Dla wielu wynik koalicji EPTR w wyborach do Parlamentu Europejskiego był sporym zaskoczeniem i rozczarowaniem. Mimo kiepskich sondaży byłam przekonana, że mimo wszystko przekroczymy próg wyborczy z wynikiem oscylującym między 5-7%. Niestety tak się nie stało.
W mediach od niedzieli trwa lincz na przewodniczącym i założycielu partii Twój Ruch - Januszu Palikocie. Czyżby Jego Osoba miała fundamentalny wpływ na tak kiepski wynik kampanii? Wiele osób podziela to zdanie. Ja też. Twój Ruch ostatnio kojarzył się głównie z hasłami mocno ideologicznymi: zacięty antyklerykalizm, legalizacja marihuany, walka z homofobią. Hasła, które w wielu europejskich krajach są normą, w polskim społeczeństwie wciąż uważane są za skrajne dziwactwo. Wiele osób z którymi rozmawiałam tak właśnie postrzega tę partię - „trepy”, „pederaści”, „zboczeńcy” etc. - to jedne z łagodniejszych epitetów, jakie padały pod adresem koalicji, z której kandydowałam. Ja nigdy się nie zgodzę z tak płytkim osądem i prostacką mentalnością. Nie wszystkie elementy tej kampanii mi się podobały, ale ...
Po pierwsze, Twój Ruch nie walczy z wiarą. Walczy o świeckie państwo, demokrację wyznaniową oraz ograniczenie wpływów Kościoła Katolickiego. Jednak zbyt częste krytykowanie instytucji kościelnych i ich hierarchów, w tym oskarżanie duchownych o pedofilię, dla wielu osób stało się niestrawne. Mimo że większość z nas zdaje sobie sprawę z ewidentnego rozpasania duchowieństwa - zarówno finansowego, jak i moralnego.
Po drugie, legalizacja marihuany. Kolejny punkt sporny. Nadmierne spożywanie alkoholu nikogo nie gorszy, bo wszak to nasza sarmacka tradycja, pielęgnowana z dziada pradziada. Jednak marihuana to już zupełnie coś innego, z założenia bardzo złego. Szara strefa w Polsce kwitnie w najlepsze, nielegalnie zarabiając krocie na sprzedawaniu towaru nieznanego pochodzenia, nierzadko o wątpliwym składzie. Prawo wyznacza absurdalnie wysokie kary za posiadanie niewielkiej ilości marihuany, a paradoksalnie nikogo nie karze za upijanie się „w trupa”. Osobiście pragnę, aby moje dzieci były wolne od JAKICHKOLWIEK używek, bo chyba każdy normalny rodzic tego chce. Jednak nie jestem naiwna i zdaję sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie kontrolować ich na każdym kroku, więc chciałabym chociaż, aby w przyszłości to co ewentualnie „spalą” pochodziło z legalnego źródła. Jednocześnie marzy mi się również taki system edukacyjny, który kładzie dużo większy nacisk na prewencję i edukowanie młodzieży w kwestii zagrożeń płynących ze spożywania wszystkich używek.
Po trzecie, walka o prawa gejów i lesbijek. Środowiska LGBT to w Polsce mniejszość. Mniejszość, która nikomu krzywdy nie czyni i wbrew opiniom niektórych „hipochondryków” - homoseksualizmem nie zaraża. Podobnie jak osoby o innym kolorze skóry czy wyznaniu zasługują na to, aby ich prawa były respektowane na równi z innymi i aby nie czuli się jak obywatele drugiej kategorii. Jednak w Polsce normą jest szykanowanie ludzi o odmiennej orientacji, a większość społeczeństwa wciąż alergicznie reaguje na postulaty, które wzywają do tego, aby szanować prawa środowisk LGBT. Twój Ruch od lat apeluje o podpisanie Karty Praw Podstawowych, gdzie jest napisane: „Tolerancja i równość bez względu na płeć, kolor skóry, preferencje seksualne.”
Ja się z tym zgadzam, dlatego nie rozumiem obaw osób, które twierdzą, że po podpisaniu tego dokumentu w naszym społeczeństwie nastąpi degrengolada wartości moralnych. Tak jak napisałam wyżej, homoseksualizm nie jest chorobą, nie można go leczyć i nie można się nim zarazić, homoseksualizm nie jest opętaniem i nie można się od niego „uwolnić” poprzez egzorcyzmy czy inne szamańskie praktyki.
