Byłem wczoraj gościem prezydenta Bronisława Komorowskiego na uroczystości 25-lecia Wolności. Wcześniej, przed 14-tą, zasłużeni współrodacy odebrali z rąk głowy państwa wysokie odznaczenia. Wśród 59 odznaczonych, z byłej PZPR doszukałem się jedynie Tadeusza Fiszbacha, który dowodził gdańską partią w czasie strajków sierpniowych.
Na uroczystości było bardzo sympatycznie. Prezydent chyba zrozumiał, że elementem jego misji jest tworzenie dobrego wrażenia. Na pewno ta rocznica jest jego osobistym sukcesem. Wszyscy goście otrzymali prezenty: historyczny plakat Solidarności "W samo południe", album "25 lat Konkurencyjnej Polski" oraz znaczek pocztowy z pierwszego obiegu "25 lat Wolności".
Ale żeby nie było jednak tak słodko…
Album w części "Konkurencyjna Polska" zawiera prezentacje 22 uczestników. Gdyby odjąć od tej listy 6 instytucji państwowych (urzędy, ministerstwa i firmy skarbu państwa) pozostaje 16 organizacji. Wśród nich, a przypomnę, że chodzi o firmy nowatorskie i konkurencyjne, znajduje się 4 producentów mebli, 3 wytwórnie produktów farmaceutycznych, a pozostali to dość szeroko rozumiany przemysł.
W opisach trudno szukać słów "info", "it", "digital", "green", itp., przepraszam, słowo "green" posłużyło ministerstwu ochrony środowiska do opisu Akceleratora Zielonych Technologii. To pierwszy wniosek. Kolejny – prezentowani w albumie wystawcy, to firmy prywatne, w których pasja właściciela spotkała się z umiejętnym zarządzaniem. W większości to co nowoczesne, ma mocny polski komponent. Słowem, solidne, średnie przedsiębiorstwa, z określonym sufitem rozwoju.
I ostatnia uwaga. Brakuje firm usługowych, telekomunikacyjnych, które stanowią prawdziwy wyznacznik nowoczesności.
