REKLAMA

Dlaczego Europa importuje węgiel z USA? W rekordowych ilościach płynie węgiel amerykański do Europy, z którego elektrownie generują wysokie zyski. Jednakże biznes ten ma też pewne następstwa. Amerykańskie kopalnie węgla przeżywają obecnie ciężką sytuację. Tylko 39% energii elektrycznej wytwarza się w USA w elektrowniach zasilanych węglem, czyli o ponad 30% mniej, aniżeli przed 20 laty. Nie tak dawno Amerykański Sąd Najwyższy jeszcze bardziej zaostrzył przepisy odnośnie emisji CO2 w energetyce węglowej. Ponadto dynamiczny rozwój wydobycia i wykorzystywania gazu z łupków, niekorzystnie wpływa na obroty i zyski kopalń węgla. Natomiast niepożądany w USA węgiel cieszy się dużym popytem w Europie. Na przykład elektrownie niemieckie i brytyjskie importują go w dużych ilościach, a przez to osiągają o wiele wyższe zyski, aniżeli przy wykorzystywaniu gazu ziemnego. Tym samym hamują „zwrot energetyczny”, promujący rozwój energetyki odnawialnej. Historia zwiększonego eksportu węgla amerykańskiego ma początek od boomu gazu z łupków. Wydobyty metodą gaz z łupków jest o wiele tańszy, a zatem w pełni zastępuje dotychczas wykorzystywany w energetyce węgiel. Cała masa firm eksploatujących węgiel wpadła w tarapaty finansowe, gros z nich zbankrutowało. Najbardziej odczuły to firmy eksploatujące węgiel w stanie Indiana, dlatego, że wydobywa się tam węgiel o złej, jakości, tzn. np. zawartość siarki jest trzykrotnie wyższa niż węgla rosyjskiego importowanego przez kraje europejskie. Ponadto kryzys gospodarczy w Chinach w 2011r., tj. kraju importującego węgiel z USA, doprowadził do spadku cen węgla na rynku światowym, a przy tym wpłynął na spadek konkurencyjności węgla amerykańskiego. W związku z tym USA skoncentrowało się na zdobycie rynku Unii Europejskiej, jako odbiorcy węgla dla macierzystych elektrowni. Niemcy w roku ubiegłym zaimportowały z USA piętnastokrotnie więcej węgla w porównaniu do 2003r. Tylko największy niemiecki koncern produkcji energii elektrycznej E.ON, sprowadził z USA 17% węgla i planuje uruchomienie nowej elektrowni węglowej w Nadrenii Północnej - Westfalii i zamknięcie elektrowni gazowej w Bawarii. Szwedzki koncern energetyczny Vattenfall uruchomił ostatnio nową elektrownię węglową w Niemczech oraz buduje kolejną w Hamburgu. Również kolejny niemiecki koncern energetyczny RWE uruchomi wkrótce dwie elektrownie, w tym jedną w Holandii, która zasilana będzie węglem z USA. Wielka Brytania również ustawia się na energetykę węglową. Największy wytwórca energii elektrycznej, spółka Drax Group, od dziesiątków lat zasila swoje elektrownie węglem z USA. W 2005r. zostały one unowocześnione, celem redukcji emisji gazów cieplarnianych. Spółka Drax importowała wcześniej względnie dobrej, jakości węgiel z Rosji i Kolumbii, a ostatnio przestawiła się na biomasę sprowadzaną z USA. Dzięki temu zredukowano emisję siarki poniżej określonego limitu UE, a przy tym wykorzystuje się w mieszance z biomasą słabej, jakości węgiel amerykański. Szef spółki Drax D. Drocker stwierdził, że można by wykorzystywać węgiel wysokiej, jakości, jednakże ze względów ekonomicznych nie ma to sensu, gdyż węgiel dobrej, jakości jest o 20% droższy od węgla importowanego ze stanów Indiana i Illinois. Wykorzystywanie węgla z importu, w Europie obwarowane jest spełnieniem przepisów UE odnośnie dopuszczalnych wielkości emisji CO2, czy też certyfikatów. Jednakże postępująca recesja gospodarcza w krajach UE przyczynia się do tego, że wielcy konsumenci węgla (elektrownie zawodowe) nie zwracają za bardzo uwagi na emisję CO2, czy też koszty certyfikatów, lecz generują zyski przy wykorzystaniu, szczególnie taniego węgla importowanego z USA. Przewiduje się, że w tym roku USA wyeksportuje już po raz czwarty ponad 100 mln t węgla, czyli dwa razy tyle, co miało miejsce, w 2009r. Połowa eksportowanego węgla popłynie do Europy, a ok. 25% do Chin. Dla amerykańskiego przemysłu węglowego eksport stanowi pewną nadzieję na dalszą egzystencję. Chociaż nie jest to perspektywiczne, gdyż tylko ok. 12% wydobywanego węgla trafia na eksport, który zapewnia ok. 25% zysk dla branży, czyli około 15 mld USD. Eksport węgla przysparza również zysków amerykańskiej branży transportowej, która odbiera węgiel od kopalń, przewozi go koleją do miejsc przeładunku na kontenery i statki (w Ohio) na rzece Missisipi. Co ciekawe, że pomimo długich dróg transportu, węgiel amerykański jest opłacalny dla Europy. Na podstawie analiz ekonomicznych firmy Bloomberg New Energy Finance niemieckie elektrownie, zasilane węglem z USA, generują zysk ponad 14 euro/MW wytworzonej energii elektrycznej, zaś przy zasilaniu gazem ziemnym generują straty ok. 12 euro/MW. Rodzi się pytanie, czy ten cały „zwrot energetyczny w Europie”, nie jest po prostu farsą?, przecież ma on na celu rezygnację z organicznych nośników energii oraz energetyki jądrowej. Organizacja ekologiczna Greenpeace uważa, że tylko wprowadzenie zakazu importu węgla, a nie manipulacje systemem emisji, umożliwi realizację polityki „zwrotu energetycznego. Otóż Greenpeace krytykuje przyjmowane w Europie wartości graniczne emisji CO2 oraz siarki, które pozwalają USA „własne emisje” eksportować do Europy. Źródło:Tages Anzeiger, 13.05.2014