Tematem, który wzbudza największe zgorszenie jest prawo do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Twój Ruch nie porusza nawet tej kwestii w swoim programie, a sam Janusz Palikot mówi: „Nie jesteśmy zwolennikami adopcji dzieci przez pary homoseksualne”. Ma świadomość, że społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na tak duży krok do przodu. Pomimo tego, partii z automatu został przypisany kolejny, niemoralny postulat, godzący w prawa tradycyjnej rodziny. Dlaczego? Bo partia Twój Ruch to przecież nic innego jak zgromadzenie zboczeńców i pederastów.
Jestem matką i dobrze wiem, czego potrzebuje dziecko, aby było szczęśliwe. Chciałabym, aby wszystkie dzieci wychowywały się w pełnej i kochającej rodzinie, żeby nie cierpiały w trakcie i po rozwodzie, dlatego tutaj w pełni zgodzę się ze słowami Dariusza Michalczewskiego:„ Jeśli miałbym wybrać adopcję przez parę homoseksualną lub wychowanie dziecka w rodzinie patologicznej, gdzie dzieci się bije, głodzi, a czasem wykorzystuje, wybieram adopcję przez parę homoseksualną”.
Z drugiej strony, wydaje mi się, że wielu homoseksualistów nie chce mieć dzieci, tak samo zresztą jak coraz większa ilość par heteroseksualnych. No właśnie. I tutaj nasuwa się pytanie: czego pragną sami zainteresowani? Czy faktycznie zależy im na nagłaśnianiu ich problemów? Czy rzeczywiście pragną zmian w polskim prawie? No i najważniejsze. Czy biorą udział w wyborach i głosują na partię, która faktycznie dba o ich interesy? Wydaje mi się, że niekoniecznie. Wiele z tych osób nie głosuje, bo i tak nie wierzy w to, że Polska może być kiedyś tolerancyjnym i wolnym od uprzedzeń państwem. Niektórzy uważają, że „szum” wywoływany przez polityków jest zupełnie niepotrzebny, bo rezultat zawsze jest odwrotnie proporcjonalny do zamierzonego – zamiast szerzenia tolerancji, pogłębia się dyskryminacja i rosną uprzedzenia. Dlatego trudno się dziwić, że większość homoseksualistów emigruje za granicę, do państw, w których nikogo nie dziwi widok dwóch kobiet czy dwóch mężczyzn idących razem za rękę, a politycy i ludzie nie zaglądają im pod kołdrę.
Czy marny wynik partii jest efektem kampanii, w której poruszane były głównie kwestie ideologiczne? Pewnie tak. Czy Janusz Palikot za często wypowiadał się w mediach i był w tych swoich wypowiedziach za bardzo kontrowersyjny? Pewnie też.
Zauważcie, że ilekroć rosły słupki poparcia dla EPTR natychmiast pojawiała się jakaś „medialna bomba”, która sukcesywnie miażdżyła popularność koalicji. Pokazanie „politycznych knurów”, wypowiedź o potencjalnych dzieciach Jana Pawła II, nazwanie kilku biskupów pedofilami etc. To było stanowczo za dużo, nawet dla osób, które w 2011 oddały swój głos na ówczesny Ruch Palikota. Mocne eksponowanie antyklerykalnych poglądów nie robi już takiego wrażenia jak 3 lata temu. Wręcz przeciwnie, wielu wyborców, często nawet tych niewierzących i światopoglądowo liberalnych, ma dość słuchania o kościele i legalnej marihuanie. Chcą przede wszystkim spokojnego państwa, skutecznej polityki gospodarczej, nowych miejsc pracy, wyższych zarobków etc.
Słuchałam Janusza Palikota, który potrafił mówić godzinami o przemyśle, gospodarce, podatkach. Mówi ciekawie i rzeczowo, nie rzuca utartymi sloganami na prawo i lewo, nie jest cyniczny i wyrachowany jak liderzy innych partii. Tylko czy media mainstreamowe chcą zapraszać Janusza Palikota, aby opowiedział o programie gospodarczym Twojego Ruchu? Czy interesuje ich, co sądzi o odnawialnych źródłach energii? Nie, bo o ile jest to temat słuszny i potrzebny, to na pewno nie jest to temat atrakcyjny z punktu widzenia mediów.
