Morus
Morus

Nie umiał iść trotuarem po schodach, nie widział wcześniej samochodu na oczy, smycz była dla niego wyzwaniem

REKLAMA

Żeby się wszystkim podobać, trzeba śpiewać w chórze, lub grać w orkiestrze, to jasne. Zastanawiam się co to za czas w którym żyjemy. O czym to jest historia. Jaki to moment.

W teatrze czasem 2+2+2 = nieskończoność, coraz rzadziej 2+2+2= 6 a często 2+2+2= 0

Ile sztuk ludzie piszą, to jest nie do pojęcia.

Człowiekiem Wolności wybrałabym panią Danutę Hubner.

Do mojej córki przyplątał się w lesie pies. Błąkał się po tym lesie podobno od wiosny, jak mówili ludzie. Marysia pojechała z nim do weterynarza. Nie umiał iść trotuarem po schodach, nie widział wcześniej samochodu na oczy, smycz była dla niego wyzwaniem. Na pytanie weterynarza jak ma na imię odpowiedziała bez namysłu Kazimierz, dostał szczepionkę i książeczkę zdrowia. Przygarnęli go państwo Gogolewscy. Pies uczy się żyć na nowo, w Warszawie. Od dwóch dni ma na imię Morus. Wszystkiemu się dziwi, ale też uczy się szybko i jest nadzwyczajny jak twierdzi pan Ignacy. Cóż to za szczęśliwa historia!

Zasypiam wszędzie i niespodziewanie.

Jestem panią od piesków i kotków.