Zapowiada nam się mało ogórkowe lato z taśmami w roli głównej. Już anonsowane są kolejne nagrania, ale ciągle opinia publiczna i media trawią i przetwarzają bogactwo pierwszego ładunku. Jest o czym rozmawiać.

REKLAMA

Gdyby od całości nagrań oddzielić kawały, wulgaryzmy i prymityw, to pozostaje bardzo niepokojący wizerunek państwa w wydaniu jego najwyższych urzędników. Oto zostają wysyłane zadaniowe kontrole, są "grube miśki", które trzeba popędzić w skonsolidowany sposób, itd., itd.

Mechanizm ten dostrzegła nawet Gazeta Wyborcza 1 lipca piórem Witolda Gadomskiego – "Przedsiębiorco, bój się rządu". Chwilę potem swojemu redakcyjnemu koledze odpór dała jednak Dominika Wielowieyska, która uspokajała ludzi wątłej wiary, że wcale nie ma polowania na biznes. Pani redaktor nie chciała potępić szefa MSW za to, że ten chce koordynować prace różnych służb, podkreśliła też, że "gruby misio" Jakubas w końcu zapłacił podatki z odsetkami, zresztą wcale nie uciążliwe. A w ogóle to "jak go skarbówka złapie, to wystarczy uznać racje fiskusa i zapłacić".

W pierwszej chwili myślałem, że to tekst sponsorowany przez ofiary podsłuchów, ale nie, to linia redakcji. Trwałbym tak w nieświadomości, kto ma rację – Gadomski czy Wielowieyska – gdyby nie dzisiejsze oświadczenie czterech organizacji biznesowych, bardzo różnych. Od Związku "resztek" Rzemiosła Polskiego po "grubych misiów" z Polskiej Rady Biznesu. Wszyscy wspólnie oświadczają dzisiaj, że ujawniona treść rozmów i działania państwa wobec przedsiębiorców przejawiają "wrogi i nielegalny charakter". Dotyczy to sytuacji "przejęcia przez państwo sprywatyzowanej wcześniej spółki" i "wymuszaniu uległości na właścicielach". Dalej przedsiębiorcy stwierdzają, że "treść tych rozmów niedwuznacznie wskazuje na to, że administracja państwowa może być wykorzystywana instrumentalnie do osiągania celów nie tylko niezgodnych z prawem, ale i niegodziwych".

Skoro pani Dominika Wielowieyska czyta swoją gazetę, to pewnie zapoznała się z pełnym oświadczeniem czterech organizacji. Ciekawe, który obraz świata jest więc prawdziwy – wszystkich pracodawców czy jej?