Wybory, wybory… i demokracja. Tak, trzeba przyznać – wybory do Parlamentu Europejskiego można uznać jako w pełni demokratyczne. Ale czy na pewno udane?

REKLAMA

Udane wyniki Janusza Korwin-Mikke – ponad 7% poparcia. Udane dla niego, dla Polski – wątpliwie.

Oglądając programy telewizyjne wyborów, czytają o nich materiały prasowe, wreszcie przeglądają raporty, komisyjne, czy polityczne, kilka innych wartości było i jest dalej ważnych.

To liczba głosujących – lekko ponad 23% – czyli ponad 3/4 obywateli uprawnionych, którzy nie zagościli w komisjach wyborczych.

Kiepski, a właściwie tragiczny wynik partii Janusza Palikota. Odeszła od nich nie tylko młodzież, ale również ludzie wierzący szefowi partii. Także jego zwolennicy. Jeżeli partia się nie rozsypie – będzie sukces. Nie taki jednak, aby znów została ona wybrana w wyborach do polskiego Sejmu, w roku 2015.

10% do ponad 30%, w dwóch innych obszarach… czyli wynik Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wobec wyników Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Co to oznacza? Że delegacja lewicowych poglądów i ich zwolenników dziś stanowi poniżej 1/6 poglądów liberałów (PO) i tak zwanej prawicy (PiS). Oceniam to jako miażdżąca porażkę lewicy w Polsce. Sukces partyjny słabo się przekłada – i prawdopodobnie słabo przełoży w następnych wyborach krajowych do polskich parlamentów…

Sojusz Lewicy Demokratycznej to partia stabilna. Do 10% poparcia. Czyli, podobnie jak PiS – partia skostniała, emerycka, nie tyle bez polotu swego szefa, Leszka Millera. Czy ma szansę wzrostu? Ma – jeżeli uda się jej przekształcić z lewicy na prawdziwą socjaldemokrację. To zresztą problem wszystkich polskich partii – brak umiejętności prezentacji ścisłego, ale logicznego i wartościowego projektu intelektualnego. Czy ktoś wie, jakiego manifestu politycznego można się spodziewać od polskich partii? Pominę Janusza Korwin-Mikkego. Tu wiemy – prawicowy pop-schemat, ale nie politycznych, lecz medialny.

Generalnie – polskie demokracja jest dziś pełna marazmu, mgławicy intelektualnej, słabości. Od wielu lat. Dziś PiS to konstrukcja jednego polityka, Jarosława Kaczyńskiego, wspierana przez „smoleńskiego zamachowca”, Antoniego Macierewicza. Partia pseudo – religijna, z dobrymi relacjami – dla Jarosława Kaczyńskiego, rzecz jasna – wyników. Przegrali 8 raz, w różnego rodzaju wyborach.

Na szczęście do PE nie weszli politycy z polskiego planktonu politycznego. Szkoda, że wśród tego towarzystwa byli politycy, lub inteligentni kandydaci, jak choćby pani Barbara Nowacka. I na szczęście odpadli tacy, jak Zbigniew Ziobro, Jarosław Gowin, John Godson…

Szerzej można by pisać o PiS i PO. To jednak dziś tematyka bardziej krajowa. Do następnych wyborów. Jak się skończą? Niestety, podejrzewam, że znów remisem.

I polski marazm polityczny będzie już stęchlizną…

Azrael