</guid><link>https://blogi.natemat.pl/614309,nowy-felieton-tomasza-lisa-judasz-2025</link><pubDate>Sun, 06 Jul 2025 19:06:14 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Judasz’2025</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b3caa5cfb2ed6ceec7b997a50ff6c36e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiem, że ludzie nie lubią, gdy ktoś samemu sobie składa gratulacje, więc nie napiszę dziś, pisząc o Hołowni, „a nie mówiłem”, choć mówiłem. Nie napiszę tak jeszcze z dwóch względów. Uważam, że przewidzenie zdrady Hołowni nie wymagało żadnej przenikliwości. To raczej niedostrzeganie, że nadchodzi, wymagało pewnej ślepoty. Po drugie, nie chcę, pisząc o narcyzmie i megalomanii zdrajcy, popełniać pewnego aktu...]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b3caa5cfb2ed6ceec7b997a50ff6c36e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b3caa5cfb2ed6ceec7b997a50ff6c36e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowy felieton Tomasza Lisa.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/613187,tomasz-lis-pogrzeb</guid><link>https://blogi.natemat.pl/613187,tomasz-lis-pogrzeb</link><pubDate>Sun, 29 Jun 2025 17:42:07 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Pogrzeb</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e35e0000fe95869d220a7164e4ac4df0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Właśnie skasowałem napisany wcześniej dość optymistyczny tekst. Proszę wybaczyć. Pan premier Donald Tusk w kilka minut optymizm zabił i sens publikacji tekstu unicestwił.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e35e0000fe95869d220a7164e4ac4df0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e35e0000fe95869d220a7164e4ac4df0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Felieton Tomasza Lisa w naTemat: &quot;Pogrzeb&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/611795,tomasz-lis-zdrada-w-trzech-aktach</guid><link>https://blogi.natemat.pl/611795,tomasz-lis-zdrada-w-trzech-aktach</link><pubDate>Sun, 22 Jun 2025 18:06:37 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Zdrada w trzech aktach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4c70eb806852110946a8815ac933096f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Prawie dekada rządów PiS wyglądałaby zdecydowanie mniej mrocznie i byłaby zdecydowanie mniej dokuczliwa, gdyby tzw. wolne media, w opisywanie tych rządów i w zwalczanie związanych z nimi patologii, włożyłyby jedną dziesiątą energii, jaką w tych dniach wkładają w zwalczanie idei ponownego przeliczenia głosów oddanych w wyborach i sprawdzania, czy nie zostały one po chamsku przekręcone.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4c70eb806852110946a8815ac933096f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4c70eb806852110946a8815ac933096f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Kilka lat temu napisałem, że możemy wygrać wybory, ale nie dzięki mediom, tylko mimo mediów, albo wbrew mediom.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/611138,tomasz-lis-35-lat-i-to-nie-koniec</guid><link>https://blogi.natemat.pl/611138,tomasz-lis-35-lat-i-to-nie-koniec</link><pubDate>Sun, 15 Jun 2025 19:15:52 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: 35 lat i to nie koniec</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c43845e11ce9871a59d8d3702ca98544,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Miała Europa w XVII wieku wojnę trzydziestoletnią, to Polska, która nie może być gorsza, ma na przełomie XX i XXI wieku wojnę 35-cioletnią.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c43845e11ce9871a59d8d3702ca98544,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c43845e11ce9871a59d8d3702ca98544,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jarosław Kaczyński i Donald Tusk w roku 2005</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/610061,tomasz-lis-zaloba-narodowa-w-krainie-mrozka</guid><link>https://blogi.natemat.pl/610061,tomasz-lis-zaloba-narodowa-w-krainie-mrozka</link><pubDate>Sun, 08 Jun 2025 18:58:10 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Żałoba narodowa w krainie Mrożka</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/611533c131e7dd00df54585175de56b2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Póki trwa kampania, mamy politykę i politologię. Po wyborach wjeżdża socjologia, by wytłumaczyć co i dlaczego się stało, oraz psychologia, by pokonani znaleźli sposób poradzenia sobie z poczuciem klęski, a może i finalnie pogodzenia się z nią.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/611533c131e7dd00df54585175de56b2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/611533c131e7dd00df54585175de56b2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Karol Nawrocki</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/608831,tomasz-lis-zyletka-zyleta-narodowa</guid><link>https://blogi.natemat.pl/608831,tomasz-lis-zyletka-zyleta-narodowa</link><pubDate>Sun, 01 Jun 2025 21:12:16 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Żyletka (Żyleta) narodowa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/04553d28936c23fdcf27bb5c500a8d70,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Piszę ten tekst w poczuciu trwogi. Nie, nie złamię reguł ciszy wyborczej. Będę się pilnował. Boję się, jak pewnie większość Polski, o wynik tych wyborów, choć strach jednych jest ogromną nadzieją tych drugich.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/04553d28936c23fdcf27bb5c500a8d70,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/04553d28936c23fdcf27bb5c500a8d70,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki – którego wybierze Polska?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/606146,tomasz-lis-przykazanie-11-normalna-polska</guid><link>https://blogi.natemat.pl/606146,tomasz-lis-przykazanie-11-normalna-polska</link><pubDate>Sun, 18 May 2025 23:59:41 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Przykazanie 11 – normalna Polska</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7ea0c386972e763df46c44f6895b0591,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />„Nie jestem ja taki szalony, by w obecnych czasach coś mniemać albo i nie mniemać”, napisał  w „Translantyku” Gombrowicz. Formuła literacko  zgrabna, ale nieprawdziwa. W lecie 1939 roku Gombrowicz był na tyle, nie szalony, ale przytomny, by jak  najbardziej mniemać, pojechał pociągiem do Gdyni, wsiadł do transatlantyku do Buenos Aires i tyle go Polska widziała.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7ea0c386972e763df46c44f6895b0591,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7ea0c386972e763df46c44f6895b0591,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">18 maja idźmy wszyscy na wybory</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/604709,felieton-tomasza-lisa-czlowiek-z-beznadziei</guid><link>https://blogi.natemat.pl/604709,felieton-tomasza-lisa-czlowiek-z-beznadziei</link><pubDate>Sun, 11 May 2025 20:51:18 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Człowiek z beznadziei</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c7a45e15dcbee56e1aafa528f9082bd8,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kampanie wyborcze czasem piszą scenariusze, które swym przesłaniem i dramaturgią zdecydowanie wkraczają poza i ponad politykę. Dokładnie tak jest z obecną kampanią.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c7a45e15dcbee56e1aafa528f9082bd8,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c7a45e15dcbee56e1aafa528f9082bd8,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czy Wajda nakręciłby film o Karolu Nawrockim? Tytuł mógłby brzmieć &quot;człowiek z beznadziei&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/603437,tomasz-lis-targowica-ze-zdjecia</guid><link>https://blogi.natemat.pl/603437,tomasz-lis-targowica-ze-zdjecia</link><pubDate>Sun, 04 May 2025 18:53:40 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Targowica ze zdjęcia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/07d04096bd9f47230ec31cbc027107b2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Paryż, jak wiadomo, wart jest mszy, co stwierdził Henryk IV Burbon. Pytanie, ile i czego są warte Warszawa i Polska. Powiecie słusznie, że są bezcenne. Oczywiście. Są jednak tacy, którzy szczerze uważają, że cena Polski i zdobycia władzy w Polsce jest całkiem wymierna i dość precyzyjnie określona.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/07d04096bd9f47230ec31cbc027107b2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/07d04096bd9f47230ec31cbc027107b2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nowy felieton Tomasza Lisa.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/602381,nowy-felieton-tomasza-lisa-w-natemat-mam-dosc-martwienia-sie-polska</guid><link>https://blogi.natemat.pl/602381,nowy-felieton-tomasza-lisa-w-natemat-mam-dosc-martwienia-sie-polska</link><pubDate>Sun, 27 Apr 2025 19:01:10 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis w naTemat: Mam dość martwienia się Polską</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/8374fe564c895f5a96bf704edf3f10d7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Z pewną przykrością stwierdzam, że z biegam lat, z biegiem dni, zmienił się mój stosunek do wyborów. Kiedyś czekałem na nie jak dziecko na Dzień Dziecka, z mieszaniną radosnego oczekiwania i wesołej ekscytacji, bo będą lody, galaretka z kremem, a może nawet cyrk z dzikimi zwierzętami do miasta przyjedzie (wtedy jeszcze przyjeżdżał i niesłusznie nie budziło to kontrowersji i sprzeciwów).]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/8374fe564c895f5a96bf704edf3f10d7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/8374fe564c895f5a96bf704edf3f10d7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Coraz częściej boję się, że w dniu wyborów dowiem się o moim kraju i o nas, Polakach, rzeczy, których wolę nie wiedzieć</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/601256,tomasz-lis-za-za-za</guid><link>https://blogi.natemat.pl/601256,tomasz-lis-za-za-za</link><pubDate>Sun, 20 Apr 2025 16:07:35 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Za, Za, Za!!!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/375827a8b9d1815ed4f6bbeef773ea29,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czym dłużej trwa kampania prezydencka, tym gorszym kandydatem okazuje się Rafał Trzaskowski. Nie, nikt nie wykrył jakichś jego wad, żaden dziennikarz nie dokopał się brudów w jego życiorysie. Nic podobnego.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/375827a8b9d1815ed4f6bbeef773ea29,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/375827a8b9d1815ed4f6bbeef773ea29,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis o kampanii prezydenckiej: Za, Za, Za!!!</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/600026,bicepsy-slabeuszy-felieton-tomasza-lisa</guid><link>https://blogi.natemat.pl/600026,bicepsy-slabeuszy-felieton-tomasza-lisa</link><pubDate>Sun, 13 Apr 2025 20:16:01 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Bicepsy słabeuszy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/07ad81ab2f79051e019742732e76baa5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zawsze lubiłem silnych ludzi. A dokładniej zawsze imponowała mi siła. Ale też zawsze moją pogardę i odrazę budziła słabość upozorowana na siłę, czyli dokładnie to, co w Polsce prezentuje niejaki Nawrocki, a w Ameryce niejaki Trump, dwaj słabeusze udający siłaczy.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/07ad81ab2f79051e019742732e76baa5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/07ad81ab2f79051e019742732e76baa5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">opis</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/598757,tomasz-lis-lalus-i-chamus</guid><link>https://blogi.natemat.pl/598757,tomasz-lis-lalus-i-chamus</link><pubDate>Sun, 06 Apr 2025 20:28:51 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Laluś i chamuś</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/05fdd98a10c5cd0e277eb0ea3c7a389a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Naczelny strateg i pierwszy kawaler kraju, Jarosław Kaczyński, w nienawistnej filipice nazwał Rafała Trzaskowskiego lalusiem. Cała filipika była o tyle zabawna, że strateg zamiast Trzaskowski cały czas mówił Nawrocki. Ta sytuacja przypomniała mi anegdotę o nieżyjącym już trenerze naszej piłkarskiej reprezentacji, Januszu Wójciku.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/05fdd98a10c5cd0e277eb0ea3c7a389a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/05fdd98a10c5cd0e277eb0ea3c7a389a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Wybory prezydenckie 2025. Plakaty wyborcze Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/597518,tomasz-lis-history-my-story-his-story</guid><link>https://blogi.natemat.pl/597518,tomasz-lis-history-my-story-his-story</link><pubDate>Sun, 30 Mar 2025 19:38:47 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: History, my story, his story</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f86b0bb9ac6853f6d79ebc18e4ede265,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dzisiaj tekst, za którego temat muszę niektórych przeprosić, choć dokładnie 20 lat temu nie przyszłoby mi do głowy, że kiedykolwiek takie "przeprosiny" będą potrzebne.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f86b0bb9ac6853f6d79ebc18e4ede265,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f86b0bb9ac6853f6d79ebc18e4ede265,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">08.04.2023 Gdansk. Pomnik Jana Pawla II stojacy przy kosciele Sw. Brygidy. Pomnik z 1984 roku przedstawia postac papieza trzymajacego w prawej rece dziecko.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/596333,ludzie-honoru-nowy-felieton-tomasza-lisa-w-natemat</guid><link>https://blogi.natemat.pl/596333,ludzie-honoru-nowy-felieton-tomasza-lisa-w-natemat</link><pubDate>Sun, 23 Mar 2025 19:25:18 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Ludzie honoru</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ab3692cc8913c882c46c045a710ce46c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Bardzo, a nawet coraz bardziej, lubię tak nielubiane przez młodych słowa "za moich czasów". Może dlatego, że z racji wieku coraz częściej ich używam, choć staram się ich nie nadużywać i staram się nie używać tej formułki do glanowania fragmentów współczesności.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ab3692cc8913c882c46c045a710ce46c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ab3692cc8913c882c46c045a710ce46c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ewa Wrzosek i Igor Tuleya</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/595049,tomasz-lis-jak-nie-zostalem-prezydentem-szymek-tez-nim-nie-zostanie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/595049,tomasz-lis-jak-nie-zostalem-prezydentem-szymek-tez-nim-nie-zostanie</link><pubDate>Sun, 16 Mar 2025 16:40:15 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Jak nie zostałem prezydentem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bf3f4086268a401640420c2ab3431a91,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Lat temu dokładnie 20, w pewnym krakowskim mieszkaniu odbyło się spotkanie. Skład był dość oryginalny. Pewien zakonnik, przyszły prezydent, ówczesny prezes TVP, prezydent jednego z największych polskich miast, sławny poseł – wtedy kojarzony z konserwatyzmem, a potem założyciel ugrupowania lewicowego – oraz ja. Temat narady był jeden: czy powinienem wystartować w wyborach prezydenckich.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bf3f4086268a401640420c2ab3431a91,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bf3f4086268a401640420c2ab3431a91,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis w nowym felietonie wraca do wspomnień sprzed 20 lat.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/593810,felieton-tomasza-lisa-list-do-trumpa</guid><link>https://blogi.natemat.pl/593810,felieton-tomasza-lisa-list-do-trumpa</link><pubDate>Sun, 09 Mar 2025 19:00:30 +0100</pubDate><title>Felieton Tomasza Lisa. Co Trumpowi powiedziałby dziś Reagan?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/240442b2095184118c75afd54a1b0f89,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />To słowa, które dziś mógłby skierować do Donalda Trumpa Ronald Reagan.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/240442b2095184118c75afd54a1b0f89,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/240442b2095184118c75afd54a1b0f89,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Ronald Reagan, Donald Trump</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/592646,tomasz-lis-co-polakowi-w-duszy-gra</guid><link>https://blogi.natemat.pl/592646,tomasz-lis-co-polakowi-w-duszy-gra</link><pubDate>Sun, 02 Mar 2025 18:56:35 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Co Polakowi w duszy gra</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/463d88d623af05e87c5679e1677751a4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wybory kojarzą się wielu ludziom z urną wyborczą. Inna sprawa, że czasem wyborcy podejmują decyzje powodujące, że w urnie, i to wcale nie wyborczej, ląduje zdrowy rozsądek. Święto demokracji staje się wtedy pogrzebem rozumu.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/463d88d623af05e87c5679e1677751a4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/463d88d623af05e87c5679e1677751a4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Co Polakowi w duszy gra?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/591311,tomasz-lis-strach-przed-niedzwiedziem</guid><link>https://blogi.natemat.pl/591311,tomasz-lis-strach-przed-niedzwiedziem</link><pubDate>Sun, 23 Feb 2025 20:41:12 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Strach przed niedźwiedziem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/075525857b5136cfb0960e950fb7b5ac,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dawno, dawno temu, lat ponad 20 wstecz, gdy byłem dyrektorem programowym telewizji Polsat, daliśmy na jej antenę amerykański program Fear Factor, czyli czynnik strachu. Choć były rzeczy, których w Polsacie, mimo zajmowanego stanowiska, oglądać nie byłem w stanie, to akurat Fear Factor oglądałem chętnie, w piątkowe wieczory zwykle z córkami, które program też lubiły.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/075525857b5136cfb0960e950fb7b5ac,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/075525857b5136cfb0960e950fb7b5ac,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Donald Trump mówi językiem Putina. Czy powinniśmy się bać?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/589934,felieton-tomasza-lisa-pozegnanie-z-ameryka</guid><link>https://blogi.natemat.pl/589934,felieton-tomasza-lisa-pozegnanie-z-ameryka</link><pubDate>Sun, 16 Feb 2025 19:03:11 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis o pożegnaniu z Ameryką. &quot;Najgorsze zapewne dopiero przed nami&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3fb77a1571c858098c97a6603d23e9fb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Transformacja jest wręcz wstrząsająca. Niedawny lider wolnego świata staje się ewidentnie jego wrogiem. Ameryka przez dekady budziła podziw i nadzieję. Teraz wzbudza zgorszenie lub współczucie. Mocarstwo budzące współczucie – to nie wróży dobrze.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3fb77a1571c858098c97a6603d23e9fb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3fb77a1571c858098c97a6603d23e9fb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Donald Trump</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/588791,tomasz-lis-napisal-nowy-felieton-wymownie-wspomina-zamachu-stanu-pis</guid><link>https://blogi.natemat.pl/588791,tomasz-lis-napisal-nowy-felieton-wymownie-wspomina-zamachu-stanu-pis</link><pubDate>Sun, 09 Feb 2025 17:53:50 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Operetka, siła i strach</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c733a3eee124f1a8df0e86ba9a8fa0c0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zdecydowanie wolę operę niż operetkę i może także dlatego cała ta farsa z ogłoszonym przez PiS "zamachem stanu" wzbudziła we mnie głównie zażenowanie.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c733a3eee124f1a8df0e86ba9a8fa0c0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c733a3eee124f1a8df0e86ba9a8fa0c0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Między innymi &quot;zamach stanu&quot;, o którym grzmią politycy PiS jest tematem nowego felietonu Tomasza Lisa.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/587654,tomasz-lis-na-kogo-by-glosowal-lech-kaczynski-felieton</guid><link>https://blogi.natemat.pl/587654,tomasz-lis-na-kogo-by-glosowal-lech-kaczynski-felieton</link><pubDate>Sun, 02 Feb 2025 18:42:14 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Na kogo by głosował Lech Kaczyński?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/39515ddd69576ecc24e618d2c6525806,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jarosław Kaczyński konsekwentnie od lat buduje mit swojego brata, nieżyjącego byłego prezydenta, Lecha Kaczyńskiego. I z równą, jeśli nie większą konsekwencją, rujnuje i jego dorobek, i testament jego myśli politycznej. W rezultacie demoluje też sam mit.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/39515ddd69576ecc24e618d2c6525806,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/39515ddd69576ecc24e618d2c6525806,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Na kogo by głosował Lech Kaczyński</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/587348,w-natemat-mozecie-przeczytac-moje-porady-z-dziedziny-psychologii</guid><link>https://blogi.natemat.pl/587348,w-natemat-mozecie-przeczytac-moje-porady-z-dziedziny-psychologii</link><pubDate>Thu, 30 Jan 2025 14:49:10 +0100</pubDate><title>W naTemat możecie przeczytać moje porady z dziedziny psychologii. Wyróżniono je w ważnym konkursie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/6c62f9cecf7826506a6ae5a3871134db,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jestem psycholożką, nie dziennikarką, ale pisanie o psychologii jest dla mnie ważne. To sposób na dzielenie się wiedzą, która może realnie pomóc innym. Wierzę, że słowa mają moc – mogą wspierać, wyjaśniać, a czasem po prostu towarzyszyć w trudnych momentach. Dlatego piszę.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/6c62f9cecf7826506a6ae5a3871134db,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/6c62f9cecf7826506a6ae5a3871134db,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/586808,felieton-tomasza-lisa-o-trumpie-i-musku</guid><link>https://blogi.natemat.pl/586808,felieton-tomasza-lisa-o-trumpie-i-musku</link><pubDate>Sun, 26 Jan 2025 18:58:47 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Cała wstecz. Musk, podobnie jak Trump, to nasze dziecko (OPINIA)</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2fef72c86216508b92d6b7af9d723a20,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Część ludzkości składając ręce jak do modlitwy lamentuje teraz, co też światu przyniosą Trump i jego prezydentura. Jeśli już ma ludzkość potrzebę wykonywania chrześcijańskich gestów, to sugerowałbym raczej uderzenie się w piersi i powtarzanie "moja wina" plus refleksję nie na temat tego, co możliwe, ale na temat tego, dlaczego to, co kiedyś niemożliwe, już majaczy na horyzoncie i jest jak najbardziej możliwe.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2fef72c86216508b92d6b7af9d723a20,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2fef72c86216508b92d6b7af9d723a20,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Miliarder Elon Musk w objęciach prezydenta USA Donalda Trumpa.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/585752,felieton-tomasza-lisa-adam-bodnar-naczelny-saper-iii-rp</guid><link>https://blogi.natemat.pl/585752,felieton-tomasza-lisa-adam-bodnar-naczelny-saper-iii-rp</link><pubDate>Sun, 19 Jan 2025 18:47:55 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Adam Bodnar to naczelny saper III RP</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c0695e0a7440dd83be23178bcfbf19ae,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Donaldzie Tusku czasem odzywa się podobno w polityce żyłka sadystyczna. Tak było zapewne w momencie, gdy zdecydował się powierzyć funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Adamowi Bodnarowi. Bodnar nie wygląda na Toma Cruise’a, a jednak Tusk obsadził go w polskiej wersji "Mission Impossible".]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c0695e0a7440dd83be23178bcfbf19ae,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c0695e0a7440dd83be23178bcfbf19ae,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Adam Bodnar, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, ma rozliczyć PiS. Uda mu się czy jest na to za miękki?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/584900,nienawisc-nic-osobistego-tomasz-lis-o-owsiaku</guid><link>https://blogi.natemat.pl/584900,nienawisc-nic-osobistego-tomasz-lis-o-owsiaku</link><pubDate>Sun, 12 Jan 2025 19:58:38 +0100</pubDate><title>Nienawiść – nic osobistego. Tomasz Lis o Owsiaku</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/87c4473f186d9ff839ec60f2b24d65cd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zacznę, wbrew tytułowi – trochę osobiście. Nie jest łatwo nienawidzić. Nie mówię o chwilowych napadach nienawiści jak u dziecka drącego się "nienawidzę Cię", gdy mu się coś odbierze, czegoś nie da czy czegoś zabroni. To nie nienawiść zresztą, ale głośno artykułowana złość. Ja mówię o tym, że nie jest łatwa nienawiść prawdziwa, taka z trzewi, która buzuje, kipi, trawi ciało i duszę.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/87c4473f186d9ff839ec60f2b24d65cd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/87c4473f186d9ff839ec60f2b24d65cd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nienawiść – nic osobistego. Tomasz Lis o Owsiaku</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/584513,jak-nie-dac-sie-oszustom-finansowym-psycholog-wskazuje-5-umiejetnosci</guid><link>https://blogi.natemat.pl/584513,jak-nie-dac-sie-oszustom-finansowym-psycholog-wskazuje-5-umiejetnosci</link><pubDate>Sat, 11 Jan 2025 12:34:04 +0100</pubDate><title>Jak nie dać się oszustom finansowym? Psycholog wskazuje 5 kluczowych umiejętności</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/04c886000dae6a6ad6d95428b725c5f6,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W mojej praktyce spotykam się z osobami, które – mimo doświadczenia życiowego – dają się wciągać w oszustwa bankowe czy inwestycyjne. Tracą nie tylko majątek czy oszczędności, ale czasem i zdrowie, a na pewno spokój. Jak się chronić przed takimi oszustami? Jak nie dać się zmanipulować wyrafinowanym graczom? Czy to w ogóle jest możliwe? Oto moje wskazówki.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/04c886000dae6a6ad6d95428b725c5f6,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/04c886000dae6a6ad6d95428b725c5f6,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Zdjęcie ilustracyjne.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/584024,felieton-tomasza-lisa-czy-polska-to-raj</guid><link>https://blogi.natemat.pl/584024,felieton-tomasza-lisa-czy-polska-to-raj</link><pubDate>Sun, 05 Jan 2025 18:59:26 +0100</pubDate><title>Czy Polska to raj? Tomasz Lis o skrajnościach, fanatyzmie i &quot;wojnie dwóch plemion&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/48ac0dd319ac7b5e5ccf11bc0aea19fe,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pytanie w tytule, jak rozumiem, wielu sprowokuje do zadania pytania, czy gość naprawdę nie postradał zmysłów. Ale ja po prostu chciałem przykuć waszą uwagę, i przyznajcie – udało mi się.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/48ac0dd319ac7b5e5ccf11bc0aea19fe,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/48ac0dd319ac7b5e5ccf11bc0aea19fe,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Felieton Tomasza Lisa: Czy Polska to raj?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/583379,psychologia-sie-zmienia-o-tych-10-trendach-bedzie-glosno-w-2025-roku</guid><link>https://blogi.natemat.pl/583379,psychologia-sie-zmienia-o-tych-10-trendach-bedzie-glosno-w-2025-roku</link><pubDate>Mon, 30 Dec 2024 18:40:54 +0100</pubDate><title>Psychologia się zmienia. O tych 10 trendach będzie głośno w 2025 roku</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ad64f9744b8a595b3a281a0dc31ddd7b,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rok 2025 już tuż-tuż, a więc czas na psychologiczne spojrzenie w przyszłość. Co nas czeka w świecie psychologii? Jakie trendy będą na topie? O czym będziemy mówić? Dziś dzielę się z wami moimi prognozami.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ad64f9744b8a595b3a281a0dc31ddd7b,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ad64f9744b8a595b3a281a0dc31ddd7b,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">W psychologii w 2025 roku będzie się mówiło o tych 10 rzeczach.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/583202,felieton-tomasza-lisa-wypijmy-za-przeszlosc</guid><link>https://blogi.natemat.pl/583202,felieton-tomasza-lisa-wypijmy-za-przeszlosc</link><pubDate>Sun, 29 Dec 2024 20:02:17 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis przed sylwestrem o czasie i życiu: &quot;Wypijmy za przeszłość!&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f71021bf0c27b6c280c2f890268b1230,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ponieważ nadchodzi Sylwester, dziś o najważniejszym w tych dniach, poza kacem, zagadnieniu. O czasie.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f71021bf0c27b6c280c2f890268b1230,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f71021bf0c27b6c280c2f890268b1230,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis w felietonie: &quot;Wypijmy za przeszłość!&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/582587,felieton-tomasza-lisa-kogo-nie-zapraszac-kogo-wypraszac</guid><link>https://blogi.natemat.pl/582587,felieton-tomasza-lisa-kogo-nie-zapraszac-kogo-wypraszac</link><pubDate>Sun, 22 Dec 2024 19:47:11 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Kogo nie zapraszać, kogo wypraszać?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/1a1dd55e07408d9b574d4a77c4abefb3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Timing tego tekstu może sugerować, że piszę o tym, kogo zapraszać, a kogo nie zapraszać w święta, ewentualnie kogo, kiedy i dlaczego wypraszać. Nic bardziej błędnego. Tekst z okresem świątecznym ma tylko tyle wspólnego, że w tych dniach politycy nawiedzają nas za pośrednictwem telewizorów rzadziej niż zwykle. I Bogu dzięki.