Trwa kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego. Polityczki i politycy chętnie pokazują się wśrod straganów, gdzie racząc uśmiechami kupujących rozdają ulotki, jabłka i obietnice. Niewielu z nich cokolwiek dla środowiska kupców zrobiło.

REKLAMA

W kampanii wyborczej do Sejmu złożyłem publicznie obietnicę, że najbliższej kadencji będę stał po stronie przedstawicieli drobnego handlu w walce o poprawę ich losów. Podpisałem się pod zobowiązaniem doprowadzenia do złożenia projektu ustawy o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych zwanej potocznie „ustawą o opłatach targowych”.

W tym tygodniu swoją obietnicę sfinalizowałem i w Sejmie złożyłem projekt ustawy. Ogromna część naszej klasy politycznej unika tematu jak ognia. Uszczupla on przychody samorządów, jednak znacznie minimalizuje straty dotykające tych, którzy z reguły stanowią najuboższą i najłatwiejszą do osaczenia opresyjnością państwa grupą społeczną.

Cała armia ludzi każdego dnia skazana na odprowadzanie niesprawiedliwych podatków lokalnych w wysokości od kilku do kilkunastu złotych dziennie musi mieć swoją reprezentacje, musi wiedzieć, że są politycy stojący po ich stronie.

Widzą oni ogromną niesprawiedliwość objawiającą się także w tym, że oni uczciwie handlując skazywani są na ściąganie często horrendalnie wysokich opłat targowych, a za płotami zorganizowanych i legalnych targowisk całe grupy ludzi omijaja przepisy, handlując „na dziko”. To rodzi frustracje, z którymi należy skończyć.

Pamiętajmy, że nie chodzi tutaj o wielkich handlowców jeżdżących drogimi samochodami i podróżującymi po świecie. Mówimy często o ludziach sprzedających warzywa ze swoich ogródków, towar kupiony na lokalnych giełdach czy produkowane w Polsce wyroby spożywcze.

Należy także podkreślić że opisywana przeze mnie grupa obarczona jest opłatą dodatkową, dotyczącą tylko i wyłącznie kupców!

Złożeniem projektu ustawy przychylnej środowisku kupieckiemu udowadniam dwie rzeczy: po pierwsze polityk powinien wywiązywać się ze swoich obietnic. Po drugie obalam mit, że polityk działający w Sejmie praktycznie w pojedynkę nic nie może. Udało mi się zebrać poparcie posłanek i posłów ze zróżnicowanych opcji politycznych za co także należy im się szacunek. Jak widać – można.

Ryszard Kalisz na targowisku w podwarszawskim Serocku
Ryszard Kalisz na targowisku w podwarszawskim Serocku Facebook.com/Ryszard.Kalisz

Dzięki temu odbywając w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego setki rozmów na targowiskach mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobiłem to, co obiecałem. Nie muszę opowiadać bzdur o tym, że na bazarkach kupuję bardzo często, że dbam o nasz handel, a problemy kupców są bliskie mojemu sercu. Niezależnie od tego czy będę rozdawał ulotki, jabłka czy uściski dłoni w przeciwieństwie do konkurentek i konkurentów mogę robić to z czystym sumieniem.