Pogoda zmieniła się niemalże z dnia na dzień. Wakacyjne słońce, bezchmurne niebo i upały! Muszę przyznać, że na początku obawiałam się tych wysokich temperatur. Nie wiedziałam jak zareaguje mój organizm… ale teraz widzę, że dzięki nim odżyłam.
Spacery, wyprawy rowerowe, bezkarnie jedzone lody! Długie wieczorne przesiadywanie na tarasie wśród najbliższych. Aktywne spędzanie każdej wolnej chwili! To wszystko idealnie pomaga odciąć się od wszystkich zmartwień i stresów. Nie dość, że na uczelni powoli zaczyna się czas zaliczeń i egzaminów, to jeszcze to ciągłe oczekiwanie na wyniki. Ale… wbrew pozorom trzymam się naprawdę nieźle. Nie będę ukrywać, że dzięki tym ostatnim dniom i tej pogodzie moje nastawienie jest zupełnie inne, dużo bardziej pozytywne i pełne dobrej energii.
Na szczęście upały nie wpłynęły w żaden negatywny sposób na to jak się czuję. Jest stabilnie. A nawet, muszę przyznać, że niektóre dolegliwości troszkę osłabły. Zauważyłam, że tzw. „pointerferonowe dni” stały się dużo mniej dokuczliwe. Myślę, że fakt, iż staram się być aktywna, wychodzić z domu i korzystać ze słońca mógł mieć na to duży wpływ.
Dlatego… Drodzy Państwo! Starajmy się korzystać z tych pięknych dni. Nawet gdy brak sił, to zmuszajmy się do jakiejś drobnej aktywności. Spacery, rowery, wyjście do kawiarni na lody. Siedzenie w domu pod kołdrą i ciągłe zastanawianie się nad tym, jak to jest ciężko i że już ma się powoli tego wszystkiego dosyć, nie pomaga. Trzeba sobie dogadzać i dbać o swoje dobre samopoczucie! Nikt za nas tego nie zrobi, jak my sami!