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/1a1dd55e07408d9b574d4a77c4abefb3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/1a1dd55e07408d9b574d4a77c4abefb3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">W jednym z programów Jacek Ozdoba, z PiS lub jednej z jego odnóg, powiedział, że &quot;Katarzyna Kolenda jest na telefon Tuska&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/581477,felieton-tomasza-lisa-na-dzikim-wschodzie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/581477,felieton-tomasza-lisa-na-dzikim-wschodzie</link><pubDate>Sun, 15 Dec 2024 19:48:19 +0100</pubDate><title>&quot;Na dzikim wschodzie&quot;. Tomasz Lis o wschodniej mentalności PiS i &quot;kuchni polskiej&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/da774cbfb172755eab43c616c96f2393,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wiele napisano już o tym, że PiS jest partią wschodnią w sensie ideowym, ideologicznym i politycznym. Według mnie PiS jest partią wschodnią w sensie szerszym, duchowym, w sensie mentalnym.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/da774cbfb172755eab43c616c96f2393,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/da774cbfb172755eab43c616c96f2393,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Na dzikim wschodzie&quot;. Tomasz Lis o wschodniej mentalności PiS i &quot;kuchni polskiej&quot;</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/581039,czujesz-strach-i-frustracje-przed-swietami-porady-psychologa</guid><link>https://blogi.natemat.pl/581039,czujesz-strach-i-frustracje-przed-swietami-porady-psychologa</link><pubDate>Thu, 12 Dec 2024 08:39:36 +0100</pubDate><title>Czujesz strach i frustrację przed zbliżającymi się świętami? Psycholożka radzi, jak to pokonać</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/2cb0e32514860cdc75b156b02672addb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Święta mogą być radością, ale i stresem pomieszanym z  frustracją.  Od nas samych zależy na którą stronę przechyli się szala. Gdy zapach choinki miesza się z wonią ciast, pierników i grzybów, warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie trzy fundamentalne pytania: Czego chcę? Czego potrzebuję? Co mogę?]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/2cb0e32514860cdc75b156b02672addb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/2cb0e32514860cdc75b156b02672addb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Święta to dla niektórych z nas ciężki czas.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/580442,felieton-tomasza-lisa-donald-rafal-i-sukcesja</guid><link>https://blogi.natemat.pl/580442,felieton-tomasza-lisa-donald-rafal-i-sukcesja</link><pubDate>Sun, 08 Dec 2024 18:56:53 +0100</pubDate><title>Tomasz Lis: Donald, Rafał i sukcesja. Liczę na ich dojrzałe i dorosłe partnerstwo</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b7c26bf9b62c2777f24bb026011026b3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jakaś szczególna moda zapanowała w polskiej polityce. Kiedyś od kandydata w wyborach prezydenckich wymagano, by był wykształcony, inteligentny, kompetentny czy przystojny. Teraz najwyraźniej nie musi być ani inteligentny, ani nawet przystojny. Wystarczy, że jest niezależny.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b7c26bf9b62c2777f24bb026011026b3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b7c26bf9b62c2777f24bb026011026b3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Felieton Tomasza Lisa: Donald, Rafał i sukcesja</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/579326,felieton-tomasza-lisa-symetryzm-i-grabarz-holownia</guid><link>https://blogi.natemat.pl/579326,felieton-tomasza-lisa-symetryzm-i-grabarz-holownia</link><pubDate>Sun, 01 Dec 2024 19:52:44 +0100</pubDate><title>&quot;Symetryzm i grabarz Hołownia&quot;. Tomasz Lis o polskiej wojnie plemion</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/170f9e309c34b2e1cb588b553a650e4e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Prezydencka kampania Szymona Hołowni, której sukcesu oczywiście nie wróżę, może być znacząca pod jednym względem. Będzie ona równoległa z agonią symetryzmu, który jest u nas największą intelektualną aberracją i moralną abdykacją ostatnich lat i która to kampania tę agonię przyśpieszy. W dniu zakończenia kampanii Hołowni, będzie można oficjalnie wypisać symetryzmowi, który już wydaje ostatnie tchnienie, akt zgonu.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/170f9e309c34b2e1cb588b553a650e4e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/170f9e309c34b2e1cb588b553a650e4e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Szymon Hołownia</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/579161,oto-6-krokow-jak-radzic-sobie-z-menopauza</guid><link>https://blogi.natemat.pl/579161,oto-6-krokow-jak-radzic-sobie-z-menopauza</link><pubDate>Fri, 29 Nov 2024 16:33:07 +0100</pubDate><title>Po tej burzy hormonów może wyjść tęcza. Oto 6 kroków, jak poradzić sobie z menopauzą</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/28125cfd594b937d9bffc6387072f441,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jako psycholog i psychoterapeutka z wieloletnim doświadczeniem, często spotykam się z kobietami przechodzącymi przez okres menopauzy. To czas, który może być trudny i pełen wyzwań, ale jednocześnie otwiera przed nami nowe, fascynujące możliwości. Chciałabym podzielić się kilkoma refleksjami na temat tego, jak możemy sobie radzić z menopauzą i jak przekuć ją w pozytywne doświadczenie, które wzbogaci nasze życie.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/28125cfd594b937d9bffc6387072f441,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/28125cfd594b937d9bffc6387072f441,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jak poradzić sobie z menopauzą? Psycholog radzi.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/578096,tomasz-lis-o-kandydacie-ko-oto-dlaczego-uwazam-ze-rafal-da-rade</guid><link>https://blogi.natemat.pl/578096,tomasz-lis-o-kandydacie-ko-oto-dlaczego-uwazam-ze-rafal-da-rade</link><pubDate>Sun, 24 Nov 2024 19:05:02 +0100</pubDate><title>KO: Trzaskowski na prezydenta. Lis: Oto dlaczego uważam, że Rafał da radę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4fb91d92691310fac781a311b66a8ecf,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Powód, dla którego Rafał Trzaskowski wygra według mnie wybory i będzie dobrym prezydentem, paradoksalnie mieści się w prawyborczym haśle Radka Sikorskiego: Bo czasy się zmieniają.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4fb91d92691310fac781a311b66a8ecf,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4fb91d92691310fac781a311b66a8ecf,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis komentuje wybór Rafała Trzaskowskiego na kandydata na prezydenta z ramienia KO.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/578048,ciche-wolanie-o-pomoc-jak-mozemy-przerwac-spirale-przemocy-wobec-dzieci</guid><link>https://blogi.natemat.pl/578048,ciche-wolanie-o-pomoc-jak-mozemy-przerwac-spirale-przemocy-wobec-dzieci</link><pubDate>Sat, 23 Nov 2024 21:15:13 +0100</pubDate><title>Ciche wołanie o pomoc... Jak możemy przerwać spiralę przemocy wobec dzieci?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/394d4eadc36db258ae9ff81cec29f684,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy zdajesz sobie sprawę, że co trzecie dziecko w Polsce doświadczyło przemocy ze strony bliskiej osoby dorosłej? Czy wiesz, jak rozpoznać subtelne oznaki krzywdzenia, które mogą kryć się za fasadą "normalnej" rodziny? Czy jesteś gotowy przerwać zmowę milczenia i stanąć w obronie bezbronnych? 19 listopada był Dzień Zapobiegania Przemocy wobec Dzieci. Dane są szokujące. 39 proc. dzieci i nastolatków przynajmniej raz w życiu doświadczyło przemocy. 32 proc. dzieci doświadczyło przemocy ze strony bliskiej osoby dorosłej. Jak temu zapobiec?]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/394d4eadc36db258ae9ff81cec29f684,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/394d4eadc36db258ae9ff81cec29f684,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Przemoc wobec dzieci trzeba tępić!</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/576995,lis-o-wyborach-prezydenckich-swiat-pozorow-pod-zyrandolem</guid><link>https://blogi.natemat.pl/576995,lis-o-wyborach-prezydenckich-swiat-pozorow-pod-zyrandolem</link><pubDate>Sun, 17 Nov 2024 18:52:21 +0100</pubDate><title>&quot;Świat pozorów pod żyrandolem&quot;. Tomasz Lis o wyborach prezydenckich</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/4515c8b0215b17f580027b0219b5b2b4,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />O naszych  wyborach prezydenckich, parafrazując Churchilla, można by powiedzieć, że jeszcze nigdy tak wielu nie zrobiło, nie robi i nie zrobi tak wiele, by osiągnąć tak niewiele.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/4515c8b0215b17f580027b0219b5b2b4,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/4515c8b0215b17f580027b0219b5b2b4,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kto zamieszka w Pałacu Prezydenckim po wyborach?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/575975,dorosle-adhd-jego-objawy-moga-byc-zamaskowane-jak-je-rozpoznac</guid><link>https://blogi.natemat.pl/575975,dorosle-adhd-jego-objawy-moga-byc-zamaskowane-jak-je-rozpoznac</link><pubDate>Tue, 12 Nov 2024 19:17:05 +0100</pubDate><title>ADHD to ogromny problem wielu dorosłych. Jego objawy mogą być &quot;zamaskowane&quot;. Jak je rozpoznać?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/7c96d1e7c15ad91f28ecc6c4005aaa6f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Ja to chyba mam ADHD"; "Zachowujesz się jakbyś miała ADHD"; "Hej, skup się, bo prujesz jakbyś miał ADHD!"; "Nie mogę ani się zabrać do pracy, ani niczego skończyć, jakbym miała ADHD" – znacie to? Takie zdania padają każdego dnia z ust wielu osób. Jak jest naprawdę? Czy faktycznie ta neuroróżnorodność w postaci ADHD dotyka aż tak wielu osób, czy to może chwilowa moda?]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/7c96d1e7c15ad91f28ecc6c4005aaa6f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/7c96d1e7c15ad91f28ecc6c4005aaa6f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dorosłe ADHD. Jego objawy mogą być &quot;zamaskowane&quot;. Jak je rozpoznać?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/574853,nie-boj-sie-smierci-zeby-lepiej-zyc</guid><link>https://blogi.natemat.pl/574853,nie-boj-sie-smierci-zeby-lepiej-zyc</link><pubDate>Thu, 31 Oct 2024 15:17:27 +0100</pubDate><title>Jak radzić sobie ze strachem przed śmiercią? Konkretne rady psychologa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c9a8782a095960ce1ed8fcadaeafb50f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jeśli myślisz, że doświadczenie śmierci albo myśli o śmierci to nasze obciążenia, to prawdopodobnie jesteś w błędzie. Tymczasem myślenie o śmierci i przemijaniu albo doświadczenie czyjejś śmierci można wykorzystać. Mogą one pomóc nam w życiu i uzmysłowić wiele pozytywnych spraw.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c9a8782a095960ce1ed8fcadaeafb50f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c9a8782a095960ce1ed8fcadaeafb50f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/574373,najgrozniejsza-epidemia-wspolczesnosci-samotnosc-wsrod-ludzi</guid><link>https://blogi.natemat.pl/574373,najgrozniejsza-epidemia-wspolczesnosci-samotnosc-wsrod-ludzi</link><pubDate>Thu, 24 Oct 2024 13:06:24 +0200</pubDate><title>Najgroźniejsza epidemia współczesności – samotność wśród ludzi. Jest jak niewidzialna choroba</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/8f69cd397bd7a249f09b28d9c2a9f6b2,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Samotność i osamotnienie są jak niewidzialne choroby, które powoli, ale skutecznie podkopują fundamenty zdrowia psychicznego. To cisi towarzysze wielu z nas, niszczący zdrowie psychiczne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/8f69cd397bd7a249f09b28d9c2a9f6b2,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/8f69cd397bd7a249f09b28d9c2a9f6b2,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/573139,7-rzeczy-ktorych-zycze-nauczycielom-na-dzien-nauczyciela</guid><link>https://blogi.natemat.pl/573139,7-rzeczy-ktorych-zycze-nauczycielom-na-dzien-nauczyciela</link><pubDate>Mon, 14 Oct 2024 09:59:50 +0200</pubDate><title>Marzy mi się, by w Polsce pojawił się jeden człowiek, który zrobi te 7 rzeczy z systemem edukacji</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ae5d2efa57e949fa1bedf7ace6a5c559,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Chciałabym wierzyć, że Dzień Nauczyciela jest nie tylko dniem, w którym zastanawiamy się, jak możemy docenić ludzi, którzy uczyli nas i uczą nasze dzieci.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ae5d2efa57e949fa1bedf7ace6a5c559,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ae5d2efa57e949fa1bedf7ace6a5c559,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/572713,jak-dbac-o-zdrowie-psychiczne-w-miejscu-pracy</guid><link>https://blogi.natemat.pl/572713,jak-dbac-o-zdrowie-psychiczne-w-miejscu-pracy</link><pubDate>Thu, 10 Oct 2024 11:19:21 +0200</pubDate><title>7 wskazówek dla zadbania o zdrowie psychiczne w pracy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/249e3ba0600cfdf952093593ce219139,1000,1000,0,0.webp" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy zdajesz sobie sprawę, jak ogromny wpływ na nasze życie ma zdrowie psychiczne? 10 października to Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego - okazja do wzmacniania świadomości na temat zdrowia psychicznego na całym świecie, ale też do walki ze stygmatyzacją i dyskryminacją osób zmagających się z problemami psychicznymi. To dzień, w którym po prostu rozmawiamy o naszym dobrostanie, o kondycji psychicznej, ale też kryzysach i problemach, jakie nas dotykają.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/249e3ba0600cfdf952093593ce219139,1500,0,0,0.webp" /><media:content url="https://m.natemat.pl/249e3ba0600cfdf952093593ce219139,1500,0,0,0.webp" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/571027,przewodnik-psychologiczny-o-tym-jak-pomagac-po-powodzi</guid><link>https://blogi.natemat.pl/571027,przewodnik-psychologiczny-o-tym-jak-pomagac-po-powodzi</link><pubDate>Fri, 27 Sep 2024 10:46:23 +0200</pubDate><title>Przewodnik psychologiczny o tym, jak pomagać po powodzi ludziom w różnym wieku</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e55b692c585293e1ab5334fd30535e92,1000,1000,0,0.webp" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Są wśród nas ludzie, których powódź mogła doświadczyć bardziej. Oto sposoby pomagania im, jakie powinniśmy wykorzystać jak najszybciej.  ]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e55b692c585293e1ab5334fd30535e92,1500,0,0,0.webp" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e55b692c585293e1ab5334fd30535e92,1500,0,0,0.webp" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/570764,jak-pomoc-powodzianom-psycholog-o-syndromie-zbawcy</guid><link>https://blogi.natemat.pl/570764,jak-pomoc-powodzianom-psycholog-o-syndromie-zbawcy</link><pubDate>Wed, 25 Sep 2024 10:38:19 +0200</pubDate><title>Mądre pomaganie powodzianom. Psycholog mówi, dlaczego unikać &quot;syndromu zbawcy&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/b4841ae58b4cc345949529da2ca66d4a,1000,1000,0,0.webp" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Mądra pomoc to taka, która jest przemyślana, dostosowana do potrzeb i szanuje godność ofiar. Warto działać z rozwagą i współpracować z innymi, aby maksymalnie efektywnie wspierać tych, którzy najbardziej tego potrzebują.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/b4841ae58b4cc345949529da2ca66d4a,1500,0,0,0.webp" /><media:content url="https://m.natemat.pl/b4841ae58b4cc345949529da2ca66d4a,1500,0,0,0.webp" medium="image"><media:title type="html">Zdjęcie ilustracyjne.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/569927,jak-wspierac-psychologicznie-ofiary-powodzi-by-nie-zrobic-krzywdy</guid><link>https://blogi.natemat.pl/569927,jak-wspierac-psychologicznie-ofiary-powodzi-by-nie-zrobic-krzywdy</link><pubDate>Tue, 17 Sep 2024 10:59:59 +0200</pubDate><title>8 punktów NATYCHMIASTOWEJ pierwszej pomocy psychologicznej w przypadku powodzi dla nie-psychologów </title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/751fa020c40e594e79e5dbdb67df313a,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pochodzę z Wrocławia i w 1997 roku byłam jedną z osób, które znalazły się w centrum wielkiej wody. To doświadczenie, połączone z moją wiedzą psychologiczną pozwala mi dzisiaj dać kilka wskazówek, jak wspierać osoby poszkodowane przez powódź, ale też jak zadbać o siebie samych, kiedy jesteśmy w centrum dramatycznych wydarzeń.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/751fa020c40e594e79e5dbdb67df313a,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/751fa020c40e594e79e5dbdb67df313a,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jak pomagać psychologicznie ofiarom powodzi?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/561848,felieton-tomasza-lisa-jak-nie-zakochalem-sie-w-pis</guid><link>https://blogi.natemat.pl/561848,felieton-tomasza-lisa-jak-nie-zakochalem-sie-w-pis</link><pubDate>Sun, 30 Jun 2024 20:19:52 +0200</pubDate><title>Lis: Jak nie zakochałem się w PiS, a nawet nie byłem tego bliski</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/69d5e694dad155b281fa38d519423625,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Miłość, jak wiadomo, jest najważniejsza. I zapewne z tego powodu, a nie ze względu na jakieś międzypartyjne, polityczne ruchawki, taką uwagę skupiło eksplodujące nagle, na oczach publiki, uczucie posłanki Matysiak i posła Horały, połączonych wspólną wizją rozwoju i wspólnym spojrzeniem na infrastrukturę, transportową, rzecz jasna.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/69d5e694dad155b281fa38d519423625,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/69d5e694dad155b281fa38d519423625,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/560924,naprawde-nic-sie-nie-stalo</guid><link>https://blogi.natemat.pl/560924,naprawde-nic-sie-nie-stalo</link><pubDate>Sun, 23 Jun 2024 20:05:53 +0200</pubDate><title>&quot;Naprawdę nic się nie stało&quot;. Lis o Euro, migrantach i polskiej duszy</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bb5e18f52dba65b3c2cf551af89a4fa9,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Ostatni tydzień i nasze heroiczne batalie o pozostanie na piłkarskim Euro i zabezpieczenie ojczyzny przed ciemnoskórymi i różnymi fundamentalistami (oczywiście islamskimi, bo z radzenia sobie z własnymi już zrezygnowaliśmy), nasunęły mi pewne wnioski. Sprawy te mają bowiem pewną część wspólną i nie mówię o dość banalnej obserwacji, że spojrzenie na reprezentacje Niemiec, Anglii, Francji i Holandii, nasuwa myśl, iż kilku imigrantów w składzie bardzo by nam się przydało.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bb5e18f52dba65b3c2cf551af89a4fa9,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bb5e18f52dba65b3c2cf551af89a4fa9,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Spojrzenie na reprezentacje Niemiec, Anglii, Francji i Holandii, nasuwa myśl, iż kilku imigrantów w składzie bardzo by nam się przydało&quot; - pisze Tomasz Lis</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/560048,tomasz-lis-o-wszystkich-wniach-tuska-wspomnial-tez-kaczynskiego-i-wojtyle</guid><link>https://blogi.natemat.pl/560048,tomasz-lis-o-wszystkich-wniach-tuska-wspomnial-tez-kaczynskiego-i-wojtyle</link><pubDate>Sun, 16 Jun 2024 19:55:52 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Wszystkie wina Tuska</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/1154c07c57f15641e2e7fba74d528cbe,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kto, choć kilka razy był w kościele, doskonale zna modlitwę "spowiadam się Bogu". Jest to ważny dla chrześcijanina akt wiary i pokory, których wyrazem są słowa "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina". Istotą modlitwy jest to, że wyznajemy własne grzechy, przyznajemy się do własnych win i bijemy się we własne, a nie cudze piersi. W wersji świeckiej, zwulgaryzowanej, a niestety w Polsce popularnej niezwykle, jest to nie modlitwa "spowiadam się Bogu", ale "uprzejmie donoszę Bogu", a refren modlitwy brzmi "Tuska wina, Tuska wina, Tuska bardzo wielka wina".]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/1154c07c57f15641e2e7fba74d528cbe,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/1154c07c57f15641e2e7fba74d528cbe,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis o &quot;wszystkich winach Tuska&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/559010,twoja-twarz-brzmi-znajomo-felieton-tomasza-lisa</guid><link>https://blogi.natemat.pl/559010,twoja-twarz-brzmi-znajomo-felieton-tomasza-lisa</link><pubDate>Sun, 09 Jun 2024 21:03:27 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: PiS nie został rok temu pokonany. Wygraliśmy ważną bitwę w długiej wojnie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3a7750cace63fb7c0fbe609813fa88c6,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />"Nic dwa razy się nie zdarza", napisała Wisława Szymborska, co ostatnio wyśpiewała sanah, a wcześniej w wersji – przyznaję,  bardziej do mnie trafiającej – Łucja Prus. Słowa Szymborskiej można by było uznać za swoistą polemikę z Marksem, który uważał, że historia, owszem się powtarza, tyle że najpierw jako tragedia, a potem jako farsa.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3a7750cace63fb7c0fbe609813fa88c6,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3a7750cace63fb7c0fbe609813fa88c6,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: PiS - tu mam dla wszystkich informację złą, wcale nie został rok temu pokonany</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/557948,nie-boje-sie-polaryzacji-felieton-tomasza-lisa-o-holowni</guid><link>https://blogi.natemat.pl/557948,nie-boje-sie-polaryzacji-felieton-tomasza-lisa-o-holowni</link><pubDate>Sun, 02 Jun 2024 07:12:37 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Nie boję się polaryzacji tak jak Szymon Hołownia, który chce być zbawcą narodu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/9b2a3236809c939e24820a3154fc4bff,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Marszałek Szymon Hołownia przestrzega Polskę i Polaków przed polaryzacją, która jest jego zdaniem największym nieszczęściem kraju. Może dlatego, że mniej delikatnej niż marszałek jestem natury, polaryzacji nie boję się wcale. Nie tylko nie uważam jej za skrajne nieszczęście, ale raczej za ilustrację problemu, tak jak wysypka jest objawem uczulenia, a katar przeziębienia.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/9b2a3236809c939e24820a3154fc4bff,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/9b2a3236809c939e24820a3154fc4bff,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Felieton Tomasza Lisa o Szymonie Hołowni.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/557432,szemrana-polska</guid><link>https://blogi.natemat.pl/557432,szemrana-polska</link><pubDate>Sun, 26 May 2024 20:04:56 +0200</pubDate><title>Afera wokół ludzi Ziobry. Lis: Razem z Kurskim, trzęśli PiS-owską propagandą</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/1443f91cc5486beca139777a9036e4fa,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Od kilku lat zastanawiałem się, jaki jest cel istnienia ugrupowania Solidarna, a potem Suwerenna Polska, po co i do czego jest komu potrzebna taka zbieranina łajdaków, kanalii, cyników, złodziei i nihilistów. Ostatecznej i absolutnie satysfakcjonującej odpowiedzi na to pytanie wciąż nie mam, ale, mam wrażenie, że moje poszukiwania nie są całkowicie bezowocne.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/1443f91cc5486beca139777a9036e4fa,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/1443f91cc5486beca139777a9036e4fa,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Od kilku lat zastanawiałem się, jaki jest cel istnienia ugrupowania Solidarna, a potem Suwerenna Polska</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/556550,tomasz-lis-rozczarowana-rewolucja-czyli-o-potrzebie-przyspieszenia</guid><link>https://blogi.natemat.pl/556550,tomasz-lis-rozczarowana-rewolucja-czyli-o-potrzebie-przyspieszenia</link><pubDate>Sun, 19 May 2024 20:00:07 +0200</pubDate><title>Tomasz Lis: Rozczarowana rewolucja, czyli o potrzebie przyspieszenia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c156daee513ff50defa2e88fff0bb16b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W sercach i umysłach pojawia się zwątpienie. Po organizmie rozlewa się rozczarowanie. Coraz głośniej wybrzmiewają albo w zaciszu zadawane są pytania, "to o to walczyliśmy"? To tak miało wyglądać nasze zwycięstwo?]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c156daee513ff50defa2e88fff0bb16b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c156daee513ff50defa2e88fff0bb16b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Tomasz Lis: Rozczarowana rewolucja, czyli o potrzebie przyspieszenia</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/513721,ludzie-kaczynskiego-zaprzepaszczaja-dorobek-milionow-polakow</guid><link>https://blogi.natemat.pl/513721,ludzie-kaczynskiego-zaprzepaszczaja-dorobek-milionow-polakow</link><pubDate>Fri, 29 Sep 2023 17:42:15 +0200</pubDate><title>Michalik: Przykro patrzeć, jak ludzie Kaczyńskiego zaprzepaszczają dorobek milionów Polaków</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ce02f0855296b64104288755f27c4395,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czy, jak pytają internauci, jeśli właścicielem kopalni są Rosjanie, wydobywają go rosyjskie firmy, jest przeładowywany w Rosji, płynie na rosyjskim statku, rozładowują go Rosjanie, a kasa z jego sprzedaży zasila putinowską Rosję, to ten węgiel jest z Kazachstanu?]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ce02f0855296b64104288755f27c4395,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ce02f0855296b64104288755f27c4395,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/512209,albo-nie-leci-z-nami-zaden-pilot-albo-za-sterami-samolotu-siedzi-putin</guid><link>https://blogi.natemat.pl/512209,albo-nie-leci-z-nami-zaden-pilot-albo-za-sterami-samolotu-siedzi-putin</link><pubDate>Fri, 22 Sep 2023 13:56:47 +0200</pubDate><title>Michalik: Albo nie leci z nami żaden pilot, albo za sterami polskiego samolotu zasiadł Putin</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/92d979f3f9999bdaf32a5397b7b15fcd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Słowa premiera Morawieckiego, że nie przekazujemy już uzbrojenia Ukrainie, za to sami zbroimy się w najnowocześniejszą broń, były wczoraj na czołówkach wszystkich liczących się światowych mediów, które przytomnie zasugerowały to, co w Polsce niewielu zauważa aż tak wprost: że rząd PiS nie jest przychylny Ukrainie i że czekał tylko na okazję, żeby zerwać ten sojusz.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/92d979f3f9999bdaf32a5397b7b15fcd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/92d979f3f9999bdaf32a5397b7b15fcd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/510805,michalik-o-aferze-wizowej-chcialabym-poznac-odpowiedzi-na-kilka-pytan</guid><link>https://blogi.natemat.pl/510805,michalik-o-aferze-wizowej-chcialabym-poznac-odpowiedzi-na-kilka-pytan</link><pubDate>Fri, 15 Sep 2023 10:28:29 +0200</pubDate><title>Michalik o aferze wizowej: Chciałabym poznać odpowiedzi na kilka pytań</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bab964c816c46140e0b3296494a36388,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Afera wizowa i sprawa wiceministra Wawrzyka, który za organizację nielegalnego przemytu ludzi miał zostać po cichu wyrzucony z rządu i list PiS, to nie jest sprawa na dymisję tego urzędnika i ciszę, z jaką mamy teraz do czynienia po stronie PiS. To jest sprawa na aresztowanie i skazanie Wawrzyka, ale też dymisję całego rządu.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bab964c816c46140e0b3296494a36388,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bab964c816c46140e0b3296494a36388,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/507106,michalik-jesli-pis-wygra-kij-na-kazdego-sie-znajdzie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/507106,michalik-jesli-pis-wygra-kij-na-kazdego-sie-znajdzie</link><pubDate>Sat, 26 Aug 2023 09:16:33 +0200</pubDate><title>Michalik: Jeśli PiS wygra, już wkrótce, na każdego, niczym na psa, &quot;kij się znajdzie&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/ef8d53a4886e8c32e70c91ed46b9cc94,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Do wyborów zostało 50 dni i kampania wyborcza mocno się polaryzuje. Coraz mniej w niej miejsca na drobne partyjki, konfederację i lewicową drobnicę, a na znaczeniu zyskuje konflikt największych: PiS i opozycji, pokazując zresztą gdzie przebiega główna linia podziału politycznego: miedzy dobrem a złem, między wolnością a niewolą.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/ef8d53a4886e8c32e70c91ed46b9cc94,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.natemat.pl/ef8d53a4886e8c32e70c91ed46b9cc94,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik: jeśli PiS wygra, to na każdego, niczym na psa, &quot;kij się znajdzie&quot;.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/504604,policzylismy-ile-kosztuje-dzien-urlopu-we-wladyslawowie-sto-dwiescie-zlotych-oj-duzo-wiecej</guid><link>https://blogi.natemat.pl/504604,policzylismy-ile-kosztuje-dzien-urlopu-we-wladyslawowie-sto-dwiescie-zlotych-oj-duzo-wiecej</link><pubDate>Sun, 13 Aug 2023 17:04:25 +0200</pubDate><title>Policzyliśmy, ile kosztuje dzień urlopu we Władysławowie. Sto, dwieście złotych? Oj, dużo więcej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/347ca8ceb77fcc5d6d6d43598c9a724b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Od początku wakacji media oraz sami urlopowicze donoszą o bardzo wysokich cenach nad polskim morzem. Mówi się wręcz o paragonach grozy, a wczasy w Polsce mają kosztować przeciętnego Kowalskiego więcej niż te za granicą. Jak jest naprawdę? Pojechaliśmy sprawdzić ceny we Władysławowie. Zobaczcie, ile kosztował nas jeden dzień pobytu w tej miejscowości.

