Tak zwanym obrońcom życia już wkrótce przestanie wystarczyć obrona „dzieci poczętych” przed aborcją. Otrzymaliśmy czytelny sygnał, że ochroną przed uśmierceniem będą objęci również zmarli. Chrześcijaństwo w swoim katolickim wydaniu zatacza koło i powraca w pełni do czegoś, co determinowało je przez setki lat – nienawiści do doczesnego bytowania. Ale wejście do tej samej rzeki skończyć się musi mutacjami, wynaturzeniami, perwersjami, wspieranymi współcześnie przez rozwój technologii.

REKLAMA

Działa na tym polu cała grupa mechanizmów obronnych. Masy, mające głębokie poczucie braku wpływu na to, co dzieje się w tej chwili (trzeba przyznać, że jest to w dużej mierze uzasadnione poczucie), w drodze złożonych mechanizmów psychologicznych budują rzeczywistość pełnej, absolutnej wolności. Rodzaj państwa bożego jeszcze nie narodzonych i już umarłych. Żywym ani państwo ziemskie, ani państwo boże nie ma przecież nic do zaoferowania. Również to państwo będzie musiało karmić się czyjąś krzywdą i w tym przypadku będzie to krzywda żywych (co upodabnia je do państwa ziemskiego). Przede wszystkim kobiet, które nigdy nie staną się jego obywatelami.

W nowej religii miejsce Chrystusa zajmie nienarodzony płód. Miejsce Boga Ojca zmarli poćwiartowani pod transplantacje. Duch Święty odejdzie zastąpiony przez kliniczne szaleństwo. Pismo Święte zostanie odrzucone kosztem „Ewangelii życia”. Jednego z – użyjmy eufemizmu – najbardziej dramatycznych aktów intelektualnych minionego stulecia.

Ruch ten, dziś tak gorąco wspierany przez polityków i jeszcze goręcej przez prawicową publicystykę, już niebawem wymknie się swoim patronom spod kontroli, przeobrażając się w sektę, przy której sekta „Radia Maryja” rzeczywiście okaże się grupą sympatycznych babć*.

Oznaki zaniepokojenia już dziś zaczynają się pojawiać na twarzach polityków. Hierarchów jednak nic przed wojną i ostatecznym samobójstwem nie powstrzyma. Wiedząc, że ich czas się kończy (na co wskazuje spadająca liczba chodzących do kościoła), nie spoczną dopóki nie zrealizuje się nasza kolejna mała apokalipsa, którą pieczołowicie opiszą prawicowi kronikarze. ______________________ *Oczywiście obydwa ruchy przenikają się, jeden jest stadium rozwoju drugiego. Można jednak przypuszczać, że wkrótce pożre on swoją matkę.