Tadeusz Kunze Konicz, Fortuna, Muzeum Narodowe w Warszawie

Dziś przypada rocznica śmierci Tadeusza Kunze-Konicza. Był jak jasna gwiazda Rzeczpospolitej, która zajaśniała w Rzymie, w drugiej połowie XVIII wieku. Zostawił ciekawą schedę dla ambitnych historyków przeszukujących pożółkłe karty w archiwach. Kilka tajemnic, kilka niedopowiedzianych wątków w biografii. Czy był w Paryżu? Czy dzielił pracownię z Goyą? Co z pobytem w Hiszpanii? Na ile kierował nim los, a na ile plany? Jedno jest pewne, wyrobił nam w Rzymie dobrą opinię.

REKLAMA

Mam dziś tylko chwilę. Nie zdążę napisać dużo, ale zupełnie na marginesie chcę wspomnieć, że dziś przypada rocznica śmierci Tadeusza Kunze-Konicza. Był jak jasna gwiazda Rzeczpospolitej, która zajaśniała w Rzymie, w drugiej połowie XVIII wieku. Urodził się w Zielonej Górze. Kariera artystyczna poprowadziła go między innymi przez Kraków, może Paryż i przede wszystkim właśnie Rzym. Szlak dla artysty jego czasów najlepszy.

Rzym wcale jednak nie miał być miejscem przeznaczenia Tadeusza Kunze. Miał trafić początkowo do Hiszpanii. Po śmierci swojego protektora, biskupa Andrzeja Załuskiego w 1758 roku pozostawił niedokończony obraz z warszawskiego kościoła Wizytek* i na zaproszenie króla Ferdynanda VI wyruszył do Hiszpanii. Osiadł jednak w Rzymie, gdzie przebywał do śmierci w 1793 roku.

Zostawił ciekawą schedę dla ambitnych historyków przeszukujących pożółkłe karty w archiwach. Kilka tajemnic, kilka niedopowiedzianych wątków w biografii. Czy był w Paryżu? Czy dzielił pracownię z Goyą? Co z pobytem w Hiszpanii? Na ile kierował nim los, a na ile plany? Wygląda bowiem na to, ze motyw z obrazu "Fortuna" z Muzeum Narodowego w Warszawie był wprost stworzony dla tego malarza.

Informacji pewnych także jest garstka. W Rzymie zrobił dużą karierę. Malował ze swadą, popisując się dobrym warsztatem. Dziś można przejść przez miasto w poszukiwaniu jego obrazów. Na przykład w kościele Stanislai del Polacchi.

W Rzymie zrobił nam dobrą opinię. Może zatem dobrze, że znany był tam jako Taddeo Polacco. Artystyczny ambasador swojego niknącego wówczas kraju.

* dla mnie nic mu nie brakuje

Justyna Napiorkowska, historyk sztuki i europeista, prowadzi Galerię Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie, Poznaniu i Brukseli, autorka "O sztuce", Bloga Roku 2010 w dziedzinie Kultury. W portalu Natemat pisze głównie o sztuce dawnej i sztuce polskiej XX i XXI wieku.