Urlopowicze: 500 złotych za dzień, 5 tysięcy za tydzień.

– Czy paragony grozy to mit? Nie, to nie jest mit, proszę pana. Mnie i moją 4-osobową rodzinę urlop we Władysławowie w tym roku kosztował 5 tysięcy złotych — mówi urlopowiczka z Władysławowa. I dodaje: – I to jest takie minimum, żeby nie powiedzieć skromnie. Podobnego zdania są inni letnicy. – Żeby się dobrze zabawić? To dzień urlopu nad polskim morzem wynosi około 500 złotych — mówi senior, który swój urlop spędza właśnie we Władysławowie. I wyjaśnia: – To pan teraz policzy, ile kosztuje tutaj tydzień urlopu. Nieco inaczej koszt wakacji widzą młodzi ludzie. – Nie ma tragedii, bo ja za obiad muszę tu zapłacić około 40 złotych – mówi licealistka. Dodaje też, że tańsze, niż zakładała, są pamiątki czy atrakcje. – Da się przeżyć – dodaje młoda Polka.

Napotkani przez nas urlopowicze mówią, że jest drożej niż w zeszłym roku, ale jak wcześniej zarezerwuje się nocleg i poszuka tanich obiadów, to ten koszt urlopu jest znacznie niższy, niż podają media. – Pytanie tylko, czy na tym polega urlop, by kombinować i sobie odmawiać – pyta retorycznie pani Wiola, która do Władysławowa przyjechała z mężem i dwójką dzieci. I kończy: – Jak się patrzy na wszystko oddzielnie, to tragedii nie ma. Ale proszę wszystko podsumować i zobaczyć, jakie kwoty wychodzą.

No to podsumowaliśmy ceny noclegu, ryby z frytkami i atrakcji. Tanio nie jest.

Nasz pobyt we Władysławowie zaczęliśmy od rezerwacji noclegu. Domek dla czterech osób wyniósł nas 450 złotych za dobę, czyli 112,5 złotych od osoby. Jeden obiad, czyli dorsz z frytkami i surówką, to koszt 40 złotych od osoby, natomiast produkty na śniadanie i kolację, które kupiliśmy w popularnym dyskoncie, wyniosły 20 złotych na osobę. Za jedną z największych atrakcji Władysławowa, czyli za wejście do lunaparku, każdy z nas zapłacił 45 złotych. Nie odmówiliśmy sobie także gofra. Za jednego gofra z bitą śmietaną i owocami musieliśmy zapłacić po 21 złotych. Na koniec doliczyliśmy także koszt wynajęcia parawanu na plażę i parasola, czyli dodatkowe 35 złotych. W sumie, jeden dzień pobytu we Władysławowie kosztował nas 260,50 złotych od osoby, co daje ponad 1700 złotych za tygodniowy pobyt od osoby dorosłej. Czy to już jest rachunek grozy?]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/347ca8ceb77fcc5d6d6d43598c9a724b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/347ca8ceb77fcc5d6d6d43598c9a724b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/504466,michalik-czym-jest-sprawa-mozliwego-powrotu-giertycha-do-polityki</guid><link>https://blogi.natemat.pl/504466,michalik-czym-jest-sprawa-mozliwego-powrotu-giertycha-do-polityki</link><pubDate>Fri, 11 Aug 2023 10:13:51 +0200</pubDate><title>Michalik: Czym jest sprawa powrotu Giertycha do polityki? Soczewką, w której możemy się przejrzeć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bf0b06e1c62f330ab6d86bbcbc217c10,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zaczęłabym od pytania, dlaczego to, czy Roman Giertych wystartuje i skąd, budzi aż takie emocje? W gruncie rzeczy chodzi przecież o jednego faceta, wyszczekanego i pewnego siebie, aroganckiego, który współtworzył LPR i lata temu był wicepremierem w rządzie PiS. Równocześnie jednak od lat zachowuje się inaczej – pozostając sobą, czyli kimś, kto mówi co myśli, i nie pozwala sobie w kaszę dmuchać, przeszedł na stronę opozycji i aktywnie ją wspiera, za co spotkały go ze strony rządu szykany. Bynajmniej nie błahe.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bf0b06e1c62f330ab6d86bbcbc217c10,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bf0b06e1c62f330ab6d86bbcbc217c10,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Roman Giertych wystartuje w wyborach do Senatu?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/503237,michalik-kaczynski-wiecej-szans-zostania-dyktatorem-nie-dostanie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/503237,michalik-kaczynski-wiecej-szans-zostania-dyktatorem-nie-dostanie</link><pubDate>Fri, 04 Aug 2023 18:39:41 +0200</pubDate><title>Michalik: Kaczyński więcej szans na zostanie dyktatorem nie dostanie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3f033e261b0716ebccfea0a78f8d7bc2,1000,1000,0,0.webp" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jarosław Kaczyński przekroczył granicę, za którą nie można już wrócić do bycia normalnym, demokratycznym politykiem. Zrobił i powiedział rzeczy, które na zawsze usuwają go z grona ludzi, których można szanować i którym można wierzyć.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3f033e261b0716ebccfea0a78f8d7bc2,1500,0,0,0.webp" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3f033e261b0716ebccfea0a78f8d7bc2,1500,0,0,0.webp" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/501023,wolomin-to-miasto-mafii-i-podupadla-dziura-pojechalismy-sprawdzic</guid><link>https://blogi.natemat.pl/501023,wolomin-to-miasto-mafii-i-podupadla-dziura-pojechalismy-sprawdzic</link><pubDate>Sun, 30 Jul 2023 07:15:45 +0200</pubDate><title>Wołomin to miasto mafii i podupadła dziura? Pojechaliśmy sprawdzić, czy to prawda</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/945da607a4f00ae26ae07908abf2ee45,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Miasto Wołomin jest oddalone od Warszawy o około 20 kilometrów i  kojarzy się głównie z... no właśnie, z czym? Pewnie wielu z Was pomyślało o mafii. Po co więc tam jechać? Czy to miejsce ma coś ciekawego do zaoferowania zwiedzającym? Postanowiliśmy to sprawdzić. Zobaczcie nasz kolejny odcinek "Po co jechać do..." i przekonajcie się dlaczego Wołomin to świetne miejsce na weekendowy wypad!]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/945da607a4f00ae26ae07908abf2ee45,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/945da607a4f00ae26ae07908abf2ee45,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/501827,michalik-populistyczni-politycy-jak-rozpieszczone-zlosliwe-bachory</guid><link>https://blogi.natemat.pl/501827,michalik-populistyczni-politycy-jak-rozpieszczone-zlosliwe-bachory</link><pubDate>Fri, 28 Jul 2023 17:44:36 +0200</pubDate><title>Michalik: Populistyczni politycy jak rozpieszczone, złośliwe bachory. Wyhodowaliśmy ich sami</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/70386a8e08c99c81ba7b45d2ccf8a171,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W podejściu do populistycznych polityków sprawdzają się dokładnie te same zasady, co przy wychowywaniu dzieci. Nic dziwnego, skoro nie są oni nikim innym niż rozpieszczonymi, głupimi, okrutnymi i złośliwymi bachorami z zabawkami dorosłych.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/70386a8e08c99c81ba7b45d2ccf8a171,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/70386a8e08c99c81ba7b45d2ccf8a171,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/500177,michalik-jak-juz-ubezwlasnowolnia-kobiety-przyjda-i-po-was</guid><link>https://blogi.natemat.pl/500177,michalik-jak-juz-ubezwlasnowolnia-kobiety-przyjda-i-po-was</link><pubDate>Fri, 21 Jul 2023 09:59:46 +0200</pubDate><title>Eliza Michalik: Dyktatura wysłała obywatelom ostrzeżenie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/d65b71e8dd191ea8048ffce637c18717,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sprawa pani Joanny, której, gdy krwawiła, policjantki miały kazać rozebrać się do naga i robić przysiady, to nie wypadek przy pracy ani wybryk czarnych owiec w policji. To celowe działanie organów ścigania, ulegających politycznej presji, a także bardzo groźna w swojej wymowie zapowiedź. Oraz ostrzeżenie od dyktatury dla obywateli.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/d65b71e8dd191ea8048ffce637c18717,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/d65b71e8dd191ea8048ffce637c18717,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/497549,michalik-podlegamy-ludziom-wplywom-i-procesom-o-ktorych-nie-mamy-pojecia</guid><link>https://blogi.natemat.pl/497549,michalik-podlegamy-ludziom-wplywom-i-procesom-o-ktorych-nie-mamy-pojecia</link><pubDate>Fri, 07 Jul 2023 11:45:25 +0200</pubDate><title>Michalik: Podlegamy w Polsce ludziom, wpływom i procesom, o których nie mamy pojęcia</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/41d77d280a7ea466f025fa5a2197c7a7,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Polsce mamy dziwny zwyczaj odwracania wzroku od działań rosyjskiej dezinformacji i sposobu, w jaki wpływa na polskie życie publiczne. Nie chcemy wiedzieć, czego dotyczy, jak się przejawia i kto ją rozpowszechnia. A przecież nie ma w tej chwili niczego ważniejszego, bo od niemal dekady staczamy się coraz bardziej w objęcia Rosji: dzielą nas od niej już tylko jedne wybory.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/41d77d280a7ea466f025fa5a2197c7a7,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/41d77d280a7ea466f025fa5a2197c7a7,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/496265,co-robic-aby-latem-nie-nabawic-sie-przebarwien</guid><link>https://blogi.natemat.pl/496265,co-robic-aby-latem-nie-nabawic-sie-przebarwien</link><pubDate>Fri, 30 Jun 2023 13:22:26 +0200</pubDate><title>Co robić, aby latem nie nabawić się przebarwień</title><description><![CDATA[Latem w dużym stopniu narażamy naszą skórę na promieniowanie słoneczne. Wiele kobiet w wieku od 25 do 50 roku życia ma skłonność do powstawania przebarwień i muszą zwłaszcza teraz szczególnie uważać . O tym, czy jest sposób, aby uniknąć powstawiania ciemnych plam na skórze, mówi dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta.

Na początku, warto zaznaczyć, że jedynym w stu procentach pewnym sposobem na całkowite zabezpieczenie się przed powstawaniem przebarwień jest po prostu ochrona fizyczna przed promieniowaniem UV, czyli niewychodzenie z domu i osłanianie twarzy oraz ciała. Trudno jednak całe wakacje ukrywać się przed słońcem, dlatego dobrą wiadomością jest to, że istnieją skuteczne formy profilaktyki antyprzebarwieniowej, które w pewnej części zmniejszą ryzyko, że się ich nabawimy latem.  Jak mówi dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta możemy przygotować swoją skórę przed pierwszym wyjściem na słońce! 

