Czy absurdalna i nieetyczna decyzji prof. Bogdana Chazana, dyrektora Szpitala św. Rodziny w Warszawie, ma być normą polskiej medycyny? Ponoć 3000 lekarzy podpisało promowane przez niego oświadczenie…
Okazało się, że dyrektor warszawskiego szpitala nie tylko nie pomógł kobiecie z praktycznie już martwym płodem dziecka, lecz również bezprawnie zabronił wykonania legalnej aborcji swoim pracownikom. Kobieta może wydać na na świat dziecko bez części głowy i mózgu. Noworodek nie będzie zdolny do samodzielnego życia i umrze natychmiast po urodzeniu. Okazuje się również, że kobieta została zmuszona do traumy psychicznej, jak również bólu.
Medycyna pozwala przewidzieć podobne przypadki i umie im zapobiec. Zapobiec porodom dzieci. Nie w wyniku jednak deklarowanej wiary. Usunięcie płodu, niezdolnego dożycia, powinno być możliwe. I tak się dzieje, zgodnie z aktualnym kodeksem prawa.
Nikt nie może zostać zmuszony do łamania prawa – co jak się okazuje, czyni prof. Chazan w swoim szpitalu. Dyrektor wyraża wręcz zadowolenie ze swojej działalności. Biorąc pod uwagę te 3000 deklaracji, robi po prostu politykę.
Zajmijmy się innym zagadnieniem – in vitro. Dlaczego? Ponieważ to, co się dziś dzieje, oznacza, że ta sprawa zostanie także poddana, po pierwsze, kontroli lekarzy na podpisach, po drugie – szybkiemu atakowi innych sił politycznych. Dyskusje na ten temat dawno w Polsce skręciły z zagadnień natury czysto medycznej w sferę polityki. Nie może być w Polsce, jak się okazuje kompromisu, ponieważ siły Kościoła katolickiego stoją na twardym i ortodoksyjnym stanowisku. Wynika to z radykalnego pojmowania problemu ochrony życia, gdzie Kościół nie może i nie chce dopuścić do rozplenienia się poglądu, że dawcą życia jest nie Bóg, tylko istota ludzka. Dlatego sprawa z dzieckiem w Szpitalu Św. Rodziny naprawdę nie jest interpretacją nauk Kościoła. To gra o charakterze politycznym.
Kościół katolicki nie ma żadnych argumentów przeciwko stosowaniu metody in vitro, ochrony życia dzieci – lub odwrotnie – spraw podobnych tej z warszawskiego szpitala – poza ideologicznymi. W związku z tym gotowy jest do szantażu moralnego i do czystej manipulacji, twierdząc, na podstawie niesprawdzonych, niezweryfikowanych i nie popartych żadnymi badaniami opinii, że zapłodnienie pozaustrojowe może prowadzić do wad wrodzonych, nowotworów, a nawet niższej inteligencji dzieci zrodzonych tą metodą. Na szczęście odpowiedzią na to stanowisko są tysiące dzieci i dorosłych już ludzi, które są poczęte, dla szczęścia i miłości swoich rodziców. Dobrze by było, aby to nagłaśniać, pokazywać i promować.
Dyskutując o zagadnieniach etycznych i moralnych w związku ze sprawami in vitro i prawa kobiet, warto przypomnieć jeszcze inne zagadnienia. Otóż w Konstytucji RP zapisane jest prawo do wolności sumienia (art. 53.), w związku z tym sprawa ustaw i sposobów leczenia nie powinna być przedmiotem targów z Kościołem katolickim. Uleganie przez polityków naciskom politycznym Kościoła, to przykład, że politycy nie rozumieją wymogów demokracji i odpowiedzialności za dobro obywateli. Trzeba politykom Platformy Obywatelskiej przypomnieć, że są wybrani przez obywateli, mają obowiązek tworzenia prawa swobód obywatelskich i wolności wyboru. Uleganie naciskowi Kościoła, kosztem zdrowia setek tysięcy obywateli, a także ograniczenia ich prawa do ochrony zdrowia (art. 68., pkt 1. i 2. Konstytucji RP), to zanegowania zasad demokracji.
Warto to uzmysłowić politykom, nie po raz pierwszy zresztą, władzom Platformy Obywatelskiej.
Azrael Kubacki