W 2011 roku powstał Ruch Palikota, który mimo złej prasy i nieciekawych sondaży potrafił przekonać do siebie znaczną część młodego elektoratu. Elektoratu, który był już zmęczony polityczną stagnacją, rządami PO-PiS'u i szukał alternatywnej partii, która potrafiłaby mówić głośno o rzeczach, dla większości niewygodnych. W wyborach do parlamentu Ruch Palikota zdobył 10% poparcia i tym samym stał się trzecią siłą polityczną w polskim Sejmie.
Patrząc na wyniki Nowej Prawicy odnoszę wrażenie, że i tu zadziałał podobny schemat. Różnica jest jednak wyraźna i polega na tym, że program gospodarczy korwinistów jest może zachęcający, ale na wskroś utopijny, że nie wspomnę o skrajnie nacjonalistycznych i antyeuropejskich poglądach głoszonych przez lidera partii. Zastanawiam się, co by było, gdyby media bojkotowały Janusza Korwin-Mikke i nie poświęcały mu tyle uwagi podczas kampanii wyborczej? Jego wynik byłby niższy? Myślę, że tak. I to o kilka ładnych procent.
Wracając jeszcze do kampanii koalicji EPTR. Nie spodobała mi się postawa dwóch poważnych i cenionych przez wszystkich kandydatów: pana Celińskiego, który na kilka dni przed wyborami ogłosił koniec swojej kampanii, przekonując, że i tak nie zdobędzie mandatu oraz p. Kutza, który stwierdził, że żałuje udziału w wyborach, bo była to najgorsza kampania w Jego życiu. Czy taka postawa może zmotywować wyborców i sympatyków do oddania głosu? Z pewnością nie.
Do tego dochodzi Paweł Piskorski i Jego afera z „niemiecką pożyczką Donalda Tuska”, szacowanie wartości procentowej prezydenta Kwaśniewskiego czy krytyka Jego wizyty w Rzymie podczas kanonizacji Jana Pawła II. Były to naprawdę niepotrzebne słowa i czyny.
Uważam, że „ciśnienie” na sukces trzeba mieć do końca, niezależnie jak długi i żmudny będzie to proces. Jeśli się na coś decydujesz - walcz mądrze i staraj się wygrać.
Na polskiej scenie politycznej rządzą de facto dwie partie. Wyborcy, którzy boją się powrotu PiS do władzy, oddają głos na PO. Twardy, wyznaniowy elektorat głosuje za PiS-em. Liderzy tych partii prowadzili spokojną i raczej wyważoną kampanię. Podczas konferencji prasowych prezentowali dobrze wszystkim znane i mało oryginalne hasła – „bezpieczna Polska”, „silna Polska”, „brońmy polskich ziem” plus kampanijne standardy : „Powrót Kaczyńskiego do władzy to będzie katastrofa dla Polski” lub „Powodzie? Wszystkiemu winny jest Tusk”. Panowie rzadko uczestniczyli w debatach, do studia telewizyjnego prawie w ogóle nie przychodzili, a kampanie ich partii były spokojne, wręcz nudne. Może właśnie taka jest recepta na sukces wyborczy? Recepta, która zawsze zda egzamin.
Co na to wszystko Janusz Palikot? Czy po tym wszystkim zmieni swoje podejście do polityki czy dalej będzie kontynuował specyficzną dla siebie retorykę? Co stanie się teraz z jego partią ? Czy jej posłowie nie zaczną zmieniać barw, w obawie przed utratą kolejnej kadencji w Sejmie?

P.S. To była moja pierwsza kampania polityczna. Doświadczenie bezcenne. Otrzymałam 5367 głosów w Wielkopolsce. Przy tak niskiej frekwencji i przy tak niskim poparciu dla koalicji EPTR w skali kraju, mój wynik wyborczy uważam za całkiem udany. Przegoniłam pięć "jedynek" z innych okręgów (Gdańsk, Olsztyn, Łódź, Rzeszów, Gorzów Wlkp) oraz wszystkie "dwójki", oprócz jednej - marszałkini Wandy Nowickiej. Oczywiście mogłabym teraz się zastanawiać, ile głosów zdobyłabym przy większym poparciu krajowym dla koalicji, ale fakt jest taki, że prawie 5 i pół tysiąca osób uważa, że byłabym najlepszym europosłem spośród innych doświadczonych polityków. I za to im bardzo dziękuje!