[b]Co powoduje przebarwienia?[/b] 
Do powstawania przebarwień dochodzi w momencie, w którym melanocyty (komórki, które produkują w skórze naturalny barwnik – melaninę) nie działają prawidłowo, są nadreaktywne, a  melanina nadmiernie gromadzi się w skórze! Jak mówi nasz ekspert medycyny estetycznej dr Marek Wasiluk nasza skóra non stop wytwarza oraz eliminuje barwnik, jednak są przypadki, w których dochodzi do zaburzeń tego procesu. „Najczęściej dzieje się to z powodu zaburzeń hormonalnych, przyjmowanych leków, ciąży lub antykoncepcji, ale również czynnikami przyczyniającymi się do powstawania przebarwień są podrażnienia skóry. Oczywiście, aby przebarwienie powstało jeden z wymienionych czynników prawie zawsze musi iść w parze z większą ekspozycją na słońce.” 

Co ciekawe w drażnieniu skóry u kobiet jednym z głównych winowajców jest makijaż, który działa obciążająco na naszą cerę. Nakładany codziennie latem powoduje, że skóra permanentnie musi radzić sobie z barwnikami i innymi substancjami zawartymi w kosmetykach do makeupu. Taki stan mini podrażnienia skóry, z którego często nawet nie zdajemy sobie sprawy, w połączeniu ze słońcem sprawia, że pojawia się problem w postaci przebarwień. Pierwsza rada dr. Marka Wasiluka jest więc taka, aby zrezygnować z mocnych, kryjących kosmetyków już około dwa lub trzy tygodnie przed wyjściem na mocne słońce. 

Kolejnym sposobem, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo powstania przebarwień jest odłożenie wszelkich zabiegów kosmetycznych podrażniających naskórek na okres późnego lata i jesieni. 
Uważać powinny przede wszystkim kobiety, które są w ciąży i karmią piersią, a także te które przyjmują hormonalną antykoncepcję. W tym[przypadku warto jak najbardziej ograniczyć ekspozycję na słońce.  
Często myślimy, że filtry UV ochronią nas przed powstawaniem przebarwień. Tymczasem jak mówi dr Marek Wasiluk jest to bardzo pozorne! - Filtry są skutecznie chronią nas przed poparzeniami skóry, natomiast są mało skuteczne jako zabezpieczenie przed  przebarwieniami.  Należy wiedzieć, że chronią one jedynie przed promieniowaniem UV, a nie przed promieniowaniem słonecznym, które w całym zakresie przyczynia się do powstawania przebarwień. Dlatego stosowanie ich w tym celu jest złudne i nie daje żadnej gwarancji. - 

W tym miejscu wielu osobom może nasunąć się pytanie, czym różni się promieniowanie UV od promieniowania słonecznego? Promieniowanie UV, czyli promieniowanie ultrafioletowe stanowi 10 proc. całego promieniowania słonecznego. Na nim do niedawno głównie się skupiano, ponieważ wykazano, że działa destrukcyjnie nie tylko na naszą skórę, ale i cały organizm. UVA powoduje wytwarzanie w skórze wolnych rodników, które powodują miedzy innymi degradację włókien kolagenowych i elastyny, UVB jest mutagenne, wywołuje rumień i w głównym stopniu jest odpowiedzialne za poparzenia słoneczne, zagraża też nie tylko urodzie, ale i zdrowiu, gdyż może powodować raka skóry. 

Ale promieniowanie ultrafioletowe jest tylko jednym z rodzajów promieniowania słonecznego. Słońce wysyła również promieniowanie podczerwone i światło widzialne gołym okiem. Promieniowanie podczerwone (aż ok 50 proc. całego promieniowania), jak i światło widzialne (ok. 40 proc. całego promieniowania) niestety również przyspieszają procesy starzenia się skóry i powstawania przebarwień. Przed nimi nie chroni nas już żaden filtr, jedynie fizyczna ochrona. Dlatego w tym przypadku sensownym sposobem ochrony skóry jest unikanie słońca, albo prawidłowiej mówiąc świadome kontrolowanie ekspozycji na nie, bo nie pomijamy tego, że ma ono również pozytywny wpływ na nasze życie.

[b]Jakie zabiegi uchronią nas przed przebarwieniami?[/b] 
Jak mówi dr Marek Wasiluk nie ma wielu zabiegów chroniących przed powstawaniem przebarwień. Muszą to być metody, które usprawniają pracę skóry i melanocytów. - Najlepszymi wyborami będą pulsacyjna radiofrekwencja mikroigłowa, która reguluje i odmładza skórę wyciszając mechanizmy predysponujące do nadprodukcji barwnika oraz osocze bogatopłytkowego, które pobudzają skórę do lepszej regeneracji. Te zabiegi pomogą znacząco ograniczyć lub wyeliminować powstawanie przebarwień,  ale należy pamiętać, że nie uchronią przed nimi tu procentach. -

Pulsacyjna radiofrekwencja mikroigłowa to zabieg, który polega na jednoczesnym mikronakłuwaniu oraz leciutkim podgrzewaniu skóry za pomocą prądu elektrycznego o odpowiednich parametrach. Są one unikalne, ponieważ charakteryzują się bardzo wysoką częstotliwością i bardzo małym natężeniem. Główne efekty, które następują pod wpływem działania prądu o takich parametrach nie są termiczne, tylko polegają na depolaryzacji błon komórkowych. 

Pulsacyjna radiofrekwencja mikroigłowa powoduje naprawę uszkodzonych połączeń skórno-naskórkowych, czyli występujące odgraniczenie między skórą właściwą a naskórkiem, które w procesach starzenia ulega mocnemu osłabieniu i właśnie przez to między innymi dochodzi do powstawania przebarwień. Wykorzystanie RF pulsacyjnej zmniejsza też ryzyko nawrotów przebarwień. 
Osocze bogatopłytkowe pobudza naturalne mechanizmy stymulujące komórki skóry do szybszej i lepszej pracy oraz jej regeneracji. Preparat pozyskiwany jest z własnej krwi pacjent, odwirowanej tak, aby zawierał duże stężenie płytek krwi (10 raz większe niż występujące naturalnie). Osocze bogatopytkowe podane w mechanizmie ostrzykiwania nim skóry mobilizuje ją do odnowy i usprawnia pracę melanocytów. 
Przed przebarwieniami niełatwo jest się uchronić. Jeszcze trudniej jest się ich pozbyć. Na szczęście jest kilka sposobów, które mogą im przeciwdziałać. Najlepiej wdrożyć je jak najwcześniej, tym bardziej jeśli masz tendencję do powstawania przebarwień.]]></description></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/496172,traktujemy-politykow-konfederacji-jako-pozytecznych-idiotow-to-blad2</guid><link>https://blogi.natemat.pl/496172,traktujemy-politykow-konfederacji-jako-pozytecznych-idiotow-to-blad2</link><pubDate>Fri, 30 Jun 2023 09:37:20 +0200</pubDate><title>Michalik: Traktujemy polityków Konfederacji jako błaznów i pożytecznych idiotów. To błąd</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/aea3ae45347f20af18169b0192a4c772,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Coraz więcej czytelników pyta mnie, co sądzę o Konfederacji. Powiem Wam: sądzę, że po doświadczeniu z PiS nie ma w Polsce miejsca na żadną partię, której politycy mówią językiem przemocy i pogardy, wyśmiewają, upokarzają, upadlają, dyskryminują, nie słuchają kontrargumentów i nie szanują ludzi.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/aea3ae45347f20af18169b0192a4c772,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/aea3ae45347f20af18169b0192a4c772,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Eliza Michalik</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/495599,bruksizm-nie-tylko-problem-zebow</guid><link>https://blogi.natemat.pl/495599,bruksizm-nie-tylko-problem-zebow</link><pubDate>Tue, 27 Jun 2023 15:12:39 +0200</pubDate><title>Bruksizm – nie tylko problem zębów!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/1ccd3476420981e0118f26882ff6c7e5,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Bruksizm, czyli patologiczne, samoistne zaciskanie lub zgrzytanie zębami to schorzenie, na które cierpi coraz więcej z nas! Mówi się, że to choroba cywilizacyjna. O tym, jakie są jego konsekwencje i jak sobie z radzić z jego przyczynami mówi lek. stom. Karolina Cepińska-Malczak z warszawskiej kliniki L’experta.

Bruksizm, czyli patologiczne, samoistne zaciskanie i zgrzytanie zębami jest wywołany przez napięcie mięśniowe okolicy głowy, szyi i mięśni żwaczy, co jak mówi lek. stom. Karolina Cepińska-Malczak z warszawskiej kliniki L’experta powoduje nadmierne przeciążenia i tarcie zębów, ale nie tylko! – Najbardziej oczywiste jest to, że bruksizm prowadzi do zniszczenia tkanek zębów, co objawia się ich pękaniem i starciem, a u osób, które mają słabą kość wywołuje chorobę przyzębia, która może prowadzić do chwiania, a nawet wypadania zębów. Natomiast w dalszej konsekwencji bruksizm może objawiać się także szumami usznymi i bardzo dużymi bólami głowy oraz dolegliwościami w okolicy stawu skroniowo-żuchwowego. Gdy dochodzi do destrukcji tkanek twardych zębów, wówczas staw skroniowo-żuchwowy zaczyna się też inaczej ustawiać. Pewna grupa pacjentów z takimi konsekwencjami bruksizmu cierpi na poważne bóle i szukają oni pomocy u specjalistów zajmujących się stricte tym schorzeniem. Natomiast 90 proc. osób chorujących na bruksizm to osoby z dolegliwościami o mało zaawansowanym stopniu, które są często niezdiagnozowane. Dopiero, gdy trafiają do stomatologa, on zauważa, że zęby są zniszczone i szuka przyczyny takiego stanu. –

Bruksizm głównie objawia się podczas snu, kiedy chory nie ma kontroli nad pracą swoich mięśni. Mięśnie żwacze, które u cierpiących na to schorzenie są często przerośnięte, mocno wówczas pracują i powodują zaciskanie i tarcie zębów. Często pierwszą osobą, która zauważa objawy tego patologicznego stanu jest partner/partnerka bruksisty. Wydaje on bowiem charakterystyczne dźwięki akustyczne, czyli tarcie tkanki o tkankę, których nie słychać w ciągu dnia przy normalnym funkcjonowaniu. U bruksisty zaciskanie zębów ma taką siłę, przy której jest on w stanie te zęby złamać. Dlatego objawami bruksizmu mogą być również krwawienie dziąseł, problemy z nadwrażliwością zębów, a finalnie u pacjentów z zaawansowanym stopniem schorzenia dochodzą dźwięki akustyczne ze stawu skroniowo-żuchwowego. Jest to spowodowane przez to, że ta tkanka twarda zęba jest zniszczona i często przez to dochodzi do zaniżenia zwarcia, a staw skroniowo-żuchwowy zmienia swoje położenie. 

- Bruksizm oczywiście bardzo pogarsza stan zdrowia zębów i jamy ustnej. Starte zęby stają się osłabione, przez co są bardziej podatne na nadwrażliwość i próchnicę.  Ścieranie się zębów sprawia, że uśmiech zaczyna wyglądać nieestetycznie, zęby stają się krótsze, a ich proporcje wysokości do szerokości są zaburzone. Zdarzają się pacjenci, którzy mają zęby starte nawet do połowy – wyjaśnia dentysta. 

[b]Przyczyny bruksizmu[/b]
Choć bruksizm rozpoznaje zwykle stomatolog, to tak naprawdę schorzenie ma różnorodne podłoża. Głównym czynnikiem powodującym patologiczne zaciskanie zębów jest silny stres. Z tego powodu rośnie liczba osób cierpiących na bruksizm. Wiąże się to głównie z naszym stylem. Innym czynnikiem przyczyniającym się do bruksizmu mogą być również nieprawidłowości zgryzowe. Problemy związane z patologicznym zaciskaniem zębów mogą być też mocno związane z wadliwą postawą ciała. To również może okazać się motorem patologii związanych z bruksizmem, ponieważ te napięcia kumulują się w obrębie obręczy barkowych i szyi. 

[b]Leczenie bruksizmu[/b]
Leczenie bruksizmu powinno być wielopłaszczyznowe i nie polega tylko na leczeniu stomatologicznym. – Leczenie samych objawów w postaci odbudowy znoszonych zębów, powinno być równoległe z leczeniem przyczynowym. Bez tego pacjent nadal będzie destrukcyjnie działał na tkanki i szybko ponownie będzie wymagał pracy stomatologa. Dlatego powinien równolegle odbyć leczenie niwelujące sam bruksizm -  wyjaśnia stomatolog kliniki L’experta. Gdy problem jest spowodowany nieprawidłowościami zgryzowymi może pomóc leczenie ortodontyczne. - Ustawiając w odpowiedni sposób zęby, doprowadzamy do tego, że zaczynają one fizjologicznie działać. Dzięki temu mięśnie zaczynają się rozluźniać. Napięcia stają się wtedy mniejsze. Przy dużym stopniu zaawansowania schorzenia jest ono połączone z opieką fizjoterapeuty. W leczeniu bruksizmu pomaga również opieka psychologiczno-psychiatryczna. Schorzenie to może być bowiem objawem depresji, zaburzeń nastroju, nerwicy. Wdrażając także pewną farmakologię i nie muszą to być od razu leki psychotropowe, rozluźniamy mięśnie. Czasem włącza się również leczenie toksyną botulinową. - Wstrzykiwana w mięśnie żwacze, które są jednymi z głównych, odpowiadających za duże napięcie przy stawie skroniowo–żuchwowym, powoduje czasową i częściową blokadę ich pracy, a tym samym rozluźnienie. Przy stosowaniu tego typu terapii w dłuższej perspektywie czas
owi, ten mięsień staje się słabszy – wyjaśnia lek. tom. Karolina Cepińska-Malczak.
W leczeniu bruksimu wykorzystywane są również specjalne szyny relaksacyjne. -. Jest to specjalnie skonstruowana i dopasowana do zgryzu pacjenta nakładka z przezroczystego, twardego tworzywa, którą bruksista zakłada na noc. Ma ona na celu zatrzymanie destrukcyjnych sił. Ponadto, taka szyna pomaga w procesie diagnostycznym, ponieważ widać na niej, w których miejscach pacjent mocniej zaciska zęby. – 

[b]Na co jeszcze uważać[/b]
Cierpiąc na tego typu dolegliwości należy uważać na wszelkie czynności ćwiczące mięśnie żwacze. Należy do nich na przykład żucie gumy. Są osoby, które potrafią ją żuć permanentnie przez cały dzień. Tymczasem bruksici nie powinni po nią sięgać w ogóle, a osoby zdrowe powinny ją przeżuć i po 5 minutach wypluć. 
Podobnie należy uważać na różne trendy Tiktokowe. Na tym popularnym portalu można napotkać filmy osób, promujących różne urządzenia do nagryzania, która mają poprawiać linię żuchwy. Tymczasem takie ćwiczenia mięśni żwaczy są bardzo szkodliwe i prowadzą do wielu dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego. - Rozciągając wiązadła w stawie skroniowo-żuchwowym, powodujemy, że ten staw zaczyna się niszczyć. Wówczas krążek stawowy zaczyna zmieniać pozycję i wypadać ze stawu. W konsekwencji dochodzi do dźwięków akustycznych, strzelania, przeskakiwania żuchwy. Na końcu taki pacjent ma problemy z żuciem, wymową i cierpi na rożne bóle – ostrzega lek. stom. Karolina Cepińska-Malczak z kliniki L’experta.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/1ccd3476420981e0118f26882ff6c7e5,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/1ccd3476420981e0118f26882ff6c7e5,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/493919,kogut-z-wciaz-atomowym-napedem</guid><link>https://blogi.natemat.pl/493919,kogut-z-wciaz-atomowym-napedem</link><pubDate>Mon, 19 Jun 2023 17:33:55 +0200</pubDate><title>Kogut z wciąż atomowym napędem</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/bf2769f6e8225c9274e2991f31e9ea8c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />– To oni jeszcze grają?! – zapytał znajomy, gdy dowiedział się, że właśnie zakupiłem bilet na koncert Atomic Rooster w Piekarach Śląskich. 
Grają – i to jeszcze jak!

Gdy czytam o aktywności tego typu kapel, zawsze pojawia się w mej głowie element nieufności. Czy to tylko cover band, czy posługiwanie się oryginalną nazwą nie jest swego rodzaju nadużyciem? W sukurs dzisiaj idą media elektroniczne, cały zestaw w miarę aktualnych informacji w internecie oraz jutjuby i spotifaje. Gdy kilka lat temu pisałem tekst o grupie, wiedziałem już, że kolejny raz wznowiła koncertową działalność. 

Przez AR przewinął się 
[b]
cały zastęp muzyków,[/b] 

najsłynniejszym pozostanie jego współzałożyciel, perkusista Carl Palmer, który po nagraniu pierwszego albumu w 1970 roku dał się namówić na współpracę Keithowi Emersonowi i wszedł w skład supertria Emerson, Lake & Palmer. Drugi z założycieli, lider, kompozytor większości materiału i organista Vincent Crane był jedynym, który trwał w kapeli cały czas, aż do przedwczesnej śmierci w 1989 roku, w wieku niespełna 46 lat. W 2016 roku dwaj muzycy, którzy przemknęli przez AR, wokalista Peter French (potem m.in. Leaf Hound i Cactus) oraz gitarzysta Steve Bolton postanowili reaktywować zespół. Dostali błogosławieństwo od wdowy po Vincencie, która stwierdziła, że w ten sposób muzyka jej męża będzie żyć i wciąż docierać do ludzi. I to jest pierwszy argument na „tak” przemawiający za reaktywowaniem, a drugiego, zdecydowanie istotniejszego, doświadczyli wszyscy ci, którzy znaleźli się wczoraj w piekarskim domu kultury „Andaluzja”. Miejscu dziwnym (to niegdysiejszy kopalniany dom kultury), akustycznie mało przychylnym mocnemu graniu, a jednak na Śląsku bardzo szczególnym. Za sprawą wieloletniego dyrektora Piotra Zalewskiego, pasjonata i fana rocka, odbyło się tam mnóstwo koncertów legendarnych wykonawców (m.in. Wishbone Ash, Ten Years After, Livin’ Blues). Pan Piotr, wzruszony, właśnie przy okazji tego koncertu żegnał się z nami, informując, że odchodzi na emeryturę.

*
O 20.00 na scenie pojawiło się pięciu panów. Zaczęli od [i]Sleeping For Years[/i], kawałka otwierającego słynną, bo 

[b]polską płytę zespołu,[/b] 

wydaną w połowie lat 70. przez Polskie Nagrania w miniserii, razem z krążkami The Nice wspomnianego Emersona i Rare Bird (zachodnie wydawnictwa w tamtym czasie zliczyć by można na palcach dwóch rąk). Serca wiekowych w większości słuchaczy zabiły mocniej. Tym mocniej, że dźwięk okazał się znacznie więcej niż przyzwoity, zaś forma muzyków po prostu znakomita. Poszli za ciosem i jako drugi wybrzmiał [i]S.L.Y.[/i], a potem[i] I Can’t Take No More[/i]. Energia płynąca ze sceny była wręcz powalająca, sądzę, że dla większości zgromadzonych, zwłaszcza takich jak ja i mój, nie wypominając, starszy brat, pierwszy raz obecnych na występie formacji, stanowiła wielką pozytywną niespodziankę.

Nigdy nie byłem entuzjastą hard rocka w czystej postaci, tych kapel, które – w odróżnieniu od Led Zeppelin – porzuciły bluesowe korzenie. AR, których pierwszy ważny koncert w Anglii saportowali… Deep Purple, nie odnieśli wielkiego sukcesu komercyjnego. I pytanie „Dlaczego?” towarzyszyło mi w niedzielny wieczór bezustannie. Nie mam bowiem wątpliwości, że 

[b]potężne brzmienie kapeli[/b] 

wypełniłoby z równie wielkim powodzeniem halę znacznie większą, nie przymierzając – katowicki Spodek. Muzyka AR nigdy nie była li tylko hard rockiem, a mieszanką tegoż z psychodelią, bezustannym serwowaniem zmian rytmu i szalonych czasem pomysłów brzmieniowych realizowanych na bazie czterech podstawowych w rocku instrumentów. Tak było aż do ostatniej minuty, część zasadniczą kończyły dwa „przeboje”, [i]Devil’s Answer[/i] i fantastyczny, z reggae’owym pulsem [i]Tomorrow Night[/i], zaś na bis otrzymaliśmy jeszcze [i]Breakthrough[/i]. Prawie półtorej godziny bezdyskusyjnie wspaniałego grania.

Choć na końcowy wynik składa się praca i dyspozycja całej piątki, dla mnie najważniejszą postacią, najczęściej skupiającą na sobie uwagę, był Steve Bolton. Grał cały czas na jednym instrumencie, nie było w tym żadnej ekwilibrystyki, ale nie waham się ani przez moment, by tego 74-letniego gitarzystę nazwać wielkim artystą. Grał po prostu wybornie, przydając wersjom utworów znanym z nagrań studyjnych jeszcze większej mocy. Wielkie wrażenie zrobił też basista Shug Millidge, szara eminencja kwintetu, fenomenalnie, z bluesowym feelingiem nakręcający tempo całości. Peter French głosowo dawał radę, a profesjonalizm sprawia, że zręcznie dziś omija on góry, które pokonywał lekko pół wieku temu. W rolę Vincenta zgrabnie wcielił się długowłosy Adrian Gautrey, a za bębnami usiadł Paul Everett.

To są bardzo przyjemne doznania, gdy muzyka sprzed półwiecza brzmi świeżo, zagrana jest w porywający sposób przez ludzi, którzy czerpią z tego wielką przyjemność. Nie wiem, jak było w Poznaniu i Lublinie, być może nestorzy French i Bolton wypowiadali tam do mikrofonów te same słowa, które usłyszeliśmy wczoraj: że to wspaniały wieczór i że jesteśmy wyjątkową publicznością. Ten koncert był jak dotknięcie źródła, istoty dojrzałego rock and rolla, tego datowanego od, powiedzmy, 1967 roku. Muzyki, która wciąż ma się dobrze, w piękny sposób konserwując zarówno tych, co na scenie, grających, jak i nas, słuchających.

