REKLAMA
Na marginesie debaty dotyczącej umowy handlowej UE ze Stanami Zjednoczonymi (Transatlantic Trade and Investment Partnership -TTIP) powraca niepokój o pojawienie się kolejnej „zmowy gigantów” skierowanej przeciwko internautom. Umowy, która w zaciszu gabinetów wprowadzi zapisy ograniczające prawa obywatelskie, czyli będzie powtórką ACTA. Umowa TTIP ma jeden punkt styczny z ACTA – w wybranych zapisach może pojawić się zapis dotyczący egzekucji praw autorskich, które uregulowane zostały odmiennie w Europie i USA. Czeka nas jeszcze ponad rok negocjacji. Na razie w sprawie TTIP jesteśmy po czwartej rundzie negocjacji (dzisiaj rusza 5 runda). Niepokój o kształt umowy jest o tyle zrozumiały, że kto raz się sparzył będzie potem zawsze dmuchał na zimne. W istotny sposób czuję się związany z obydwoma procesami.
W 2012 r. podjąłem z sukcesem działania, aby zablokować ACTA we właściwej dla niej Komisji Handlu Międzynarodowego PE. Nawiązałem współpracę z posłami z wszystkich grup politycznych i wspólnie udało nam się ten cel zrealizować. To był chyba najbardziej spektakularny przykład bezpośredniego wpływu polskiej i europejskiej opinii publicznej na decyzję Parlamentu. I zarazem przykład realnego wpływu na ustawodawstwo europejskie, jaki zyskał PE po Traktacie Lizbońskim. Polska ma tutaj swoje zasługi, zarówno w roli lidera aktywnego sprzeciwu na ulicach, inspirującego inne kraje europejskie, jak i dzięki skutecznej akcji polskich europarlamentarzystów.
W kwestii TTIP pracuję w grupie posłów monitorujących negocjacje nad tą umową. Dzięki porozumieniu Parlamentu z Komisją i Radą otrzymujemy od grupy negocjatorów te same informacje i dokumenty z każdego etapu negocjacji, co Rada. Daje nam to możliwość komentowania uzgodnień na bieżąco i przedstawiania naszych „czerwonych linii”, których przekroczenie mogłoby zadecydować o odrzuceniu umowy przez Parlament. Dotyczą one m.in. bezpieczeństwa danych osobowych i egzekucji praw własności intelektualnej.
Dyskusja wokół ACTA uświadomiła mi, że prawdziwym wyzwaniem jest dostosowanie w nowoczesny sposób praw autorskich do epoki Internetu. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z wpływu tych regulacji na codzienne życie Europejczyków. Eksperci uświadomili mi, że kluczowym problemem ACTA była próba nałożenia archaicznych rozwiązań na rzeczywistość cyfrową. W efekcie dałoby to zawężenie praw odbiorców w Internecie w porównaniu nawet z regulacjami prawa autorskiego w rzeczywistości analogowej.
Rezygnacja z podpisania ACTA była sukcesem, oddaleniem zagrożenia. Ale nie rozwiązała wcale kluczowego problemu nieprzystosowania rozwiązań do nowej rzeczywistości: masowej konsumpcji dóbr kultury i masowego dostępu do kanałów upowszechniania twórczości. Narzucenie na Internet rozwiązań prawa autorskiego mających swoje początki w XIX wieku jest próbą porównywalną jedynie do chęci utrzymania przepisów drogowych z okresu dominacji dyliżansu do … ruchu drogowego dzisiejszych autostrad. Inspirator pierwszych regulacji w tej dziedzinie, Wictor Hugo mimo niesamowitej wyobraźni, nie przewidział przecież powstania internetowych platform dzielenia się twórczością.
Jest to kwestia dotykająca zahamowania rozwoju gospodarczego i kulturalnego Europy. Z obecnych rozwiązań korzystają jedynie wielkie koncerny medialne i monopoliści. Mówiłem o tym wielokrotnie w Brukseli i Strasburgu, podnosiłem ten temat na konferencji "CopyCamp" w Warszawie.
Moim celem w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego jest przyjęcie przez Parlament Europejski regulacji dostosowujących prawo autorskie do warunków internetu. Wspólnie z grupą ekspercką, złożoną z najlepszych specjalistów i aktywistów organizacji zajmujących się tą tematyką w Polsce przygotowaliśmy obszerny raport, z którego wynikają rekomendacje zmian w europejskim prawie autorskim. Razem z nimi oraz z eurodeputowanymi zainteresowanymi tą tematyką w ubiegłym roku zorganizowaliśmy debatę w PE przedstawiając główne kierunki reformy prawa autorskiego. Z szeregu rekomendacji zawartych w tym opracowaniu chciałbym skoncentrować się na najważniejszych, aby przybliżyć Państwu istotę problemu. Dotyczą one zmian „Dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym”.
