Hillary Clinton rozpoczęła tournée promujące jej książkę pt. "Trudne wybory". Na 635 stronach pokazuje bilans zamknięcia swojego dotychczasowego politycznego życia. Pisze o najważniejszych wydarzeniach, o które się ocierała lub które kreowała, tak aby wyczyścić swój polityczny wizerunek.
Na przykład uważa, że zbyt pochopnie poparła interwencję w Iraku. Najgorzej przeżyła zabójstwo amerykańskiego ambasadora w Libii w 2012 roku. Miała inne zdanie niż Obama, jeśli chodzi o zbrojną interwencję amerykańską w Syrii. Opisuje też jak pogodziła się z obecnym prezydentem po zabójczych prawyborach w 2008 roku.
W książce można znaleźć wiele uwag o roli kobiet w amerykańskim społeczeństwie. Autorka nawiązuje m.in. do seksizmu i faktycznego braku równouprawnienia. Na pytanie czy będzie kandydowała odpowiada, że jeszcze nie zdecydowała. Być może ona sama jeszcze nie zdecydowała, ale nikt w Ameryce nie ma wątpliwości, że tak się stanie. Oficjalna decyzja ma zostać ogłoszona pod koniec tego roku.
Hillary Clinton chce zapewne wystąpić jako kandydatka z nowoczesnym programem prezydenckim. Temu właśnie służy książka, która zamyka jej polityczną przeszłość. A więc szykujmy się, bo w przyszłym roku objawi się nowa Hillary. Gotowa na zwycięstwo.