(Atomic Rooster, OK „Andaluzja” Piekary Śląskie, 18 czerwca 2023)

[photo]1386200[/photo]]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/bf2769f6e8225c9274e2991f31e9ea8c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/bf2769f6e8225c9274e2991f31e9ea8c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/491363,arktyczne-malpy-rozpalily-ogien-w-amsterdamie</guid><link>https://blogi.natemat.pl/491363,arktyczne-malpy-rozpalily-ogien-w-amsterdamie</link><pubDate>Sun, 04 Jun 2023 17:18:02 +0200</pubDate><title>Arktyczne Małpy rozpaliły ogień w Amsterdamie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/3679cd88a9377ee700790cbf096317e0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Około 21.00 naszym oczom ukazało się siedmiu facetów i wszystko, co było dotąd, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. AM pojawili się na dwóch amsterdamskich koncertach po, w co aż trudno uwierzyć, jedenastu latach nieobecności w Holandii, nic więc dziwnego, że bilety zniknęły błyskawicznie. Do teraz nie wiem, czy nazwałbym ten występ magicznym, ale z pewnością był wściekle profesjonalny, po prostu znakomity.

*
Napisałem w poprzednim wpisie, że amsterdamska mission impossible była podwójna. Zakup biletów na Vermeera to jedno, a drugim było to, z czego niezdobyciem już zdążyłem się pogodzić: wejściówki na drugi z dwóch od dawna wyprzedanych amsterdamskich koncertów Arctic Monkeys. Mieliśmy z żoną miejsca już nie obok siebie, ale cóż to znaczy wobec faktu usłyszenia kapeli na żywo.
*
Blogując, nigdy dotąd chyba nawet o Małpach się nie zająknąłem. Zacząłem ich poznawać może z pięć lat temu. Późno. Dziś, ze skompletowaną dyskografią, jestem wyznawcą dość powszechnej opinii, że to najlepsza brytyjska kapela XXI wieku.
[photo]1377206[/photo]
[b]
Ziggo Dome[/b]

znajduje się nieco za miastem. Z naszej miejscówki w południowej części Amsterdamu ruszyliśmy do hali tramwajem, potem metrem, by w nim zorientować się, że razem z fanami AM w tę samą stronę zmierzają kibice Ajaksu. W tym samym bowiem czasie, tuż obok, bo Ziggo od Johan Cruijff Arena dzieli chyba nawet nie sto metrów, najsłynniejszy klub Holandii rozgrywał ligowy mecz. Trochę nas to zaniepokoiło, ale okazało się, że niepotrzebnie. Tylko przez moment wylewający się z metra tłum został zatrzymany, by przepuścić dwóch czy trzech konnych policjantów, a potem już droga do, a potem z hali wolna była od jakichkolwiek zawirowań. Gdy koncert się skończył, mecz jeszcze trwał.

Kiedy weszliśmy do hali, swój set zaczął właśnie support, irlandzki 

[b]Inhaler,[/b] 

taka gitarowa poprockowa papka do wyłączenia po kwadransie. Panienki jednak, a była ich w siedemnastotysięcznej hali większość (w proporcjach jakieś 60:40), śpiewały po kolei wszystko. Przerwa na przemontowanie sceny niestety nie pozwoliła się wyciszyć, bo z głośników cały czas waliła w nas głośna miazga, krótkimi tylko momentami ;przypominająca muzykę. 

Około 21 naszym oczom ukazało się siedmiu facetów (koncertowy skład zespołu jest większy) i wszystko, co było dotąd, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. AM pojawili się na dwóch amsterdamskich koncertach po, w co aż trudno uwierzyć, jedenastu latach nieobecności w Holandii, nic więc dziwnego, że bilety zniknęły błyskawicznie. Do teraz nie wiem, czy nazwałbym ten występ magicznym, ale z pewnością był wściekle profesjonalny, po prostu znakomity. Absolutnym mistrzem ceremonii był 

[b]Alex Turner,[/b] 

niemal cały czas skupiający na sobie uwagę charyzmatyczny wokalista i gitarzysta, lider całego tego superbajzlu z Sheffield. Mógł z nastolatkami zrobić wszystko, wdzięczyć się do nich i mówić raz po raz, jak bardzo je kocha. Mógł wziąć parę co ładniejszych dziewczyn na scenę, by zrobiły chórek w tym czy innym kawałku. Nic takiego nie miało miejsca, żadnego wdzięczenia się do publiczności, tylko konkret: muzyka.

O parę galaktyk lepsza od supportu, pochodząca z gwiazd dostępnych naprawdę nielicznym w historii rock’n’rolla. Pozornie proste, gitarowe piosenki w gruncie rzeczy mają tak zakręconą fakturę, że nie sposób nie pomyśleć o gigantach sprzed lat: The Beatles (choć moc gitar przywodzić też może na myśl Rolling Stones), elegancja w kompozycjach i stroju to oczywiście Bryan Ferry i Roxy Music. Jednak, pewnie z racji barwy głosu, a i najmniej odległych w czasie klimatów, dostrzegam szczególne powinowactwo z Blur i Damonem Albarnem. Małpy są wielkie, zarówno we wcieleniu ostrym, rockowym, jak i tym z ostatnich dwóch albumów, stonowanych, smakowitych, wyrafinowanych. Jeśli słuchając płyt można odnieść wrażenie, że to dwóch różnych wykonawców, to na żywo wszystko układa się w spójną, logiczną całość.

Gdyby żył, pewnie zwróciłby na nich uwagę. Grzegorz Ciechowski przed laty wymyślił sobie, że jego zespół, Republika, nie będzie grał solówek. Podczas osiemdziesięciopięciominutowego seta AM solówki były dwie, niezbyt zresztą długie. Niełatwa, jak już napisałem, faktura kolejnych utworów, rodem z McCartneyowskich cudeniek, wystarczała aż nadto, by znaleźć się w muzycznym niebie, by poczuć się spełnionym. Rock’n’roll nie umarł, póki są tacy, jak Dave Matthews Band, jak Queens of the Stone Age czy na Starym Kontynencie Arctic Monkeys.

Setlista:
[url=https://www.setlist.fm/setlist/arctic-monkeys/2023/ziggo-dome-amsterdam-netherlands-bb841be.html]https://www.setlist.fm/setlist/arctic-monkeys/2023/ziggo-dome-amsterdam-netherlands-bb841be.html[/url]

(Amsterdam, Ziggo Dome, 6 maja 2023)
[photo]1377212[/photo]]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/3679cd88a9377ee700790cbf096317e0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/3679cd88a9377ee700790cbf096317e0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/489527,amsterdam-i-haga-vermeer-futbol-totalny-rock-and-roll-i-dziewczyna-z-perla</guid><link>https://blogi.natemat.pl/489527,amsterdam-i-haga-vermeer-futbol-totalny-rock-and-roll-i-dziewczyna-z-perla</link><pubDate>Sun, 28 May 2023 18:26:20 +0200</pubDate><title>Amsterdam i Haga, Vermeer, futbol totalny, rock and roll i „Dziewczyna z perłą”</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/0aee72bc647e021201f45795a9dce2cb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pod Rijksmuseum robi nam zdjęcie L.A. Woman. Z Los Angeles przyleciała samolotem do Paryża, stamtąd pociąg przywiózł ją do Amsterdamu. Przed muzeum i w sali, w której wygłoszony został wykład poprzedzający wejście na wystawę, słychać wielojęzyczny gwar. Czy naprawdę wędrówki ludów za dziełami sztuki warte są tylko wzgardliwych komentarzy tzw. fachowców i obojętnych wzruszeń ramion tych, którzy na co dzień świetnie obywają się bez obcowania z kulturą wysoką lub popularną? Czy ci, którzy wydają na ten cel swoje pieniądze, muszą się z tego tłumaczyć?

*
Zbiegło się to w czasie. Focus, Ekseption, Shocking Blue, Livin’ Blues, Golden Earring – dla uszu, Ruud Krol, Rob Rensenbrink, Piet Keizer, Johan Neeskens, Johnny Rep i ten najważniejszy – Johan Cruijff: era Ajaksu (trzy puchary mistrzów krajowych w latach 1971-1973) i zaraz potem wicemistrzostwo świata w 1974 – to dla oka. Ostatni wielki mecz ekipy Kazimierza Górskiego, moja pierwsza wizyta na Stadionie Śląskim we wrześniu 1975, zdarte gardło i 4-1 z „pomarańczowymi” w eliminacjach do ME, a niespełna miesiąc później srogi rewanż i 0-3 w Amsterdamie. Jak powiedział wtedy nieodżałowanej pamięci redaktor Jacek Żemantowski, Holendrzy dostaną za to zwycięstwo Nagrodę Knobla (Knobel to był ich ówczesny selekcjoner). Zachwyciłem się wówczas holenderskim futbolem totalnym i tak jest do dziś, choć oranje grają raz lepiej, a raz gorzej, nie tylko od braci Belgów. Po drodze przecież byli jeszcze Guillit, van Basten i Rijkaard, mistrzowie Europy z 1988 roku i potem gwiazdy AC Milan. 
[photo]1372643[/photo]

[b]Muzyka stamtąd[/b] 

nad Wisłą ucichła, w 1975 i 1977 roku ukazały się w Polsce dwa albumy Livin’ Blues, w 1977 koncertowali nawet u nas razem z Budką Suflera (zaliczyłem ich występ w Tychach) – i tyle. Darujmy sobie George Baker Selection albo Pussycat. Dopiero teraz, w marcu bieżącego roku, namówiłem żonę, abyśmy wybrali się do Poznania na koncert Focusa z niezmiennie liderującym Thijsem van Leerem, w ramach ich trasy na pięćdziesięciolecie istnienia – i było to zaskakująco mocne, świetne przeżycie muzyczne.

*
W 2013 roku spędziliśmy kilka dni w Amsterdamie. Były to niezapomniane wrażenia, blogowałem wtedy intensywnie i tym bardziej żałuję, że nie napisałem nic o tej podróży. Po Wiedniu i Rzymie czuliśmy już, że malarstwo uruchamia w nas równie mocne emocje jak muzyka. Prawie ośmiogodzinna wizyta w Rijksmuseum była absolutnym nokautem. Jako dyletanci, ledwie poduczeńcy jacyś, wpadliśmy po uszy w dzieła mistrzów niderlandzkich z XVII wieku. I od tamtej pory nas trzyma i będzie trzymać po kres dni, może tylko akcenty będą się odrobinę przesuwać. Dekadę temu kulminację stanowiło dotarcie do „Straży nocnej” Rembrandta. Potem odwiedziliśmy jeszcze sąsiednie Van Gogh Museum, złożyliśmy wizytę w muzeum Fransa Halsa w cudownym Haarlemie i na koniec obejrzeliśmy zbiory Stedelijk, w którym pierwszy raz poczuliśmy, że malarstwo niefiguratywne też nie pozostawia nas obojętnymi. Kandinsky, Chagall czy Picasso zrobili przeciąg w głowach.

Minęło dziesięć lat, które znaczyliśmy w swym małżeńskim „dorobku” kolejnymi wyjazdami nie na plaże (tak będzie wyglądać 

[b]moje piekło: zatłoczona plaża,[/b] 

pełna rozwrzeszczanych ludzi leżących jeden obok drugiego, woda ciepła jak zupa i żar lejący się z nieba), lecz do – zwykle też zatłoczonych – miast z cennymi zbiorami malarstwa. Póki muzea stoją, póki Europa jeszcze w przeważającej mierze jest biała, póki barbarzyńcom nie przyjdzie do głowy zburzyć tych przybytków, a zbiory wyrzucić przez okna na podwórza i spalić. Póki istnieją ślady tego, co nas określa, skąd przyszliśmy, czy tego chcemy, czy nie – chrześcijaństwa przejawiającego się w oszałamiających dziełach architektonicznych czy malarskich. W Holandii Boga już nie ma, nieliczne kościoły zamknięte są na cztery spusty albo poprzerabiane na jakieś przestrzenie wystawiennicze (w Nieuwe Kerk przy placu Dam natrafiliśmy na „World Press Photo”). Kolorowa mieszanka, gdy chodzi o barwę skóry, żyje swoimi sprawami, tu i teraz. Cóż, Polska zmierza w tym samym kierunku.

*
Pomysł na tegoroczny wiosenny wyjazd to była podwójna mission impossible. Widzieliśmy już Breugla w Kunsthistorisches Museum, Klimta w Belvederze, Moneta i Modiglianiego w Albertinie, wiedzieliśmy więc, że zebranie większości 

[b]skromnego dorobku Vermeera[/b] 

w jednym miejscu to coś, co za naszego życia już się nie powtórzy. Niech sobie profesor Poprzęcka wygaduje, co chce, niech uznaje to za komercję, niech z lekceważeniem traktuje doznania ludzi gorzej przygotowanych do odbioru sztuki niż wykształceni historycy, ale nie ma racji. Powieszenie obok siebie dzieł, które na co dzień dzielą czasem tysiące kilometrów, to jedyna okazja, by móc je razem zobaczyć i porównać. Z pewnością brak mi fachowej wiedzy, ale wzruszeń z gatunku najgłębszych ani Poprzęcka, ani nikt mi nie odbierze. Gdy wszedłem do pierwszej sali, z „Uliczką” i „Widokiem Delft”, poczułem się oszołomiony jak na koncercie ukochanego wykonawcy, poczułem, że ze wzruszenia wilgotnieją mi oczy .

Upór mojej żony (bo ja stworzony jestem do tzw. niższych celów) sprawił, że któregoś dnia około północy udało się zdobyć wejściówki, a potem już mozolnie konstruować cały pięciodniowy de facto wypad. Najpierw zaliczyliśmy prawie godzinny wykład, co przy mojej kulawej angielszczyźnie  byłoby trudne do przejścia, gdyby nie solidne przygotowanie się do tego wyjazdu i lektura kilku znakomitych (przynajmniej w naszym odczuciu) książek. Potem trzy godziny chodziliśmy w te i wewte pomiędzy dwudziestoma siedmioma płótnami, by się najeść, nagapić, napatrzeć, naporównywać i nacieszyć. Wdrukować coś jeszcze w wypełnione, starzejące się twarde dyski.
[photo]1372844[/photo]

Jesteśmy pełni uznania dla organizatorów wystawy (już po powrocie obejrzeliśmy w Rialcie świetny film o przygotowaniach do niej), o której kosztach lepiej nie myśleć. Jedyny słabszy punkt to ten, że w pewnym momencie trzeba było opuścić wnętrze gmachu, przejść balkonem nad zadaszonym oczywiście dziedzińcem, by znaleźć się w drugiej części wystawy. Pewnie długo nad tym myślano, pewnie uznano, że to najlepsze rozwiązanie, na jakie pozwala układ sal Rijksmuseum. Kameralne zwykle obrazy otrzymały takąż oprawę, choć kubatura sal jest spora, „lejące” zasłony/kotary jako jedyne tło dzieł mistrza dopieszczały zmysły.


[b]Kameralność,[/b] 

także Vermeera, dziś cenię sobie wyżej od scen zbudowanych z niejakim rozmachem, np. wspomnianej „Straży nocnej”. Vermeer oraz to, co prawdopodobnie wyszło spod jego rąk, to kilka powtarzających się motywów (w odniesieniu do poezji mówi się o słowach-kluczach). Niewielka, zamknięta przestrzeń pomieszczenia, jeśli perspektywa, to uzyskana poprzez pokazanie, czasem kilku, przejść z jednej komnaty do drugiej; na wielu obrazach okno, zwykle z lewej strony, zasłona-kotara, często na pierwszym planie. No i kobiety – Vermeer należy do czołówki w malarskich statystykach, gdy chodzi o malowanie niewiast, najczęściej młodych. Urzekające jest światło na tych obrazach – wpadające do środka przez szybę lub witraż, załamujące się na różne sposoby, czasem za sprawą wspomnianych zasłon, oświetlające postaci, ale tylko w części. 

[b]Co robią kobiety?[/b] 

Są uwodzone przez mężczyzn, opłacane za usługi, pojone winem, by szybciej przestały stawiać opór chuciom facetów. Czytają lub piszą listy („Pani ze służącą”) – i to są wspaniałe, wieloznaczne płótna. Kilka pań patrzy prosto na nas, widzów, kilka z nich odznacza się urodą iście współczesną (np. „Przerwana lekcja muzyki”!) i przez to obezwładniają patrzącego (czy tylko mężczyznę?) jeszcze mocniej. W tle trochę wielkiego świata – mapy bądź obrazy wiszące na ścianach. No i detale: obłędne dwie nici wyciągnięte ze szpulek, naprężone, w „Koronczarce”, albo waga w „Kobiecie z wagą”. Urzekające są gwoździe wbite w ścianę bądź same zadrapania muru w „Nalewającej mleko”. Vermeer nie jest jedynym, który tak dbał o szczegół, który z fotograficzną precyzją pochylał się na drobiazgami, ale jest chyba jedynym, którego niemal cały dojrzały dorobek jest tak cudownie wyciszony i jednorodny. 
[photo]1372796[/photo]

Miał zaledwie czterdzieści trzy lata, gdy zmarł, spłodził prawdopodobnie piętnaścioro dzieci, malował mało, inne biznesy chyba nie szły mu zbyt dobrze, bo zostawił żonę ze sporymi długami. Dopiero przełom XIX i XX wieku uczynił go znanym, a sława zaczęła rosnąć. Jednak popularność iście mainstreamową zyskał po opublikowaniu powieści Tracy Chevalier pt. "Dziewczyna z perłą", a jeszcze bardziej po filmie nakręconym na podstawie książki, ze Scarlett Johanson i Colinem Firthem w rolach głównych.

*
Dzień wcześniej złożyliśmy wizytę 

[b]van Goghowi.[/b] 

Zmarł, sprzedawszy tylko jeden obraz, w biedzie i szaleństwie, w wieku zaledwie trzydziestu siedmiu lat. Jego ukochany brat Theo żył jeszcze krócej – lat trzydzieści cztery. We Francji Vincent zbliżył się do impresjonistów, szczególnie Paula Gauguina, ale jego geniusz nie został rozpoznany za życia. Po śmierci jest łatwiej – zostają tylko dzieła. Nie ma już trudnego rozmówcy, nie ma człowieka, który za swój ogromny talent płaci opętańczą chorobą i bywa pewnie nieznośny dla otoczenia. Zabrakło tym razem na ekspozycji dzieł ostatnich, bo te akurat szykowane były na specjalną wystawę, ale i tak całość robi piorunujące wrażenie. Tym większe, że van Goghowi stworzono rewelacyjny kontekst w postaci obrazów, w dostatecznie dużej liczbie, autorstwa jemu współczesnych.

*
Powrót do 

[b]Rijksmuseum[/b] 

pełen był kolejnych zachwytów. Czegoś znów, jak zwykle, zabrakło, coś zniknęło z przestrzeni wystawienniczej (np. Fra Angelico albo El Greco), ale kluczowa część przybytku, dobrze przez nas przetrawiona „na sucho” przy lekturze albumu „Arkad” wydanego przed ćwierćwieczem, rzuca na kolana. Tym razem nie „Straż nocna” w roli głównej, schowana za ochronnymi szybami, poddawana zabiegom konserwatorskim, komputerowemu mierzeniu naprężeń płótna, ale inne cudowności: Heemskerck, Verspronck, de Hooch (niemal jak bliźniak Vermeera), van Hals, ter Borch, Mor czy van Scorel z uwodzicielską „Marią Magdaleną”. Miałem nadzieję, że w sklepie dostępny będzie guide w szerszej wersji niż wspomniana wyżej publikacja, ale spotkało nas rozczarowanie. Jeszcze większe dzień później, w Hadze, gdzie brakowało angielskiej wersji przewodnika po muzeum.

*
Wtorek powitał nas zapowiadanym deszczem – i niestety tak było do końca dnia, a w planach mieliśmy 


[b]Hagę i Mauritshuis.[/b] 

Mimo wciąż potrzebnego parasola, przejechaliśmy potem jeszcze kilkanaście kilometrów pociągiem, by wysiąść w Delfcie, czyli miejscu urodzin, życia i śmierci Johannesa Vermeera.

Haskie muzeum jest bez porównania mniejsze od Rijksmusem, za to – mimo iż usytuowane w podobnie zabytkowych murach – w środku, na najniższej kondygnacji, zachwyca nowoczesnością. Krążymy po salach, poprzez Rubensy, van Halsy, Rembrandty z „Lekcją anatomii doktora Tulpa”, cudnym portretem młodziutkiego malarza namalowanym przez jego kumpla i wspólnika, Jana Lievensa (jedno z dzieł tego ostatniego znajduje się w posiadaniu Ergo Hestii), pokaźną kolekcję  „rubasznych” płócien Jana Steena, poprzez Memlinga i Holbeiny. Droga prowadzi nas jednak do jedynego możliwego finału, czyli obrazu, który po krótkim antrakcie na słynnej wystawie w Rijksmuseum powrócił na „stare śmieci”. 
[photo]1372826[/photo]

Niby ją już dobrze znam i wiem, czego oczekiwać, a jednak zderzenie z oryginałem to wyzwolenie szczególnych emocji. Niewielkich rozmiarów „Dziewczyna z perłą” patrzy na mnie cudownymi oczami, z wilgotnymi i lekko rozchylonymi ustami (przypomina się świetna scena z filmu, kiedy malarz każe dziewczynie oblizać wargi, potem jeszcze raz, i jeszcze raz). Nie ma w niej nic wyzywającego, piękna twarz i obezwładniające spojrzenie sprawiają, że zakochuję się natychmiast. Patrzy, jakby zapraszając: „Podejdź do mnie, chodź, bliżej”. I powolutku przesuwam się w tłumie, ludzie przychodzą, ale i odchodzą, wreszcie staję blisko, na wprost, chłonę obraz tak samo, jak najlepsze fragmenty koncertu ukochanego zespołu. A potem, na deser, w tej samej sali, obok „sąsiadów” autorstwa ter Borcha, otrzymuję jeszcze współczesne wariacje na temat słynnego obrazu Vermeera.

[b]Jakobus Vrel[/b]

Jeszcze jeden JV, poprzednik Vermeera, o którym, jestem przekonany, niebawem zrobi się głośno. W Mauritshuis zgromadzono na czasowej wystawie trzynaście jego płócien, w tym dwa z kolekcji prywatnych, z Hagi wystawa pojedzie niebawem do Paryża. Te same wyciszone sceny, kobiety i dzieci w ascetycznych wnętrzach. Jeśli jednak kolory u Vermeera wodzą na pokuszenie, wiodą na manowce blasków i półmroku, u Vrela wszystko jest spowite jakby holenderską mgłą, przygaszone, matowe, ciemne. Skojarzenie z Juanem Grisem, malarzem z początku XX wieku, zmarłym w wieku trzydziestu lat, było natychmiastowe.

