Bardzo spodobała mi się wypowiedź Pana Bratkowskiego o zapchajdziurnych wiadomościach.
Od dawna nie lubie słuchać wiadomości. Dobrze jest wiedzieć, co dzieje się na świecie, ale co decyduje o tym, że dana informacja jest ważniejsza od innej? Dlaczego mam dowiedzieć się o wypadku górników, ale jak już na drugim końcu świata będzie wypadek pociągowy, to się nie dowiem. Dlaczego? Bo inne media o tym nie wspominają? Wczoraj usłyszałam informację o tym, że Pistorius może trafić do zakładu psychiatrycznego i parsknęłam śmiechem tak, że aż prawie się oplułam. Co mnie to interesuje, gdzie on trafi? Co mnie obchodzi dlaczego zabił swoją dziewczynę, jak się teraz tłumaczy i co się z nim stanie za chwilę. Codziennie ktoś kogoś zabija, ale z jakiegoś powodu pod lupą ciągle mamy historię tego sportowca. I nie dlatego, że to jest bardzo ważna dla całego świata sprawa, tylko dlatego, że mamy tu dwie ciekawostki, łatwe do opchnięcia i zauważalne wśród innych newsów. Samonakręcająca się historia. Abstrahując już od tego, że mowa o morderstwie (nuda)(ziewziew), to facet nie ma nóg, a co najgorsze – jego dziewczyna była MODELKĄ!!! Jak można zabić modelkę. Gdyby była zwykłą dziewczyną, to spoko, ale jak można zamordować takiego aniołka! Taka strata! News jest chwytliwy, nośny i ciekawy. Dlatego tego się dobrze słucha i to się po prostu sprzeda. A już po co mi to? Nieważne. Coś trzeba do tych ludzi zgromadzonych przed radioodbiornikiem mówić.
To, że naturalnie dążymy do gadania o niczym i podniecania się nieistotnymi wydarzeniami, co media z lubością wykorzystują, pokazuje ciągłe gadanie o Conchicie Wurst i Donatanie, a tak naprawdę nie ma o czym gadać. Donatan zastosował pomysł na poziomie gimnazjum (w końcu w amerykańskich teledyskach to się cały czas sprzedaje), a później już dopisywano do tego ideologię, a Drag Queen to Drag Queen. Coś trzeba zrobić, żeby zwrócić na siebie uwagę – taki konkurs. O, jak się bałam, że teraz wzruszona i otwierająca się Europa pokaże, jak bardzo jest tolerancyjna i wesprze tani chwyt z brodą. Nie sądzę, żeby Wurst liczyła na taki obrót sprawy – to ludzie dopisali sobie do tego występu przekaz i postanowili go bronić. Niech nikt na świecie nie czuje się pokrzywdzony, żadne LGBT, piesek bez przedniej łapki, bocian, co nie przynosi dzieci, bo mu torbę urwało, jak leciał z Afryki do Polski i teraz z aktywności do wyboru ma tylko zjadanie żab. Jaką furorę cały czas robi Instagram – zdjęcie jedzenia w artystycznej sepii, focia z windy, parówka z wody, futro z norek. Dociera do nas coraz więcej nieistotnych, niepotrzebnych informacji. Co więcej - to nawet nie są informacje, które mają mi coś dać, na przykład zdjęcie jedzenia z przepisem na nie obok. Ja nawet się nie dowiem jak to zrobić. Mam podziwiać osobę od tego jedzenia. High Life.
Pocieszeniem dla takich, jak ja jest to, że ci od durnych informacji, Instagramu, lików mierzonych w kilogramach i ciągłego odświeżania strony nie mają już czasu na nic innego, więc sami się wykaszają, a ja sobie mogę działać w miejscu, do którego, z braku czasu, nie trafią. Proszę, głosujcie na mnie w najbliższych wyborach prezydenckich. Kampania już wkrótce.
