W lutym tego roku minister sportu Andrzej Biernat i Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zawarli – używając popularnego ostatnio słowa – „deal”. Zgodnie z podpisanym porozumieniem Kraków miał aktywnie zabiegać o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich, a Ministerstwo Sportu miało wspomóc miasto w tych staraniach kwotą 12 mln zł.
Zawarta umowa, która wzbudzała zachwyt wśród urzędników krakowskiego Ratusza i Ministerstwa Sportu, wyraźnie nie spodobała się większości Krakowian. 25 maja 2014 r. 70 % mieszkańców Krakowa powiedziało stanowcze „nie” dla organizacji ZIO w ich mieście.
Zanim jednak Prezydent Majchrowski zapoznał się z wyrażoną w referendum opinią mieszkańców, to przed jego przeprowadzeniem zdążył już wydać na cele związane z organizacją Igrzysk co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście milionów złotych. Blisko 100 tysięcy złotych kosztowało samo logo Igrzysk, za kilkadziesiąt tysięcy złotych oplakatowano miasto zdjęciami uśmiechniętych zwolenników Igrzysk, obwieszczających Urbi et Orbi, że „ZIO jest metodą na smog”, zaś urzędnicy magistratu już pakowali walizki, by wyruszyć na wycieczki turystyczne (oficjalne nazwane „wyjazdami studyjnymi”) do światowych miast olimpijskich (za które podatnik miał zapłacić 400 tysięcy złotych).
Ta zabawa w marnotrawienie pieniędzy publicznych trwałaby zapewne jeszcze dłużej, gdyby Krakowianie nie wypowiedzieli w referendum stanowczego Non possumus. Po tym jak los Igrzysk został przesądzony, minister sportu Andrzej Biernat zwrócił się do władz Krakowa ze słynnym thatcherowskim wezwaniem: „give my money back!”. Skoro miasto wycofało się ze starań o bycie gospodarzem Zimowych Igrzysk w 2022 r., to – twierdzi minister Biernat – naturalnie powinno zwrócić pieniądze, które dostało na przeprowadzenie procesu aplikacji. Problem w tym, że władze królewsko-stołecznego miasta zdążyły całą otrzymaną od Ministerstwa dotację (w wysokości 3,97 mln zł) wydać co do grosza i nie zamierzają niczego oddawać.
Należy wyraźnie stwierdzić, iż skandalem było to, że procedurę aplikacyjną dotyczącą organizacji ZIO prowadzono przed podjęciem przez mieszkańców decyzji co do tego, czy w ogóle Kraków powinien ubiegać się o organizację Igrzysk w 2022 r. Jednakże minister Biernat podpisując umowę w lutym doskonale wiedział, iż mieszkańcy Krakowa nie zabrali jeszcze głosu w tej sprawie. Ministerstwo udzielając dotacji niejako milcząco zaaprobowało działanie polegające na tym, by miasto podejmowało starania o organizację Igrzysk niezależnie od tego, co później powiedzą o tym mieszkańcy Krakowa.
Widać zatem, iż to błędne decyzje Ministerstwa Sportu, Prezydenta Majchrowskiego i krakowskiej Rady Miasta doprowadziły do tego, że zmarnotrawiono publiczne pieniądze. Wydaje się, iż minister Biernat żądając zwrotu 4 mln zł z budżetu miejskiego źle wybrał adresata. Sprawiedliwe byłoby, gdyby tę kwotę do budżetu państwa wpłacili z własnej kieszeni: minister Andrzej Biernat, Prezydent Jacek Majchrowski i popierający go krakowscy radni Platformy Obywatelskiej. Dlatego wysłałem do ministra Biernata pismo, w którym apeluję, żeby wycofał się ze swoich roszczeń wobec Krakowa. Bo nie może być polskim standardem, że za „deale”, decyzje i błędy urzędników koniec końców zawsze płaci zwykły obywatel.