*
[b]Delft[/b] 

Holandia to wszędzie woda. Oddalasz się od morza, a wciąż natykasz na kanały i inne zbiorniki wody. Szkoda, że w deszczu, bo to zawsze czyni trudniejszym poruszanie się. Nowoczesność, codzienne życie wbija się nieuchronnie w stare mury. Szyldy takie jak wszędzie, a przecież kiedyś  przemierzał te ulice mistrz Johannes. Czy był przekonany o swym geniuszu, czy płodząc jedno dziecko za drugim, a nie bardzo mając za co wykarmić liczną czeladkę, mógł mieć poczucie, że jego obrazy wyrastają wysoko ponad te bruki i czasy, w których przyszło mu wieść krótkie życie?
[photo]1372823[/photo]

*
Ostatni dzień to wizyta w 

[b]Stedelijk,[/b] 

miejskim muzeum w Amsterdamie, z najdroższymi biletami i okropnie, w stosunku do tego, co zapamiętaliśmy z 2013 roku, okrojoną kolekcją mistrzów pierwszych dekad XX wieku. Jakaś tam była parę lat temu awantura, dokonała się jakaś pożal się, Boże, poprawność polityczna, jakieś parytety damsko-męskie i biało-czarne, do tego wspólne toalety, razem dla dam i dżendermenów.

Jednak… Mimo wszystko, jeden Kandinsky wisi, obok świetny Matisse, za nim Picasso. Dalej - kącik niemiecki z Hecklem, rzeźbami Rottluffa i Kirchnera, dwa Mondriany, jeden van Gogh i oszałamiający mnie kolejny już raz Jawlensky. Czyli, oddajmy sprawiedliwość, nieźle. O tzw. sztuce z końca poprzedniego stulecia będę milczał, komiksowe malunki pełne obnażonych kobiet, płótna malowane niczym te rękami Tintoretta w Wenecji – na metry kwadratowe – nie, tego nie rozumiem, to mnie nie ubogaca, wieje kiczem i malarską grafomanią. Raz po raz dostajemy dowody na to, że ci, którzy chcą dziś mienić się twórcami, rozpaczliwie szukają materii. Jeśli sztuką mają być skrzynki, w których znajdują się na ulicach stacje rozdzielcze średniego napięcia albo, jak w Reina Sofia w Madrycie, instalacja ogrzewania podłogowego, to znaczy, że sztuka nie tyle zjada, co pożera własny ogon. Jeśli wszystko może być sztuką, to nic nią nie jest.

Pewnie piszę dyletanckie głupoty. Dosyć więc, idę pooglądać (już tylko w albumach, bo do Uffizi daleko) cycki malowane dłonią fantastycznego Botticellego. I pozostać z nadzieją, że starczy kasy i zdrowia, by pojechać kiedyś wreszcie do Rotterdamu. Tym razem zabrakło przynajmniej jednego dnia.

Mission impossible była podwójna.  Zdobycie biletów na Vermeera to jedna, a drugą było to, z czego niezdobyciem już zdążyłem się pogodzić: wejściówki na drugi z dwóch od dawna wyprzedanych amsterdamskich koncertów Arctic Monkeys. Ale o tym już w kolejnym wpisie. 

(Amsterdam, Haga, Delft, 5-10 maja 2023)
[photo]1372646[/photo]]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/0aee72bc647e021201f45795a9dce2cb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/0aee72bc647e021201f45795a9dce2cb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/489014,burza-wokol-nakladkowych-systemow-do-prostowania-zebow</guid><link>https://blogi.natemat.pl/489014,burza-wokol-nakladkowych-systemow-do-prostowania-zebow</link><pubDate>Tue, 23 May 2023 17:38:01 +0200</pubDate><title>Burza wokół nakładkowych systemów do prostowania zębów.</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/13e99fe0c93a8114d9e8ae890b92b526,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jedna z firm oferujących przezroczyste aparaty nakładkowe do prostowana zębów przeżywa duży kryzys. Na Facebooku powstała grupa zrzeszająca ponad 11 tysięcy ludzi, którzy czują się przez nią oszukani, a znana influencerka Wersow wycofała się ze współpracy z tym producentem. Czy więc tego typu systemy są złe? Wyjaśnia to lek. stom. Kamila Wasiluk – ortodonta z kliniki L’experta, znana jako autorka bloga Mama Ortodonta.

Nakładki prostujące zęby to aparaty ruchome, przezroczyste, bez zamków i drutów, wykonane z przezroczystego, giętkiego tworzywa. Dostępne są już od wielu lat, jako jedna z metod prostujących zęby. Od niedawna jednak stały się bardziej znane dzięki firmie, która wprowadziła na rynek tego typu system do samodzielnego użytku przez pacjenta.  

Jak się okazuje, wiele osób skusiło się na pozorną łatwość w ich stosowaniu. Nakładki są przysyłane prosto do domu przez kuriera, bez konieczności odbywania wizyt kontrolnych u ortodonty. Jedyna to ta pierwsza, podczas której wykonywany jest scan zębów. Tyle! 
Obecnie po ok. dwóch latach intensywnych działań reklamowych i wielu osobach, które skorzystały z tego typu nakładek, okazuje się, że są one zawiedzione. Wiele osób czuje się oszukane, bo jak same piszą na jednej z grup facebookowych – ich zęby nie wyprostowały się tak jak oczekiwali, niektórzy mają wręcz pogorszony stan zgryzu. Poza tym ludzie narzekają na brak komunikacji z firmą i ukryte koszty leczenia, o których nie zdawali sobie sprawy. 

Skąd taki skandal?  
Jak mówi lek. stom. Kamila Wasiluk – ortodonta z[url=https://lexperta.pl/] kliniki L’experta[/url], znana jako autorka bloga [url=https://mamaortodonta.pl/]Mama Ortodonta,[/url] wiele osób dało się omamić pozornie łatwym sposobem na proste zęby.

- Każdy chciałby mieć piękne, proste zęby. Niewiele osób za to chce przechodzić przez skomplikowane, wielomiesięczne leczenie i nie chce nosić metalowych aparatów. Gdy nagle pojawiła się alternatywa dla tradycyjnego leczenia ortodontycznego, którą w dodatku popiera mnóstwo influencerów – prawdziwych osób, z którymi wiele osób się identyfikuje, wielu ludzi niestety uwierzyło w to, że tego typu systemy do samodzielnego prostowania zębów są czymś genialnym i idealnym dla nich. Tymczasem tak nie jest, o czym sama pisałam już w ubiegłym roku na swoim blogu mamaortodonta.pl – 
Lek. stom. Kamila Wasiluk podkreśla, że leczenie ortodontyczne zawsze odbywa się pod nadzorem lekarza ortodonty! Tymczasem prostowanie zębów systemami takimi jak proponowany przez wymienioną firmę jest zupełnie niekontrolowane, co jest główną przyczyną niepowodzeń. 

- Bardzo przestrzegam przed używaniem systemów nakładkowych, kiedy brak jest informacji o lekarzu prowadzącym i terminach wizyt kontrolnych. W przypadku takiego prostowania zębów, bo leczeniem tego nie można nazwać, osoba zapraszana jest w pierwszym kroku na wykonanie skanu do partnerskiego gabinetu stomatologicznego. Nie znaczy to jednak, że jest pod jego opieką. W takim miejscu tylko wykonuje się skany zgryzu i klient wypełnia ankietę. Żaden lekarz z tego gabinetu nie analizuje zgryzu, nie rozmawia o leczeniu z pacjentem, nie planuje leczenia i go nie kontroluje. Skany przesyłane są do firmy, która wykonuje nakładki, z którą konsument tak naprawdę podpisuje umowę. Taki skan nie jest diagnostyką ortodontyczną. Pełna diagnostyka obejmuje badanie fizykalne, wywiad z pacjentem, wykonanie szeregu różnych zdjęć rtg i cbct wraz z ich analizą, zdjęć uzębienia oraz wykonanie wycisków/skanów i badania stawu skroniowo-żuchwowego. Diagnostyka to podstawa leczenia ortodontycznego! Bez niej nie wyobrażam sobie terapii. Osoba, decydująca się na skorzystanie z tego typu systemu nie jest więc w pełni diagnozowana i nie ma swojego lekarza prowadzącego leczenie. Co za tym idzie, w momencie pojawiania się problemów konsument nie ma bezpośrednio dokąd pójść i musi się odezwać do firmy. Takiego postępowania nie można nazwać leczeniem. Jest to prostowanie zębów i to tylko przednich, jak ogłasza firma. A takie niekontrolowane działanie w obrębie jamy ustnej może się naprawdę źle skończyć. Bóle stawu skroniowo-żuchwowego, ścieranie się zębów, bóle głowy, trudności z gryzieniem i żuciem, bóle dziąseł i zębów z powodu recesji dziąsłowych, problemy ze snem, a nawet zaburzenia psychiczne to tylko niektóre konsekwencje, których można się nabawić nieprawidłowo prostując zęby. Co więcej nieprofesjonalne prostowanie przednich zębów może doprowadzić do pogłębienia lub powstania wady zgryzu! Dlatego mając nawet niepozorny problem polegający na krzywym ustawieniu jednego zęba, każda osoba powinna zawsze najpierw poddać to ocenie lekarza ortodonty. Nawet on na pierwszy rzut oka nie powie dokładnie, jak powinno wyglądać leczenie. Może okazać się, że leczenie będzie proste, ale to powinno być poprzedzone dobrą diagnostyką! A może okazać się, że krzywy ząb to wierzchołek góry lodowej i tak naprawdę pacjenta czeka skomplikowane leczenie – wyjaśnia lek. stom. Kamila Wasiluk. 

Czy przezroczyste nakładki na zęby są więc złe? 
Jak się okazuje kluczowe jest rozróżnienie systemów nakładkowych stosowanych pod kontrolą ortodonty od tych, które oferuje firma i przysyła pacjentowi do domu pocztą! Pierwsze są metodą leczenia ortodontycznego, drugie to tylko próba prostowania zębów bez nadzoru ortodonty.

- Osobiście byłam jedną z pierwszych osób w Polsce, które wprowadziły systemy nakładkowe do swojej oferty, wtedy znane pod nazwą Clear Aligner służące na tamten moment leczeniu prostych wad zgryzu. Kilka lat temu pogłębiając wiedzę ortodontyczną zrobiłam certyfikowany kurs systemu Invisalign. Taki przezroczysty aparat dla dorosłych owszem może być dobrym rozwiązaniem u osób, dla których priorytetem jest, żeby aparat był niewidoczny i żeby była możliwość zdjąć go w każdej chwili (choć jedynie na kilka minut) – mówi ortodontka kliniki L’experta.

Wada zgryzu często ma podłoże bardziej złożone niż się wydaje na pierwszy rzut oka. 
- Dla niektórych zaskakujące może być to, że można mieć proste zęby i poważną wadę zgryzu! Wady zgryzu nie polegają bowiem jedynie na krzywo ustawionych zębach, ale również na niewłaściwym ułożeniu kostnym szczęk i mogą objawiać się nie tylko w zakresie zębowym, ale również te bardziej zaawansowane w strukturach szkieletowych. W takich przypadkach leczenie musi być bardziej złożone, czasami nawet terapia ortodontyczna bardziej wyspecjalizowanymi aparatami to za mało i dla wyleczenia w pełni wady potrzebna jest operacja chirurgiczna – tłumaczy Mama Ortodonta. 
Aby dobrze wyleczyć wadę zgryzu i wyprostować zęby, lekarz na samym początku wnikliwie analizuje zgryz i dobiera najlepsze metody leczenia. Jeśli pacjent kwalifikuje się do terapii systemami nakładkowymi mogą być u niego zastosowane pod warunkiem, że terapia jest prowadzona od początku do końca przez ortodontę.
Pamiętajmy, że zęby i jama ustna to nie tylko kwestia estetyki uśmiechu. To przede wszystkim układ biorący udział w naszym codziennym funkcjonowaniu i związane z tym jest zdrowie naszego organizmu. Jeśli mamy z nim problem należy udać się do lekarza. 

---
Lek. stom. Kamila Wasiluk - lekarz stomatolog, ortodonta (Master of Science in Orthodontics). Współwłaścicielka warszawskiej kliniki L’experta. Autorka książki „Zdrowe zęby. Opowieść o pięknym uśmiechu oraz bloga Mama Ortodonta www.mamaortodonta.pl oraz założycielka serwisu [url=https://funkyortho.pl/]FunkyOrtho.pl[/url]]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/13e99fe0c93a8114d9e8ae890b92b526,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/13e99fe0c93a8114d9e8ae890b92b526,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/488504,piotrus-pan-i-archaniol-gabriel</guid><link>https://blogi.natemat.pl/488504,piotrus-pan-i-archaniol-gabriel</link><pubDate>Sun, 21 May 2023 17:07:26 +0200</pubDate><title>Piotruś Pan i Archanioł Gabriel</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/c4025b4edc5a3d5485a8f8a679f5e4fb,1000,1000,0,0.webp" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Koncert trwał i trwał, było coraz piękniej, coraz więcej wykrzyczanych męskich wyznań („Peter, I love You!”) i wiele podziękowań lidera w naszym języku.

*
To nie tak miało się zacząć. Potrzebowaliśmy bowiem z żoną aż trzech godzin, by drogą wolnego ruchu A4 z Katowic dotrzeć do Tauron Areny w Krakowie. Myślę, że liczba obejrzanych przeze mnie koncertów oscyluje około tysiąca – i nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wcześniej spóźnił się na jakikolwiek występ. Dziś, nieco już spokojniejszy, mogę powiedzieć, że było to mniej niż dziesięć minut.

[b]Mój Peter Gabriel, moje Genesis…[/b] 

Załapałem się jako piętnastolatek na jego pierwszą solową płytę. W latach 70. milczeć przez dwa, a właściwie trzy lata ([i]The Lamb Lies Down On Broadway[/i] wydany został w 1974, jedynka w 1977 roku) to był niebyt. Genesis to nie był mój numer dwa wtedy, po Floydach, był – jak mówiłem prawie pół wieku temu, półtora. Pink F. mi przeszli i spadli w rankingu, Genesis do 1977 roku plus [i]Duke[/i] i [i]Three Sides Life[/i] (dla tej czwartej strony) - pozostali ukochani, a niemal zupełnie olewani za to, co robili potem. Gabriel tymczasem rósł w moich oczach, apogeum popularności to oczywiście 1986 rok i [i]So[/i]. „Mielone” mówił o tym krążku Tomasz Beksiński i przypomniał w „Wieczorze płytowym”[i] IV[/i], nazywając ten materiał schabowym. Gabriel swoimi dokonaniami solowymi bije na głowę to, co zrobili Genesis jako trio, dawni kumple godni są ewentualnie, by nosić za nim mikrofon. Widziałem PG już po raz trzeci na żywo, po symfonicznym koncercie   na Life Festival w Oświęcimiu i rocznicowym, na trzydziestolecie [i]So[/i] w Ostrawie. Ten 

[b]krakowski był zdecydowanie najlepszy.[/b]

Gabriel kolaborował od początku z piosenką i popem. Tyle że faktura jego utworów nigdy, nawet przy [i]Sledgehammer[/i] i [i]Big Time[/i], nie miała nic wspólnego z dyskotekową rąbanką. Ba, jego pomysły, rozwiązania brzmieniowe dla wielu innych wykonawców stanowiły drogowskazy. Dziś pewne rzeczy, zwłaszcza – takie miałem na gorąco odczucie – w pierwszej części koncertu, trąciły lekko myszką, choć przecież wykonywane były przez znakomity, dziewięcioosobowy zespól z trzema starymi kumplami PG, Tonym Levinem na basie, Manu Katché na bębnach i gitarzystą Davidem Rhodesem. Zaraz po zameldowaniu się na widowni brakowało mi trochę niskich tonów, a przecież Tauron Arena pięknie się wypełniła, więc nie był to efekt jakichś pogłosów. Czołg zaczął jeździć dopiero w [i]Digging In the Dirt[/i], ale od razu tak, że moje serducho pierwszy raz tego wieczoru wymiękło.

Gabriel jest wciąż w świetnej formie. Odważnie zaprezentował większą część materiału z nowej płyty, która dopiero ma się ukazać (nie wiadomo póki co, kiedy dokładnie). Nowa muzyka niczego nowego o nim nie mówi, ale chyba nikt tego nie oczekuje. Jestem przekonany, że choć dla wielu, zwłaszcza przedstawicieli młodszych pokoleń, będzie to już passé, jednak starym fanom dostarczy mnóstwa estetycznych wrażeń. Nie będę się zastanawiał, czy kupić ten album, to oczywiste, że tak. Tych numerów słuchałem pierwszy raz, a brzmiały, może poza dwoma zbyt „ładnymi” przypadkami, dobrze, a czasem bardzo dobrze, więc gdyby publika je znała, odbiór byłby jeszcze gorętszy.

Wreszcie doświadczyłem też tego, co gdzieś kiedyś oglądaliśmy, dawno temu, nawet w TV: 

[b]spektaklu.[/b] 

Muzyka oczywiście cały czas pozostaje na pierwszym planie, ale strona wizualna też wysmakowana: elegancki okrągły ekran nad sceną (żona wspomniała koncert Stonesów na Stadionie Śląskim...), zwykle nachylony pod kątem około 60 stopni – a tam czasem jakieś ruchome obrazy, jakieś grafiki, jakieś zdjęcia, czasem jedynie pierścień lub kilka reflektorów, no i prócz tego dwa ekrany po bokach sceny prezentujące przekaz ze sceny na żywo. 

Cudnie zrobiło się w drugiej części. Z samego przodu sceny pojawiło się bodaj siedem ekranów - nie wiem, z tworzywa, folii, plexi? - z lewej widać było sylwetkę poruszającego się wokalisty, na pozostałych cienie jego sobowtórów (?). Zaczęli drugi kawałek, a ekrany wciąż przysłaniały zespół. Czy to możliwe, by tak miało być do końca? Ależ nie, w pewnej chwili zaczęły się unosić, ukazując przearanżowaną scenę. W [i]Don’t Give Up[/i], zaśpiewanym z duecie z czekoladową wiolonczelistką i interesującą wokalistką Ayanną Witter, otrzymaliśmy, jak w „Romeo i Julii”, smaczną scenę balkonową. Na wysoki podest, z tłem pięknie oświetlonym na czerwono i niebiesko, ozdobionym dwoma „obrazami” w takichże kolorach, prowadziły z obu stron kręte schody. I parka tam sobie nieco poćwierkała, ku naszej radości.

[b]Koncert trwał i trwał,[/b] 

było coraz piękniej, coraz więcej wykrzyczanych męskich wyznań („Peter, I love You!”) i wiele podziękowań lidera w naszym języku. Jeśli bowiem miał obawy co do właśnie tym występem rozpoczętej, pierwszej od siedmiu lat trasy (w Europie nawet od dziewięciu), co do tego, jak słuchacze przyjmą jego nowe propozycje, to chyba atmosfera koncertu jednoznacznie przekonała go, że fanów w Polsce ma wiernych i ci zawsze będą czekać na niego i jego kolejne propozycje (choć nie spodziewam się jakiegoś wysypu płyt z jego strony, zapowiadany album będzie pierwszym od ponad dwóch dekad albumem z premierowym materiałem). Wreszcie przyszedł ten moment - jeszcze jednej prezentacji muzyków w [i]Solsbury Hill[/i] i zejścia ze sceny. 
Nie dali się jednak długo prosić i na bis wybrzmiało rozbudowane [i]In Your Eyes[/i], w którym Gabriela „wspomógł” wokalnie Tony Levin. I znów zgasły światła, tym razem umikł także pierścień nad sceną – czyżby zabrakło hymnu od dziesiątków lat kończącego występy Pana Piotra? Czyżby postanowił rozstać się z tym numerem? Nie! W ciemności rozbrzmiały potężne Manualne bębny i usłyszeliśmy [i]September seventy seven[/i]… Monumentalny [i]Biko[/i] dopieścił uszy i serca chyba wszystkich. 

Ponad dwie i pół godziny, znacznie więcej, niż oczekiwałem. Najlepsi ze starej gwardii wciąż trzymają się mocno.

(Peter Gabriel, Tauron Arena Kraków, 18 maja 2023)

setlista: https://www.setlist.fm/setlist/peter-gabriel/2023/tauron-arena-krakow-poland-2bb9d4ea.html]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/c4025b4edc5a3d5485a8f8a679f5e4fb,1500,0,0,0.webp" /><media:content url="https://m.natemat.pl/c4025b4edc5a3d5485a8f8a679f5e4fb,1500,0,0,0.webp" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/487781,robisz-zabieg-toksyna-botulinowa-oto-co-powinnas-wiedziec</guid><link>https://blogi.natemat.pl/487781,robisz-zabieg-toksyna-botulinowa-oto-co-powinnas-wiedziec</link><pubDate>Tue, 16 May 2023 19:33:59 +0200</pubDate><title>Robisz zabieg toksyną botulinową? Oto co powinnaś wiedzieć!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/69ee6b4769a967f6f3748b8153eb9b99,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zabieg toksyną botulinową jest idealny na lato! Rozprostowuje zmarszczki mimiczne, zapobiega powstawaniu nowych. Jednak, jak się okazuje preparat może mieć różne odmiany. Jak więc wybrać dobry?  O tym mówi nas dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’xperta.

Zabieg toksyną botulinową jest idealny na lato. Nie tylko redukuje zmarszczki mimiczne, ale działa również prewencyjne. Jak mówi dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’xperta, dzięki temu, że botulina blokuje marszczenie i zginanie skóry, zapobiega powstawaniu nowych zmarszczek i pogłębianiu oraz utrwalaniu już istniejących. Zabieg przeznaczony jest dla osób w każdym wieku, które mają skłonności do nadmiernej aktywności mięśni mimicznych.

