Wróciłam z marszu normalności i marszu równości. I wiem jedno Ci, którzy określają się „normalnymi“, w moim przekonaniu od przyjętych norm mocno odbiegają. Ci , którzy chcą być równi – równi z normalnością, nie muszą o to zabiegać bo są bardziej „normalni“ niż ci, którzy ich dyskryminują. Wiem, że strasznie to poplątane ale taka dziś zagościła w Łodzi rzeczywistość. „Normalni“ wszechpolacy kolejny raz obrzucili obelgami i jajkami „nienormalnych“ gejów, lesbijki i ludzi, którzy promują tolerancję. I to jest właśnie nienormalne.

REKLAMA

Dziś łódzka ulica i maszerujący po niej ludzie mocno zweryfikowali moje pojęcie normalności. I zupełnie nie podoba mi się fakt zawłaszczania tego słowa przez grupy fanatyczno-ideowo-patologiczne.

Marsz Normalności
Marsz Normalności własne

Najpierw wyruszył Marsz Normalności. Krótka pogawędka nienawiści w Pasażu Schillera i kilkuset chłopców, z ogolonymi głowami, zakapturzonymi łysinami, zakrytymi twarzami zaczęło swój przemarsz w obronie „normalności“. Swój, bo nie widziałam, w tym tłumie innych ludzi niż typowy wszechpolak czy skinhead.

Marsz Normalności
Marsz Normalności własne

Normalność w ich wydaniu to : „Zero promocji dla homoseksualizmu“, „Na pohybel homoseksualistom“, „Precz z pedałami“ itd, itd, itd . To łagodne hasła tej „pokojowej“ demonstarcji. Ale były i te nasycone nienawiścią do granic możliwości naszej „lokalnej nienawiści“. Okrzyki, pozbawione jakiejkolwiek merytoryki, hasła wyśpiewywane w stadionowym rytmie, zdecydowanie do pojęcia „normalności“ mi nie pasowały. Marsz Normalności był zupełnie nienormalnym zjawiskiem, które zagościło dziś na głównej ulicy Łodzi na ponad godzinę. Źle się z tym czułam więc Normalni są dla mnie Nienormalni a jak się okazało trochę później nawet niebezpieczni.

Marsz Normalności
Marsz Normalności własne

Drugi marsz, marsz Równości, wyruszył dwie godziny później. Oczywiście, w asyście „Normalnych“ wszechpolaków i homofobów. I oczywiście normalne było to, że czarna i ponura młodzież wszechpolska swoich kolorowych „kolegów“ z balonikami najpierw obrzuciła jajkami, poźniej petardami. Bo wyzwiska to już normalność bardziej normalna. Tak normalna, że do przełknięcia.

Marsz Równości
Marsz Równości własne

Marsz równości, niestety nieliczny, w sposób pokojowy i radosny próbował przekazać łodzianom przesłanie tolerancji. Ale to przecież nie jest normalne przesłanie i dlatego zupełnie normalne były reakcje pojedynczych przechodniów, którzy podpowiadali by „pedałów wysłać do gazu „.

Marsz Normalności towarzyszy Marszowi Równości
Marsz Normalności towarzyszy Marszowi Równości własne

Nienormalni byli jakby słabo inni. Nie było Panów w lateksowych sukienkach, nikt z nikim nie kopulował na środku ulicy, ale i tak „normalnym“ się nie podobali. Była jeszcze jedna grupa. Tak jak przewidywałam. Był przemarsz policji. Policjanci w śmigłowcu, policjanci na koniach, policjanci w wozach bojowych i policjanci z długa bronią. Oni byli po to by pomimo „meczu“ normalni kontra „nienormalni“ , w mieście panował w miarę normalny spokój.

pokojowy Marsz Normalności
pokojowy Marsz Normalności własne

Zabrakło mi jednak przede wszystkim czwartej grupy – zwykłych ludzi, którzy dołączyliby do obu marszów. Którzy, nie do bólu zaangażowani ideowo w oba marsze, okazali by się buforem umożliwiającym zbliżenie dwóch grupa. A kiedyś może i merytoryczną dyskusję. Bo bez tej grupy, marsze równości trochę jakby nie mają sensu. Bo do kogo odnieść się mają ich uczestnicy ? Do „normalnych „ wszechpolaków ?

Marsz Równości
Marsz Równości własne

Marsz Równości
Marsz Równości własne

To ja wolę być nienormalna i żyć w swoim normalnie osobistym świecie. Punkt Widzenia