Wielu krytyków religii, podobnie jak w tym tygodniu Jerzy Urban, przyznaje się do autocenzury w obawie przed grożącą im śmiercią ze strony muzułmanów. Czy to drogowskaz dla urażonych chrześcijan, czy też alarm, że zagrożona jest wolności słowa?
Pytanie tytułowe jest czysto retoryczne. Jednak takie rozwiązanie sugeruje Jerzy Urban i podobni mu krytycy chrześcijaństwa. Cytowany przez "Gościa Niedzielnego” Urban mówi: „Z muzułmanów śmiać się boję, bo zabijają; gdyby katolicy w Polsce zabijali, to też bym ich nie ruszał, bo jestem tchórzem.”
Dziękujemy za szczerość, ale Urban to nie pierwszy krytyk religii, który przyznaje się do tchórzostwa. Niemiecka grupa „Fuck for Forest” (Pieprzyć się dla lasów), która miała odwagę uprawiać seks w katedrze w Oslo, tak odpowiadała, dlaczego nie zaatakuje islamu: „Nie chciałabym być zabita, chcę szerzyć miłość. (…) Muzułmanie, których znam, są mili, i chociaż nie wiem czy tak by się wydarzyło, to jednak kobiety są kamienowane w niektórych miejscach za noszenie spodni".
Także znani na całym świecie członkowie Latającego Cyrku Monty Pythona nie chcą skończyć jak Salman Rushdie. „Jest wiele osób, które nie potrafią śmiać się z tematów religijnych i często są to osoby uzbrojone po zęby”, tłumaczy Michael Pallin brak żartów na temat islamu.
Przesadzają? Zamordowanego holenderskiego reżysera Theo van Gogha, który krytykował stosunek islamu do kobiet, zapytać nie można. Ale jak ktoś się pośpieszy, to może zdąży mu odpowiedzieć szwedzki artysta Lars Vilks, którego co najmniej dwukrotnie próbowali zabić za rysunek psa z głową Mahometa. Albo francuska redakcja "Charlie Hebdo" po zamachu bombowym za satyryczny odcinek poświęcony założycielowi religii pokoju. Nie wspominając o Kurcie Westergaardzie, którego karykatury Mahometa o mało co nie podpaliły Bliskiego Wschodu.
Skoro krytycy chowają swoją wolność słowa do kieszeni, kiedy pojawia się nóż, to czy chrześcijanie powinni sięgnąć po noże? A może odwrotnie, może krytycy islamu powinni dostać większe wsparcie policji? To zależy, do jakiego państwa chcemy dążyć. Takiego, w którym krytyka jest niemożliwa pod groźbą śmierci, czy takiego, które wspiera wolność wypowiedzi, nawet tych obraźliwych?
Na razie nie wygląda to dobrze. Muzułmanie z nożami rozpytujący o Vilksa na wystawie, gdzie miał się pojawić, zostali uniewinnieni z braku dowodów na chęć użycia noży przeciwko kontrowersyjnemu artyście. W Polsce też już pojawiają się pierwsze, na razie internetowe, groźby, jak ta poniżej wobec osoby prowadzącej forum krytykujące islam.

Czy policja potraktuje je poważnie?