Jak się jednak okazuje ważne jest, aby wybrać dobry jakościowo preparat. Jest to istotne nie tylko dla odpowiednich efektów, ale i naszego bezpieczeństwa. Każda tego typu substancja powinna pochodzić ze sprawdzonego źródła. – Preparaty dopuszczone do obrotu, mają specjalne certyfikaty.[url=https://lexperta.pl/oferta/medycyna-estetyczna/metody-terapeutyczne/toksyna-botulinowa-botox-azzalure/] Toksyna botulinowa[/url] posiada certyfikaty leku. To daje gwarancję jakości i bezpieczeństwa, ponieważ, aby otrzymać taki dokument, producenci muszą trzymać się w trakcie produkcji określonych standardów. Udając się na zabiegi, polecam więc pytać o certyfikaty preparatów i je sprawdzać. Dzięki temu możemy kontrolować jakość podawanych nam substancji, która często jest równoznaczna z naszym bezpieczeństwem. Warto również orientować się od ilu lat producent danego preparatu jest na rynku i skąd pochodzi. Są marki powszechnie znane i cenione, ale też totalne noname’y. Powierzenie swojej urody, ale i zdrowia tym drugim jest bardzo dużym ryzykiem i brakiem rozsądku. Jeśli ktoś oferuje nam zabieg taką substancją, radzę też sprawdzić kwalifikacje samego gabinetu lub specjalisty – ostrzega dr Marek Wasiluk.  
Względy bezpieczeństwa to jedno. Natomiast nawet, jeśli trafimy na dobry jakościowo preparat okazuje się, że może mieć nieco inne właściwości niż wydawałoby się ten sam i to z tej samej półki, a co za tym idzie może dawać też nieco inne efekty. - To prawda. Np. dostępnych w Polsce, zatwierdzonych przez Amerykańską Organizację Żywności i Leków preparatów toksyny botulinowej typu A, czyli przeznaczonej do likwidacji zameczek mimicznych jest kilka. Każdy z nich różni się nieco działaniem oraz ma swoją odrębną procedurę podawania. Ale co więcej nawet w obrębie jednej firmy produkuje się różne odmiany tego samego preparatu! Np. jedna z dostępnych w Polsce firm wypuściła już 3 preparaty toksyny botulinowej – jeden z nich jako pierwszy na rynku ma płynną postać. Wszystkie inne botuliny, również innych producentów, do tej pory dostępne były w formie proszku, z których lekarz następnie musiał przygotować odpowiedni roztwór, a trzeba wiedzieć, że to m. in. od jego stężenia zależy skuteczność zabiegu. Ten preparat ma nie pozostawiać pola do pomyłek lub nadużyć w tym względzie. Poza tym oczyszczenie tej botuliny też ma być lepsze, przez co ma mniej alergizować - wyjaśnia dr Marek Wasiluk. 
Jak więc widać preparaty toksyny botulinowej między sobą mogą się różnić. Poza tym od jakiegoś czasu popularny stał się też również tzw. „baby botoks”. Promowany jest, jako zabieg doskonały dla młodych osób. Czy więc metoda ta jest warta uwagi? „Baby botoks” od tradycyjnego zabiegu toksyną botulinową w założeniu ma różnić się jedynie dawką, którą podaje się w mięśnie mimiczne pacjenta. Jak tłumaczy dr Marek Wasiluk preparat, który jest wykorzystywany w zabiegu jest dokładnie ten sam, czyli jest nim lek, którym jest toksyna botulinowa 

Lekarz wyjaśnia, że aby uzyskać dobry efekt zabiegu toksyną botulinową, jej dawka powinna być dostosowywana indywidualnie do pacjenta, do jego uwarunkowań anatomicznych, do tego jak wygląda jego mimika, jak mocno pracują jego mięśnie itp. U każdego więc dawka botuliny powinna być tak naprawdę inna.

Poza tym zasada w podawaniu botoksu jest taka jak w przypadku każdego leku, a więc powinno się zawsze podawać jego jak najmniejszą dawkę, ale jednocześnie najbardziej optymalną, czyli taką, która skutecznie zadziała u konkretnego pacjenta. A więc jak najmniej, aby nie sparaliżować całkowicie mięśni, ale jednocześnie tak, aby efekt był widoczny, czyli żeby one się zrelaksowały, rozprostowały, ale nie całkowicie unieruchomiły.

Co do miejsc wstrzyknięć na twarzy też istnieją pewne konkretne wytyczne. Dobry lekarz medycyny estetycznej, znający anatomię twarzy, wie gdzie należy podać botulinę, tak, żeby zadziałała.
- To nie jest tak, że jak zrobimy więcej wkłuć z mniejszymi dawkami i zabieg będzie lepszy i delikatniejszy. Tak to nie działa. Sama nazwa „baby botoks” jak dla mnie jest pewnego rodzaju chwytem marketingowym. Słowo „baby” ma za zadanie nadać zabiegowi niewinny charakter, skojarzyć z tym, że to delikatny zabieg dla każdego. Ma odczarować zły wizerunek botoksu, który kojarzony jest niesłusznie zresztą ze sztucznością, twarzami maskami. Dzięki temu młodzi pacjenci chętniej decydują się na niego, a gabinetom łatwiej jest im sprzedać taki zabieg. Taki podział na baby botoks i tradycyjny botoks próbuje zaszufladkować te zabiegi w ten sposób, że ten pierwszy jest lżejszy, bezpieczniejszy i dla każdego, natomiast drugi jest już poważnym zabiegiem leczniczym dla starszych ludzi. Tymczasem to jest błędne podejście, bo tu i tu podajemy dokładnie ten sam preparat tylko w innych ilościach, a jakich? To zależy już od konkretnego przypadku. Ja bym więc powiedział, że nie powinno być takiego podziału na „baby botoks” i botoks tradycyjny, bo generalnie każdy pacjent powinien mieść wykonywany zabieg tak, aby dawka była dopasowana do jego potrzeb. 

Można rozpatrywać, jaka jest wykorzystywana dawka w zabiegach „baby botoksu”. Jeśli mniejsza od takiej minimalnej, która da efekt, to efekty zabiegu „baby botoks” będą znikome, ale tu też pojawia się, pole do nadużyć dla gabinetów, no bo przecież z góry jest powiedziane, ze to ma być delikatny zabieg, więc pacjent nie powinien mieć żalu. Jeśli natomiast dawka botuliny w zabiegu „baby botoks” jest podawana w takiej ilości jak powinna, to nie jest to żaden „baby botoks”, tylko po prostu dobrze wykonany zabieg toksyną botulinową - mówi dr Marek Wasiluk.

Nie należy więc sugerować się nazwą – „baby botoks”, czy tradycyjny botoks, tylko po prostu udać się do dobrego lekarza, który zna się na tego typu zabiegach, dobrze zdiagnozuje nasz problem, zakwalifikuje do zabiegu i prawidłowo przeprowadzi procedurę jego podania, a więc dobierze.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/69ee6b4769a967f6f3748b8153eb9b99,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/69ee6b4769a967f6f3748b8153eb9b99,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/487103,test-kii-niro-hybrid-business-line</guid><link>https://blogi.natemat.pl/487103,test-kii-niro-hybrid-business-line</link><pubDate>Fri, 12 May 2023 16:42:36 +0200</pubDate><title>Test Kii Niro Hybrid Business Line</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/e2c113554e8ed1384c9422bbf2c23604,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Niektórzy kierowcy traktują samochód jak przedmiot AGD, ot ma ich tylko dostarczyć w konkretne miejsce. Jednak są i tacy, dla których jest on niemal członkiem rodziny.

Kia Niro jest przedstawicielem segmentu crossoverów, czyli mniejszych SUV-ów. O ile wymiary zewnętrzne mogą świadczyć o jej przynależności do tego segmentu, to wnętrze kabiny zupełnie nie przypomina najmniejszego pokoju w mieszkaniu, które dzieli się z bratem czy siostrą walcząc o każdy centymetr powierzchni dla swoich rzeczy. Dzięki temu cztery osoby lub pięć - jeżeli nie posiadają one gabarytów przeciętnego Amerykanina - w wysokim komforcie odbędą nawet najdalszą podróż. I nie tylko ilość miejsca to zapewni, ale również odpowiedniej wielkości i twardości fotele oraz tylna kanapa. 
[photo]1363118[/photo]
Dawno minęły czasy gdzie mniejszy gabarytowo model oznaczał – niejako w pakiecie - również okrojone wyposażenie, i to niejednokrotnie nawet w jego najbogatszej wersji. Wyposażenie testowanej hybrydowej Kii Niro jest nie tylko długie, ale również praktycznie kompletne. Posiada ona dwustrefową klimatyzację (skuteczną), dostęp bezkluczykowy (działa tak bezproblemowo, że można zapomnieć jak wygląda kluczyk), head-up display (wyświetlacz na przedniej szybie), trzystopniowo podgrzewane fotele przednie (sprawne, ale bez pamięci czyli deaktywują się wraz z wyłączeniem samochodu), podgrzewaną kierownicę, czy chociażby ładowarkę indukcyjną (faktycznie potrafi doładować smartfona wyposażonego w tę funkcję, i to bez odczuwalnego zwiększenia jego temperatury). Kia nie zapomniała również o pasażerach tylnej kanapy, którym chcielibyśmy zapewnić trochę ciszy, a służy do tego tryb cichy, który ogranicza głośność (do 25 na skali) oraz powoduje działanie tylko przednich głośników. Mało? Dodajmy zatem do tego wysoką jakość obrazu centralnego wyświetlacza, którą docenisz oglądając na nim filmy (na postoju, a jeżeli zapiszesz je jako pliki avi, to będą one bez dźwięku), czy też automatyczne światła dzięki którym możesz zapomnieć jak przełącza się światła lub też że w ogóle istnieje taka możliwość. Całość uzupełniają dobrze grające multimedia, które potrafią przynieść radość uszom, jak również – u osób lubiących słuchać głośno muzyki – nie powodują mimowolnego ograniczenia głośności, i jeżeli masz taką ochotę możesz dojść do końca skali, bo nie ma na niej takiego miejsca, przy którym zaczyna z głośników wydobywać się charczący hałas zamiast dźwięku.
[photo]1363121[/photo]
Niestety (dla mnie, bo zbytnim entuzjastą nie jestem) Kia poszła z duchem czasu i wszystkie przyciski pod centralnym wyświetlaczem są dotykowe. Żeby było jeszcze nowocześniej są one dwufunkcyjne, zresztą gałki również. Standardowo przyciski zapewniają dostęp do mediów, nawigacji, czy też ustawień. Po zmianie, za ich pomocą regulowana jest siła i kierunek nawiewu, a gałkami temperatura. Na szczęście sprawnie reagują na dotyk i nie posiadają denerwującego opóźnienia w wykonywaniu poleceń. 

Hybrydową Kią Niro możemy poruszać się w jednym z trzech trybów: EV (elektrycznym), Eco lub Sport. Jednak tylko dwa z nich jesteśmy w stanie świadomie wybrać. Na to kiedy poruszamy się w trybie elektrycznym mamy połowiczny wpływ i w zasadzie jest on zredukowany do zapewnienia właściwego naładowania baterii. Resztą zajmuje się Niro i to ono decyduje o jego włączeniu lub też nie. Podstawowym trybem jest Eco. Jest on na tyle komfortowy, że przy poruszaniu się po mieście nie mamy jakiejkolwiek potrzeby przełączania na Sport. Ruszając ze świateł nie odstajemy od innych samochodów, a dynamika zapewnia równe podążanie z nimi, a nie oglądanie ich tylnych świateł. Dodatkowo dzięki łopatkom przy kierownicy możemy regulować stopień rekuperacji (podhamowywania), co przyczynia się do szybszego ładowania baterii, a w konsekwencji możliwości poruszania się w trybie elektrycznym. Jednak tutaj Niro zachowuje się jak surowy rodzic, który wie lepiej i nie pozostawia żadnej płaszczyzny na negocjacje. Przy włączeniu Niro stopień rekuperacji (są cztery) jest na minimalnym poziomie, również przełączenie na tryb Sport – nawet na chwilę – i powrót do Eco, powoduje automatyczne zresetowanie rekuperacji do ustawień początkowych. I jest w tym konsekwentna, a żadne odstępstwa nie są akceptowane. Przy gwałtownych przyspieszeniach w trybie Eco hybrydowa Kia Niro wykazuje objawy zadyszki, a tempo reakcji na pedał gazu poprzedzone jest niewypowiedzianym pytaniem: naprawdę? Jeżeli pozycja naszej stopy nie ulegnie zmianie, wtedy zaczyna przyspieszać. Nie inaczej jest przy osiąganiu prędkości autostradowej. Nie to żeby miała z nią problem, tak jak z jej utrzymaniem, ale przychodzi jej to z odczuwalną trudnością. Tryb Sport niweluje tę przywarę. Na nim przyspieszenie jest odczuwalnie większe, a reakcja na pedał gazu wyraźnie szybsza. Zmienia on również zastosowanie łopatek przy kierownicy, które służą w nim do zmiany biegów. Zmiana trybu jazdy, jak również prędkości, nie przyczyniają się do pogorszenia komfortu akustycznego w kabinie. Bez względu na to czy poruszamy się majestatycznie po ulicach, czy też „gnamy” autostradą, bez podnoszenia głosu możemy prowadzić konwersację ze wszystkimi podróżnymi. Oczywiście pod warunkiem, że wszystkie szyby są zamknięte. Dynamiczna jazda nie powoduje automatycznego drenażu naszych zasobów finansowych. Oczywiście spalanie benzyny zwiększa się, ale nie na tyle żeby dla utrzymania zdrowia psychicznego trzeba było je zatajać. W trakcie testu hybrydowa Kia Niro potrzebowała średnio 5 litrów paliwa na przejechanie każdych 100 kilometrów.
[photo]1363124[/photo]
Pozytywnie zaskoczyło mnie zestrojenie zawieszenia. Z jednej strony sprawnie wybiera ono dziury w miejskich drogach powodując, że bardziej je widzimy, aniżeli odczuwamy. Z drugiej jest na tyle twarde, że nawet ostrzejsze wejście w zakręt nie powoduje ponadnormatywnego ruchu kabiny. Brawo. W każdym kilometrze pokonanej drogi czujemy, że mamy kontrolę nad pojazdem. Przyczynia się do tego również praca wspomagania kierownicy, która z dużym wyczuciem zmniejsza się wraz ze wzrostem prędkości.

Hybrydowa Kia Niro w aspekcie bezpieczeństwa, jak każdy rodzic, nie pozostawia żadnego pola do własnych wyborów. Przynajmniej w pierwszej fazie, czyli tuż po jej włączeniu, bo chwilę później pozwala na pewne poluzowanie zasad i dostosowanie ich do swoich upodobań oraz możliwości. Wszystkie systemy działają jak monitorujący z daleka ojciec bawiące się dziecko. Niby tylko zerka, ale jeżeli zaistnieje taka potrzeba cały czas jest gotowy aby wkroczyć. System monitorujący martwe pole włącza sygnalizacje z dużym wyczuciem. System zapobiegający najechaniu na poprzedzający nas pojazd nie tylko działa odpowiednio wcześnie, ale również w sposób nie powodujący paniki w kabinie – stonowanie, acz stanowczo. Nie inaczej jest jeżeli poprzedzający nas pojazd ruszy, a my nie zareagujemy. Wtedy Kia Niro grzecznie, acz zdecydowanie jak mama przypominająca o umyciu zębów przed snem, powiadomi nas o tym. Niestety z powyższej struktury działania wyłamuje się system utrzymania samochodu w osi jezdni. Zachowuje się on jakby w ogóle nie miał zaufania do naszych umiejętności w prowadzeniu samochodu, a prawo jazdy znaleźlibyśmy w chipsach. Nie tylko jest stanowczy i agresywny w swoim działaniu, ale również nie pozwala na wypłaszczanie zakrętów dążąc cały czas do poruszania się środkiem pasa. Na szczęście działa jeżeli jedziemy powyżej 50 – 60 km/h i da się go deaktywować (aktywuje się ponownie przy najbliższym włączeniu Niro), jednak i wtedy będzie wyrażał swoje niezadowolenie z zaistniałego faktu za pośrednictwem świecącej się na pomarańczowo ikonki.
[photo]1363127[/photo]
Szczególnie w dużych miastach oraz wśród kierowców nieposiadających własnego miejsca parkingowego koniec podróży oznacza szukanie kawałka powierzchni do pozostawienia samochodu. Na szczęście i tutaj Kia stanęła na wysokości zadania. Kamera cofania wraz z czujnikami parkowania tworzą zgraną drużynę, jak przyjaciele kierowcy. Czujniki nie panikują twierdząc, że pół metra to tak niewielka przestrzeń, że natychmiast powinniśmy stanąć, a kamera pokazuje rzeczywisty, a nie historyczny obraz, i to w jakości pozwalającej na dostrzeżenie średniej wielkości przedmiotów (nawet przy złej pogodzie), a nie dopiero tych zbliżonych gabarytowo do słonia. Do sprawnego parkowania wydatnie przyczynia się również dobrze działająca skrzynia biegów. Zmiana kierunków jazdy (za pośrednictwem pokrętła, którego jestem coraz większym fanem) realizowana jest bez żadnego opóźnienia. Po zaparkowaniu możemy już w praktyce myślami wybiec na kanapę przed telewizorem, bo wyłączenie Kii Niro powoduje automatyczne przełączenie skrzyni biegów na „P” (parking), i to bez względu na którym wcześniej była biegu.

Testowany egzemplarz hybrydowej Kii Niro został wyceniony na 150 700 PLN i był w najwyższej wersji wyposażenia (Business Line) doposażonym jedynie w lakier metalizowany. 

Obcowanie z hybrydową Kią Niro, jest jak relacja rodzica z dzieckiem, w której to my jesteśmy dzieckiem. I to nie takim 35-cioletnim ciągle mieszkającym z nimi pod jednym dachem, a nastolatkiem chodzącym do szkoły i posiadającym już swoje zdanie na wiele tematów, jednak w relacji z rodzicami stojącym niezmiennie na straconej pozycji, w szczególności z matką. To ona pilnuje żebyś zawsze wyszedł odpowiednio ubrany z domu. Czapka jest, szalik jest, możesz wyjść. Bez nich, pomimo zdecydowanego oporu, prędzej nastanie wiosna niż opuścisz ściany domu. Oczywiście już na klatce możesz się ich pozbyć, a nawet rozpiąć kurtkę, jednak są one jak szyfr pozwalający na wyjście na zewnątrz. Dokładnie na taką samą swobodę pozwala kierowcy hybrydowa Kia Niro. Przy każdym włączeniu wszystko musi być zgodnie z ustalonymi przez nią zasadami, ale już po chwili „przymyka oczy” i pozwala na ograniczoną dowolność, jednak ciągle pod jej czujnym „okiem”. Dla jednych takie opiekuńcze podejście będzie zbawienne, inni natomiast poczują się przesadnie ograniczeni, a i być może zniewoleni. Wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Dlatego pomimo, że hybrydowa Kia Niro jest dobrym i przemyślanym modelem, to nie każdemu kierowcy takie podejście producenta może pozwolić na pełne cieszenie się z obcowania z nią. 

Specyfikacja techniczna testowanego egzemplarza:
Maksymalna moc układu hybrydowego 141 KM
Maksymalny moment obrotowy układu hybrydowego 265 Nm
Maksymalna moc silnika elektrycznego 43,5 KM
Pojemność silnika benzynowego 1580 cm3
Maksymalna moc silnika benzynowego 105 KM 
Napęd 2WD
Skrzynia biegów automatyczna 6-ciobiegowa DCT
Prędkość maksymalna 165 km/h
Przyspieszenie 0 –100 km/h 10,4 sek
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym 4,5 – 4,8 l/100 km
Długość 4420 mm
Szerokość 1825 mm
Wysokość1560 mm

[url=https://www.kdk.pl/2022/361-kia-niro-hybryda-test.html]Więcej zdjęć[/url]

Dziękuję firmie [url=http://www.patecki.kia.pl/]IM Patecki z Krakowa[/url] – Autoryzowanemu Dealerowi Kia – za użyczenie samochodu do testu.

[url=https://twitter.com/R_Lorenc]Autor na Twitterze[/url]]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/e2c113554e8ed1384c9422bbf2c23604,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/e2c113554e8ed1384c9422bbf2c23604,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/431866,top-5-zabiegow-na-cellulit</guid><link>https://blogi.natemat.pl/431866,top-5-zabiegow-na-cellulit</link><pubDate>Thu, 11 May 2023 12:33:34 +0200</pubDate><title>Nowe podejście do cellulitu!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/be8a3d518230997002e9aa41825b063b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />O cellulicie powiedziano już wiele. Dziś dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta na podstawie wieloletniego doświadczenia w leczeniu tego defektu, przedstawia swoje obserwacje oraz nowy podział na cellulit odwracany i nieodwracalny, a także omawia dostosowane do tej nomenklatury sposoby jego niwelowania. Poznajcie je!

Do tej pory skupiano się na podziale cellulitu według czterech faz jego rozwoju oraz na analizowaniu przyczyn jego powstawania. Mówi się, że defekt ten może mieć różne podłoża i starano się je diagnozować, aby leczyć i zapobiegać tzw. „pomarańczowej skórce”. Dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta podważa sensowność takiego podziału i przedstawia nowy, swój! Według niego cellulit obecnie powinno się dzielić głównie na odwracany oraz nieodwracalny i do tej klasyfikacji dobierać metody jego leczenia lub… kamuflowania. 

 -  Cellulit dotyka głównie kobiet i powstaje na skutek zaburzeń krążenia oraz zaburzeń metabolicznych w podskórnej tkance tłuszczowe. Czynniki sprzyjające jego powstawaniu mogą być różne np. zła dieta, zaburzenia hormonalne, czy też uwarunkowania środowiskowe jak np. siedzący tryb życia. Ja jednak na tym już się nie skupiam, ponieważ z mojego kilkunastoletniego doświadczenia wynika, że profilaktyka antycellulitowa polegająca na eliminowaniu przyczyn powstawania tego defektu rzadko się obecnie sprawdza.  W dzisiejszych czasach większość kobiet jest, w jakiś sposób pod wpływem hormonów np. antykoncepcji hormonalnej. Bardzo trudno jest obecnie również spożywać produkty zupełnie nieprzetworzone lub wolne od substancji chemicznych (nawet gdy kupujemy świeżą marchewkę lub mięso z kurczaka to mają one zwykle w sobie jakieś „ulepszacze”). Żyjemy wygodnie i jeśli się ruszamy to zwykle są to treningi, rzadko kiedy jesteśmy aktywni fizycznie przez większość doby jak nasi przodkowie. Nasze babki, owszem mogły ustrzec się cellulitu, chociaż też nie do końca. Obecnie kobiety są na niego o wiele bardziej narożne i ciężko jest wyeliminować wszystko, co może go powodować. Nawet szczupłe panie miewają cellulit i powiem więcej! Miewałem pacjentki uprawiające sport wyczynowo, a nawet kulturystykę, które cierpiały na ten defekt! -  

Czas więc wyjść z podejścia, że cellulitu można się ustrzec odpowiednią profilaktyką. Niestety, warunki, w jakich żyjemy powodują, że może on dotknąć każdej kobiety. Co natomiast z podziałem na cztery fazy jego rozwoju? Z medycznego punktu widzenia występują cztery stadia cellulitu. Według dr. Marka Wasiluk patrząc natomiast praktycznie są tak naprawdę dwa - metaboliczny i troficzny, czyli niezaawansowany i zaawansowany, albo inaczej mówiąc, co jest ważne dla pacjenta - odwracalny i nieodwracalny! 

