Warszawa. Jazdów. 4 czerwca 2014. Świętujemy 25 lat Wolnej Polski. W okolicach Traktu Królewskiego mieszkam już dobre 14 lat. Kilka razy w tygodniu staram się biegać po okolicznych parkach ; po Jazdowie, pod Agrykola w okolicach Sejmu Rzeczypospolitej, Giełdy, Muzeum Wojska Polskiego. Biegaczy z roku na rok jest coraz więcej. Do Łazienek - odkąd biegam z moim przeraźliwie hałaśliwym psem - wbiegać mi nie wolno. Zresztą nawet gdyby milczał jak brzoza smoleńska to ochrona parku i tak przepędziłaby nas poza świeżo wyremontowany parkan. Łazienki są pilnie strzeżoną twierdzą. I może słusznie..
Ostatnie 14 lat biegania w mojej okolicy było okazją nie tylko do poprawy kondycji, samopoczucia i walki ze zmieniającą się sylwetką ale także możliwością przyglądania się różnym sporom, wydarzeniom i demonstracjom.
Ciekawy to czas. Ciekawy obraz ostatnich 14 lat Wolnej Polski.
We fluorestencyjnym stroju biegam zazwyczaj obok grupek pijaczków sączących gorzką żołądkową. Biegałem też obok protestujących górników, kluczyłem pomiędzy namiotami pielęgniarek, kilkakrotnie wdychałem smród spalonej tęczy na Placu Zbawiciela. Mijałem też namioty Ojców walczących o prawa rodzicielskie, transparenty zdesperowanych Rodziców niepełnosprawnych dzieci i Opiekunów niepełnosprawnych dorosłych.
Niezatrzymywany przedzierałem się przez monochromatyczny tłum pracowników służb mundurowych, bojówkarzy 11 listopada, biegłem obok wystaw aborcyjnych, parad równości, kolorowych demonstrantów w sprawie zatrzymanych tybetańskich mnichów, przeciwników integracji z EU i zwolenników związków partnerskich. Broniących Krzyża a także Obrońców Konopi. Trzeba uczciwie przyznać, że ci ostatni pachną lepiej niż swąd spalonej tęczy.
Pamiętam też blokadę Sejmu przez Solidarność, Rolników i kluby Gazety Polskiej. Pamiętam posłów okładanych po głowach kijami, które według Przewodniczącego nadają się do podpierania pomidorów – więc “co to za kij”. Posła patykiem grzmocić : godne to i sprawiedliwe. Tego dnia, służby mundurowe posłów nie broniły.
Na takie demonstracje Związkowcy zbierają się z samego rana. Autokary rozbawionych i zaczepnych demonstrantów parkują przy stadionie Legii. Zwarte grupy pod sztandarami , z gwizdkami, trąbkami i petardami wędrują w gorę Górnośląskiej i Belwederskiej. Przechodząc pod oknami śpiących jeszcze mieszkańców piszczą, trąbią, strzelają, straszą spacerowiczów i ich psy. Na widok strojów do biegania piszczą, pokrzykują, wołają : biegnij kurwa biegnij! Albo : gdzie tak kurwa uciekasz?! Strzelają kolejne petardy, pies z podkulonym ogonem przyspiesza a ja spalam więcej kalorii. Nawet nie staram się już zrozumieć co jest napisane na transparentach.
Nie wszyscy docierają szczęśliwie pod Sejm. Duża cześć okupuje ławki i murki w okolicznych parkach, na tyłach Sejmu . Pozostają po nich setki butelek po piwie, potłuczone szkło, torebki foliowe pudełka po papierosach. Labirynt śmieci.
W przerwach między demonstracjami, okolice okupują grupy kiboli. Pozostawiają po sobie podobny krajobraz. Dodają tylko kilka zniszczonych graffiti domów, rzeźb, ławek.
4 czerwca 2014. Trakt Królewski drożny i przejezdny. Trawniki i skwery w okolicach Sejmu przystrzyżone, nie ma śladu szkła, cuchnących toitoi. Zamiast pijaczków i równie odurzonych demonstrantów spacerują eleganccy panowie w czarnych płaszczach ze słuchaweczkami w uchu. Po polsku nie rozumieją ale są za to schludni ,kulturalni i uśmiechnięci.
Ja chcę Obame w Warszawie na stałe. Najchętniej w jakimś offsecie w zamian za pijaczków i podpitych demonstrantów. ______________________ Rocznie w Warszawie odbywa się średnio 700 różnego rodzaju demonstracji . Prawie 2 dziennie.
