naTemat przypomniał niedawno o pracy polskiego astrofizyka Nikodema Popławskiego, która wywołała odrobinę (ale bez przesady) zamieszania dwa lata temu. W swojej pracy Popławski postulował... No właśnie, co dokładnie?

REKLAMA

Od razu przyznam się bez bicia: sławetnej pracy Popławskiego w Physical Letters nie czytałem. Z prostej przyczyny - prawdopodobnie zgubiłbym się w aparacie matematycznym. Sięgnałem jednak po następne najlepsze źródło: raport na temat tej publikacji, który pojawił się w tygodniu Science.

No i okazało się, że teoria Popławskiego głosi nie tyle, że nasz Wszechświat może znajdować się wewnątrz czarnej dziury w innym, większym wszechświecie, co że czarne dziury moga stanowić portale pomiędzy wszechświatami. Podejrzewam, że unikalność teorii Popławskiego jest skryta gdzieś w meandrach równań. Jednak sam koncept czarnych dziur jako łączników między wszechświatami aż taki wyjątkowy nie jest.

Wizualizacja Wszechświata fluktuującego wokół skupisk ciemnej materii.
Wizualizacja Wszechświata fluktuującego wokół skupisk ciemnej materii. flickr; Argonne National Laboratory (CC BY-SA 2.0)

Czytelnicy, którzy interesują się astrofizyką i od czasu do czasu sięgają po książki jej poświęcone, będą bowiem pamiętać jedną interesującą pozycję, która w Polsce ukazała się na przełomie wieków: Życie Wszechświata Lee Smolina.

Lee Smolin to starszy od Popławskiego o 20 astrofizyk amerykański, znacznie bardziej też utytułowany (dla porównania: indeks Hirscha Popławskiego to 3, Smolina - 31), który znany jest przede wszystkim ze swoim prac nad pętlową grawitacją kwantową (kłania się Leslie Winkle z Big Bang Theory ;)). W Życiu Wszechświata opisał on inną swoją teorię - teorię wszechświatów potomnych, wszechświatów żyznych, wszechświatów ewolujących. Koncept jest fascynujący, bowiem aplikuje zasady doboru naturalnego do opisu wszechświata - lub światów.

Smolin przywołuje zasadę antropiczną - filozoficzny twór, który tłumaczy, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów, bo w innym nie bylibyśmy w stanie istnieć. Narzędziem, którym posługuje się zasada antropiczna jest zestaw fizycznych stałych fundamentalnych. Pewne wartości we Wszechświecie są bowiem niezmienne - stała Plancka, stała grawitacji, prędkość światła - i gdyby ich wartości były inne niż te, które są, kwarki nie dałyby rady tworzyć hadronów, te nie łączyłyby się z leptonami, z pierwotnej materii nie powstałyby żadne atomy, i dalej możecie sobie sami dopowiedzieć.

Łatwo więc popaść w samozachwyt i stwierdzić, Bóg jednak istnieje i stworzył świat takim, jakim go potrzebujemy. Tu jednak wkracza Smolin ze swoją teorią i mówi, co to, to nie. W istocie istnieje lub istniało lub będzie istnieć miliony milionów wszechświatów, każdy z nich z innym zestawem stałych fundamentalnych (kudos Leibniz). W niektórych z nich powstanie życie będące w stanie to docenić, większość jednak umrze śmiercią naturalną nie dochodząc nigdy do tak zaawansowanego etapu rozwoju.

Co zaś łączy teorię Smolina z Popławskim? Otóż nowe wszechświaty mają rodzić się właśnie z czarnych dziur. Gdy czarna dziura zapada się sobie, po jakiejś abstrakcyjnej drugiej stronie rodzi się nowy świat. De facto zatem czarne dziury stanowią, jak w teorii Popławskiego, portale do innych światów.

Chociaż w odróżnieniu od wielu komentatorów tekstu redaktora Czauderny daleki jestem od nazywania teorii Popławskiego nonsensem (zwłaszcza po uwzględnieniu poprawek na treść tej teorii), zaznaczyć tu jednak muszę, że obie teorie - chociaż Smolina uważam za wyjątkowo elegancką - są tylko teoriami i w sferze teorii raczej zostaną. Trudno bowiem wyobrazić sobie dla nich zastosowanie praktyczne.