- Zaburzenia metaboliczne na początku powodują, że cellulit jest zmianą czynnościową, gdzie mamy do czynienia z obrzękiem i z utrudnionym krążeniem i można to jeszcze wyprowadzić,  ale jeśli taki stan trwa dłużej to powstaje zmiana strukturalna w tkance – czyli przebudowa tkanki na stałe. Podział na cztery fazy cellulitu jest o tyle podziałem bezcelowym, ponieważ według mnie zamydla strategię możliwych działań. Prawie nikt nie zawraca sobie głowy wczesną fazą cellulitu, gdy jeszcze nic nie jest widoczne gołym okiem. Druga faza również jest mało zauważalna - widać cellulit, ale dopiero po złapaniu fałdki skóry i również mało komu wtedy to już przeszkadza. Tymczasem, jeśli w takim stadium nie zaczniemy działać to niestety, ale większość metod promowanych na cellulit później będzie bardzo słabo działać. Trzecie stadium cellulitu jest już zaawansowane, gdy defekt widać gołym okiem. Między trzecim, a czwartym etapem rozwoju jest płynna różnica, natomiast są one oba bardzo trudne do odwrócenia. Ważne, aby mieć tego świadomość! 

Co w takim razie zrobić, żeby skóra ładnie wyglądała według podziału na cellulit odwracalny i nieodwracalny? W obu przypadkach strategie działania są zupełnie inne, natomiast co pokrzepiające zawsze można uzyskać dobre efekty.  

Większość specjalistów zaleca zabiegi karboksyterapii, różnego rodzaju masaże, czy też działania lipolityczne. Według specjalisty kliniki L’experta są to sensowne metody, ale w przypadku cellulitu czynnościowego, czyli odwracalnego, a zupełnie niedające efektów w przypadku cellulitu mocno zaawansowanego, czyli nieodwracalnego. - Z uwagi na to, że mechanizmy działania tych zabiegów mają za zadanie odwrócić proces zaburzonego metabolizmu w tkance tłuszczowej, to są one w stanie to odwrócić, a tym samym cofnąć cellulit. Gdy zmiany w strukturze tkanki już powstaną, zabiegi poprawiające krążenie i metabolizm mogą jedynie zahamować ten proces, aby stan ciała jeszcze bardziej się nie pogarszał, ale też już go nie polepszą – mówi dr Marek Wasiluk.

Zatem w ramach czynnościowego cellulitu mamy do dyspozycji strategie zabiegowe, które mają na celu zwiększyć utlenienie tkanki i zmobilizowanie jej do usunięcia metabolitów, które w niej zalegają. W tym przypadku dające najlepsze efekty metody, to te poprawiające krążenie krwi, ponieważ wraz z nią dostarczany jest do tkanki tlen i zabierany dwutlenek węgla wraz ze szkodliwymi produktami przemiany materii. Tak działają zabiegi takie jak np. masaże (ręczne lub mechaniczne), najlepiej w połączeniu z rozgrzewaniem tkanki np. za pomocą radiofrekwencji oraz wraz ze stymulacją światłem podczerwonym. Kolejny polecany w tym przypadku zabieg to karboksyterapia, czyli podawanie w tkankę dwutlenku węgla, który ma posłużyć uaktywnieniu lepszego ukrwienia i wytworzenia sieci nowych naczyń krwionośnych. Inna metoda to mezoterapia preparatami dedykowanymi poprawie metabolizmu tkanki. Ale możemy wykorzystać również falę elektro-magnetyczną, która wymusza skurcze mięśni. Nie działa ona bezpośrednio na tkankę tłuszczową, ale pośrednio drgania mięśni wywołują również jej drganie, dzięki czemu dochodzi do jej redukcji. 

W cellulicie na etapie nieodwracalnym korzystanie z powyższych metod pozwoli jedynie na to, aby cellulit się nie powiększał i nie pogarszał. Według dr. Marka Wasiluka nie usuniemy za ich pomocą zaawansowanego cellulitu i największym błędem jest fakt, że o tym się nie mówi.  - W przypadku takiego cellulitu to co możemy zrobić, to zastawać kamuflaż, czyli optycznie wyrównać „dołki i górki”, ale nie poprzez ich usuwanie (dołków) tylko wyrównanie struktury odpowiednim preparatem. Najlepiej w tym celu sprawdza się kwas polimlekowy. Preparat ten jest najsilniejszym biostymulatorem objętościowym. Odtwarza endogenny kolagen z dostępem do tkanki tłuszczowej. Należy również wiedzieć, że daje on trwałe efekty i bardzo długo (nawet do 12 miesięcy) pobudza w tkance syntezę kolagenu. Tak silna stymulacja pozwala bardzo ładnie wypełnić powstałe nierówności i zakamuflować nieodwracalny cellulit.  Trzeba jednak wiedzieć, że są to bardziej inwazyjne zabiegi, które muszą być wykonywane przez profesjonalistów i tylko jeśli są prawidłowo wykonane dają zadowalające efekty. Często jednak są jedynym ratunkiem. - 

Przy tego typu cellulicie można również stosować falę uderzeniową, która powoduje rozrywanie stwardniałego cellulitu za pomocą silnych ultradźwięków. Są to jednak zabiegi, które stosowane w pojedynkę mogą dawać  krótkotrwałe efekty,  ponieważ rozerwana tkanka często się zrasta. Aby tego uniknąć należy łączyć tego typu zabiegi z masażami, domowymi ćwiczeniami lub z podaniem kwasu polimlekowego. 

Z cellulitem można wygrać. Skuteczność terapii jest jednak uzależniona od sensowności dobrania odpowiednich zabiegów. Można walczyć z wiatrakami i starać się na siłę usuwać zwłókniałe zmiany masażami, a można też wybrać odpowiedni kamuflaż i w miarę szybko pozbyć się zaawansowanej „pomarańczowej skórki” raz na zawsze.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/be8a3d518230997002e9aa41825b063b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/be8a3d518230997002e9aa41825b063b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/481907,wadim-tyszkiewicz-tak-kaczynski-zdefiniowal-elektorat-pis</guid><link>https://blogi.natemat.pl/481907,wadim-tyszkiewicz-tak-kaczynski-zdefiniowal-elektorat-pis</link><pubDate>Fri, 14 Apr 2023 20:51:55 +0200</pubDate><title>Tyszkiewicz: Tak Kaczyński zdefiniował elektorat. &quot;Dlaczego mało go obchodzą nauczyciele?&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/fd12320e88b89ce58b2500e3ee7a1bf3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jak Kaczyński zdefiniował swój elektorat? Dlaczego mało obchodzą go nauczyciele, ludzie dobrze wykształceni, inteligencja, przedsiębiorcy? Jemu wystarczy ślepe poparcie 35 proc. – pisze Wadim Tyszkiewicz.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/fd12320e88b89ce58b2500e3ee7a1bf3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/fd12320e88b89ce58b2500e3ee7a1bf3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jarosław Kaczyński zdefiniował swój elektorat – uważa senator Wadim Tyszkiewicz.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/200799,czlowiek-zwany-sztywniakiem-krotka-wiwisekcja-osobowosci-polykajacej-kij-od-szczotki</guid><link>https://blogi.natemat.pl/200799,czlowiek-zwany-sztywniakiem-krotka-wiwisekcja-osobowosci-polykajacej-kij-od-szczotki</link><pubDate>Sat, 08 Apr 2023 11:41:01 +0200</pubDate><title>Człowiek zwany sztywniakiem. Krótka wiwisekcja osobowości połykającej kij od szczotki</title><description><![CDATA[Współczesna nauka nie pozostawia złudzeń. Uśmiech oraz poczucie humoru leczy, kuruje, a nawet przywraca zdrowie człowieka. Uśmiech podnosi na duchu, dodaje odwagi i  śmiałości. Twarz zadowolona, promieniująca radością, przełamuje lody, zjednuje ludzi,  otwiera bramy do ludzkich serc i ...nic nie kosztuje.
Może zabrzmi to trochę groteskowo, ale uśmiech, to poważna sprawa. Uznawany jest za oznakę dojrzałości. Wciąż go jakby na lekarstwo i próżno go szukać w publicznych instytucjach, urzędach, kościołach czy w stresolubnych, korporacyjnych Mordorach.

[youtube]https://youtu.be/aH6GRF0zQ20[/youtube]

[b]Cywilizacja uśmiechu[/b]

Wszelakie mass media od lat lansują, nobilitują i wyróżniają  uśmiechnięty establishment, celebrę, plejadę gwiazd oraz elegancką śmietankę towarzyską. Wielcy tego świata wiedzą, że na salonach wśród notabli, awangardy, wśród współczesnej arystokracji i wśród tego całego [i]high life[/i] to właśnie uśmiech jest oznaką siły, energii, witalności i sukcesu.
Selekcja naturalna i przesiew na lepszy i gorszy sort trwa. Tym razem oparty jest nie na prawie pięści, ale na uśmiechu. Zwycięża ten, kto uśmiecha się szerzej, pełniej bielej, … To prawo nowoczesnej cywilizowanej dżungli, które obowiązuje wszędzie: w telewizji, w reklamie, w polityce.

[b]Portret człowieka zwanego sztywniakiem[/b]

Nie każdy człowiek na tyle poważnie i rozsądnie traktuje swoje życie, by łapać odpowiednich dystans do codziennych problemów, trosk i życiowych ambarasów. Są ludzie, dla których luz, odprężenie, zbytki i spontaniczne figle-migle to rzecz trudna a niekiedy niemożliwa.

Sztywniak to manekin bez ekspresji, to bryła lodu, to człowiek potocznie zwany gościem, który połknął kij od szczotki. Sztywniactwo to skostniały, zardzewiały i zastygły garnitur człowieka, pod którym ukryte są lęki przed publiczną oceną, obawy przed odrzuceniem bądź opinią innych. 

Sztywniactwo i zgrzybiałość wynika z założonej maski, z lęku przed zmianą, ze stagnacji, ortodoksyjnego konserwatyzmu, z napięć emocjonalnych uwięzionych w ludzkim ciele oraz brakiem otwartości do ludzi. 

[b]Napięty jak łuk i emocje uwięzione w ciele[/b]

Sztywniak na ogół jest napięty jak łuk, zestresowany a w rzadkich i ekstremalnych przypadkach mocno obsrany. Silne napięcia w sporadycznych przypadkach przyczyniają się do biegunki i złego funkcjonowania układu autonomicznego, rozregulowanego pod wpływem hormonów stresu – kortyzolu, adrenaliny i noradrenaliny. 

Dr Alexander Lowen stwierdził, że stłumione lub niewyrażone emocje człowieka tworzą napięcia w różnych częściach ciała. Jego teoria mówi, że człowiek - by nie czuć bólu i cierpienia związanego z obawą przed wyrzucaniem swoich emocji – zaczyna zamrażać swoje uczucia, napinać mięśnia, reagować szybkim i płytkim oddechem spoczynkowym, usztywniać kark. 

Ciało napięte przyjmuje funkcję psychicznej „zbroi”. Fizyczne mechanizmy obronne, które blokują dostęp do prawdziwych uczuć, są tak utrwalone, że zaczynamy żyć niejako w oderwaniu od własnego ciała. Ludzie nie zdają sobie wówczas sprawy, ile w nich jest usztywnień. Człowiek traci kontakt ze swoją „pierwotną naturą” i blokuje siły witalne organizmu. Przytrzymywanie napięcia kosztuje więcej energii niż jego wypuszczanie stąd wiele problemów zdrowotnych u osób, które zakładają psychiczną zbroję. 

Lowen twierdzi, że odzyskując kontakt z ciałem, wprawiając go regularnie w ruch, biegając, tańcząc, odzyskujemy siebie. Jeżeli ciału zostanie przywrócona miękkość i swoboda, powróci też żywotność. Z nią przyjdzie radość istnienia i przyjemność z życia, poczucie humoru oraz zdrowy układ krążenia i spokojny głęboki oddech. No cóż, groteskowo i karykaturalnie mogę to podsumować konkluzją, że  człowiek swoją energię i temperament wypuścić musi, inaczej się udusi.

[b]Sztywniactwo a światopogląd i preferencje polityczne[/b]

Czy istnieje jakiś związek pomiędzy sztywniactwem a światopoglądem i preferencjami politycznymi ? Okazało się, że tak.  Kanadyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Toronto odkryli, że istnieje silne powiązanie pomiędzy naszą osobowością a preferencjami politycznymi. Naukowcy opublikowali swoje badanie w Personality and Social Psychology Bulletin.

Jeśli w sposób odrobinę luźny i karykaturalny uznamy za sztywniaków osoby o konserwatywnych i autorytarnych przekonaniach to dowiadujemy się, że osoby konserwatywne wykazują się większym zdyscyplinowaniem i mniejszą otwartością na drugiego człowieka. To oznacza, że są bardziej skoncentrowane na poczuciu uporządkowania i tradycji; wyrażają głęboką psychologiczną potrzebę ochrony takiej struktury społeczeństwa, jaka funkcjonowała dotychczas i nie liczą się ze zdaniem drugiej osoby.

[b]Sztywna rewolucja zamiast liberalnej ewolucji
[/b]

No cóż... konserwatyzm i tradycjonalizm jest na ogół społecznie akceptowany. Gdy sztywniactwo przerodzi się w ortodoksyjny konserwatyzm, a nie daj Bóg fanatyzm to mamy do czynienia z tak zwanymi zakutymi łbami. Są to betonowe, zamknięte umysły. To umysły widzący świat czarny bądź biały, bez żadnych odcieni, bez refleksji, zadumy i głębszej intelektualnej konstatacji. O kreatywności i elastyczności tych ludzi w ogóle wspominać nie warto.

Sztywniactwo to przejaw siermiężnego i topornego intelektu. To przeciętność, pospolitość, kanciastość i bezbarwne podążanie za tłumem. To zamknięcie na innowacje, zmiany i ewolucje. Ortodoksyjni i betonowi sztywniacy w ostatecznym rozrachunku potrafią prymitywnie pier.....ąć pięścią w stół i zamiast nowoczesnej, prekursorskiej ewolucji urządzić impertynencką i hucpiarską rewolucję na miarę staromodnego powrotu do przeszłości. No cóż... jaki zakuty i zatwardziały łeb za dnia, taka  noc. Jakie emocjonalne napięcie taki ujeb...y koc.]]></description></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/479462,kiedy-wspolpraca-stomatologa-i-ortodonty-jest-potrzebna</guid><link>https://blogi.natemat.pl/479462,kiedy-wspolpraca-stomatologa-i-ortodonty-jest-potrzebna</link><pubDate>Mon, 03 Apr 2023 11:08:13 +0200</pubDate><title>Kiedy współpraca stomatologa i ortodonty jest potrzebna?!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/f49f9e0cffbc3b01cf6a68b31fcebab1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gdy Twoje zęby są zniszczone, starte, brakuje kliku z nich, warto zasięgnąć pomocy nie tylko stomatologa, ale i ortodonty. W jakich sytuacjach i dlaczego współpraca tych dwóch specjalistów od uzębienia jest potrzebna? O tym rozmawiamy z lek. stom. Karoliną Cepińską-Malczak z warszawskiej kliniki L’experta.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/f49f9e0cffbc3b01cf6a68b31fcebab1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/f49f9e0cffbc3b01cf6a68b31fcebab1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/479357,kolekcjoner-sniegu</guid><link>https://blogi.natemat.pl/479357,kolekcjoner-sniegu</link><pubDate>Sun, 02 Apr 2023 20:07:20 +0200</pubDate><title>Kolekcjoner śniegu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/db571413d8a91ec20d450cea6778396b,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Przeszłość splatająca się z teraźniejszością, poczucie winy, tej najgorszej, bowiem niezawinionej. Wreszcie kawał najnowszej historii Czech, trudnej, pełnej winy i krzywdy…. Kolekcjoner śniegu.

Spójrzmy na Budziejowice. To jest to samo miasto znane nam z przygód dobrego wojaka Szwejka czy ze znakomitego piwa. Teraz możemy poznać Budziejowice z innej strony, bez zwiedzania rynku, bez nudnego, historycznego gadania. Po prostu poznajemy losy zwykłych ludzi  mieszkających w Budziejowicach w latach trzydziestych i pięćdziesiątych dwudziestego wieku, oraz w czasach nam współczesnych. Widzimy jak dwunarodowe miasto, w którym koegzystencję zastępuje nietolerancja i niechęć narodów. Przeszłość ukształtowana przez starą monarchię odchodzi w zapomnienie, a przyszłość nie jawi się w zbyt jasnych barwach. Ale to wiedzą tylko historycy, bowiem Stifter oszczędza nam bolesnych szczegółów pokazując jednie to, co konieczne. Dawna zabudowa odchodzi w niebyt. Przeszłość jest pogrzebana wśród domów z wielkiej płyty lub developerskich osiedlach, a jednak wraca, choćby w nocnych wizjach młodzieńca, który od dziecka kolekcjonuje śnieg, pragnąc oszukać upływ czasu. Wizje te można oczywiście wytłumaczyć działaniem marihuany, okazały się jednak przejmującym wezwaniem o pomoc, czytelnym tylko dla jednego mieszkańca miasta.

Zazdroszczę Czechom, ze potrafią spojrzeć na swoją historię bez wyciągania wzajemnych krzywd, bez usprawiedliwiania niegodziwości, bez rozliczeń. Historii nie naprawimy, nie uczynimy jej piękniejszej czy bardziej bohaterskiej. Możemy ją tylko zaakceptować, możemy zrozumieć, wyciągnąć wnioski i żyć dalej. Albo symbolicznie naprawić indywidualne winy, tak jak to dzięki swemu bratankowi, uczynił Karlos.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/db571413d8a91ec20d450cea6778396b,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/db571413d8a91ec20d450cea6778396b,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jan Stifter
Kolekcjoner śniegu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/479345,welconomy-laczy-ponad-podzialami</guid><link>https://blogi.natemat.pl/479345,welconomy-laczy-ponad-podzialami</link><pubDate>Sun, 02 Apr 2023 18:48:34 +0200</pubDate><title>Welconomy łączy ponad podziałami</title><description><![CDATA[W poniedziałek rusza wyjątkowa impreza. Wyjątkowa z co najmniej dwóch powodów: po pierwsze, jubileuszowa, a po drugie – z powodzeniem łącząca ludzi z różnych, na co dzień podzielonych środowisk. To trzydzieste już toruńskie Forum Gospodarcze Welconomy, niestrudzenie organizowane przez Stowarzyszenie Integracja i Współpraca z Jackiem Janiszewskim na czele. Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego zawsze doceniała dialog ponad podziałami o kształcie polskiej gospodarki i kierunkach jej rozwoju. Dlatego w pełni zasłużenie Stowarzyszenie otrzyma Wyróżnienie Specjalne „Teraz Polska”.]]></description></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/477533,nikt-nie-chcial-wiedziec</guid><link>https://blogi.natemat.pl/477533,nikt-nie-chcial-wiedziec</link><pubDate>Thu, 30 Mar 2023 09:05:34 +0200</pubDate><title>Nikt nie chciał wiedzieć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.natemat.pl/556e6b9e2afdac49707d7ee4567a3942,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Stara, niewyjaśniona sprawa zabójstwa, Europa w dobie kryzysu i problemy małżeńskie inspektor Petry Delicado.

Otwarcie starego śledztwa nie zawsze kończy się sukcesem. Petra Delicado doskonale o tym wiedziała, niemniej jednak śledztwo trzeba było przeprowadzić. Sytuacji nie ułatwiało przeświadczenie o stałej obserwacji działań policjantki. Morderca doskonale wiedział gdzie policjantka skieruje swoje kroki i dbał o zacieranie śladów oraz o pozbycie się potencjalnych świadków. Oczywiście nasza bohaterka odkrywa kto zabił, ale też na czyje polecenie morderstwo to zostało dokonane. Oczywiście przy okazji zostały ujawnione okoliczności łagodzące, by prawo stało się równoznaczne ze sprawiedliwością. 

Alicia Gimenez-Bartlett świetnie wpisuje się w trend kryminałów skandynawskich. Nie tylko opisuje więc samo rozwiązanie sprawy kryminalnej, ale też pokazuje realia życia wybranych społeczności. Mamy więc tu zwięzłą, hiszpańską odpowiedź na szwedzkie kryminały. Nie znajdziemy więc informacji o tym ile kostek cukru wrzuca się do porannego espresso, ani jak długo miesza się łyżeczką w filiżance, przez co czytelnik na pewno nie zaśnie w czasie lektury. Podkreślony jest za to ten społeczny problem, który kilka lat po hiszpańskiej premierze książki wybuchnie na całym świecie, dzięki akcji #metoo. I to właśnie o nim tak naprawdę chciała napisać twórczyni postaci Petry Delicado. 

A mając jeszcze w pakiecie wartką akcję i kilka dość zabawnych sytuacji, możemy uznać Nikt nie chciał wiedzieć, za doskonałą lekturę urlopową.]]></description><media:thumbnail url="https://m.natemat.pl/556e6b9e2afdac49707d7ee4567a3942,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.natemat.pl/556e6b9e2afdac49707d7ee4567a3942,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Alicia Gimenez-Bartlett
Nikt nie chciał wiedzieć</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://blogi.natemat.pl/477788,czy-jestesmy-gotowi-na-bankowy-kryzys</guid><link>https://blogi.natemat.pl/477788,czy-jestesmy-gotowi-na-bankowy-kryzys</link><pubDate>Sun, 26 Mar 2023 19:30:59 +0200</pubDate><title>Czy jesteśmy gotowi na bankowy kryzys?</title><description><![CDATA[Tak bardzo skupiamy się na naszych wewnętrznych sprawach, że tracimy z pola widzenia groźne sygnały ze światowych rynków. A kryzys bankowy, który dał o sobie znać w Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy, wcale nie rozchodzi się po kościach. Czas usłyszeć od decydentów jasną odpowiedź na pytanie: czy Polska jest przygotowana na powtórkę z roku 2008 i na poważny kryzys finansowy?]]></description></item>
		
	</channel>
</rss>
