Po pamiętnej środzie, kiedy otrzymałem ponowne, poprawne wyniki swojej morfologii nastał czas na trzydziesty czwarty zastrzyk interferonu w mojej terapii.
Tym razem, już w pełnej dawce 180 oraz we własnym zaciszu domowym. Mam w domu jeszcze cztery zastrzyki, ostatni ze zmniejszoną dawką był robiony na oddziale. Cieszę się, że wracamy do pełnej dawki i wyniki wróciły do normy.
Po zastrzyku ze zmniejszoną dawką interferonu 135, nie miałem większych skutków ubocznych. Standardowo można by było napisać szybko chciało mi się wcześniej spać, bolały mnie mięśnie nóg oraz bardzo głowa, tak do połowy soboty. Niedziela już była spokojna. Za tydzień mam się zgłosić na swoim oddziale zakaźnym, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku z neutrocytami i czy kolejny zastrzyk będzie w utrzymanej pełnej dawce. Większa dawka to i większa skuteczność. Jest to dobry prognostyk. Wstrzykiwacze, które mam w domu są z maksymalną dawką i nie ma możliwości redukowania.
Coraz częściej myślę o zwolnieniu od czerwca oraz ostatnich 14 tygodniach terapii na luzie i spokoju...