1) Wprowadzenie zasady de minimis. Należy opowiedzieć się za ustanowieniem generalnej zasady wyłączenia z zakresu monopolu autorskiego czynności o minimalnym znaczeniu ekonomicznym.
2) Wprowadzenie generalnej klauzuli dozwolonego użytku. Wprowadzenie swoistej klauzuli generalnej na wzór amerykańskiego fair use z dość szczegółowym wskazaniem typowych postaci dozwolonego użytku pozwala lepiej reagować na rozwój techniki i zapewniać odpowiednią równowagę pomiędzy interesami właścicieli praw, a użytkowników w konkretnych przypadkach.
3. Konieczność ograniczenia autorskich praw osobistych w przypadku korzystania z utworów na podstawie przepisów o dozwolonym użytku. Jednym z podstawowych mankamentów współczesnego prawa autorskiego jest objęcie ochroną wszystkich wytworów działalności człowieka nawet o minimalnym poziomie twórczości, przez co prawo autorskie chroni np. instrukcje obsługi czy regulaminy. Dlatego też w celu usprawnienia stosowania przepisów o dozwolonym użytku konieczna jest również pewna redukcja autorskich praw osobistych.
4. Wprowadzenie nowego wyjątku w zakresie monopolu autorskiego w postaci licencji przymusowej.
Problem nadużywania praw autorskich był przez długi okres czasu niedostrzegany, co jest związane z założeniem ochrony twórcy jak stosunkowo słabego podmiotu. Z czasem jednak, w ślad za prawem patentowym, w związku z rozciągnięciem ochrony na „drobne monety” i koncentracji praw autorskich w rękach podmiotów gospodarczych zaczęto dostrzegać możliwość nadużycia prawa autorskiego, a co za tym idzie potrzebę przeciwdziałania takim nadużyciom. Podstawowym narzędziem zapobiegającym nadużyciu praw autorskich stały się licencje przymusowe. Należy wprowadzić przepis dotyczący możliwości nadużywania autorskich praw majątkowych i osobistych wraz z możliwością uzyskania w określonym trybie licencji przymusowej w zamian za stosowną opłatę licencyjną.
5. Wprowadzenie wyjątku umożliwiającego wtórną analizę danych (data mining)
Przykładem blokowania dostępu do wiedzy i informacji jest brak wyraźnego uregulowania kwestii mającej znaczenie dla instytucji publicznych, jak i podmiotów komercyjnych tj. wtórnej analizy danych (data mining). Wtórna analiza danych oznacza proces ekstrakcji użytecznych informacji lub wzorów z dostępnych źródeł informacji takich jak bazy danych, teksty, pliki, obrazy czy pliki video lub ich kombinacje. Obecne zapisy Dyrektywy utrudniają wykorzystanie danych z istniejących rejestrów i katalogów.
Lista proponowanych zmian jest znacznie dłuższa. Apeluję do innych kandydatów o zajęcie stanowiska w kwestii nowelizacji praw autorskich i współpracę w przeprowadzeniu tych zmian przez Parlament Europejski.
Mam świadomość, że nasza wolność i bezpieczeństwo w sieci, będą w kolejnych dekadach przedmiotem najważniejszych debat, nie tylko w Parlamencie Europejskim. Dziś w trakcie kampanii wyborczej do PE nie trzeba wychodzić na ulicę, aby zademonstrować swoje poglądy na temat nowych regulacji. Wystarczy złożyć swój podpis pod propozycją Karty Praw Cyfrowych przygotowaną przez 35 europejskich organizacji, za którą opowiadam się od dawna. Cieszę się, że miałem możliwość podpisania jej jako pierwszy. Zachęcam wszystkich europosłów i kandydatów, aby też to zrobili. Mamy szansę na przełom, który będzie miał istotny wpływ na życie każdego z nas – codziennego odbiorcy a czasem też świadomego lub mimowolnego twórcę kultury.
Zapytaj swego kandydata czy już podpisał: Europejska Karta Praw Cyfrowych. Ja podpisałem! A co z kandydatami innych partii?