"Gdyby nie Tusk..." – ileż razy komentatorzy mówili to w ostatnich latach. "Tusku musisz" – wzywał pewien tygodnik. Nie „Platformo musisz”, nie „Kopacz musisz”, ale wzywano osobiście Tuska. To on sklejał partię składającą się, może nie z wielkich osobowości, ale na pewno z osób mających o sobie wysokie mniemanie. Czyli do złożenia trudniejszą. To on wygrał dla tej partii dwukrotnie wybory parlamentarne, czego żadnemu szefowi partii nie udało się zrobić wcześniej.

REKLAMA
Nie dziwię się decyzji Tuska o odejściu. Z małej, krajowej ligi, przenosi się do ligi europejskiej, a biorąc pod uwagę stanowisko jakie zajmie, do ligi światowej. Będzie siedział przy stołach z najważniejszymi i brał udział w podejmowaniu najważniejszych decyzji. Ponieważ będą to decyzje dotyczące jednej z najważniejszych gospodarek świata, to wpływy Tuska będę globalne. Pewnie – zdaję sobie sprawę, że stanowisko, o którym mówimy jest dziś w znacznym stopniu malowane - ale sprawny polityk z wizją, a Tusk niewątpliwie takim jest, może pomalować je na nowo. I to w czasach niebywałych wyzwań dla Europy.
Tusk będzie mógł zacząć się martwić nie Kaczyńskim, ale wpływami Rosji. Nie cenami jabłek w Polsce, ale tym jak europejski kontynent uczynić bardziej konkurencyjnym, jak nie pozwolić by stał się światowym, luksusowym domem starców. Dla człowieka ambitnego, a Tuskowi nie brakowało zwykle ognia i napędu, stanowisko prezydenta Europy jest genialną, światową karierą.
Polski premier zaczyna grę w wielkiej lidze. Już czytam złośliwych piszących, że nominacja Tuska dla Europy nie będzie miała żadnego znaczenia. To już jednak zależy od Tuska. Kiedy ostatnio mieliśmy taki wpływ personalny? W słynnym 1978?
W polskiej polityce wszystko otwiera się od nowa. Na odejściu Tuska jedna partia może stracić, wszystkie pozostałe zyskać. Platformie brakuje gracza o sprawności jej obecnego szefa. To oczywiste. Nie brakuje jednak zawodników przekonanych, że to im należy się po Tusku scheda. Już w tej chwili, a to dopiero początek, są dwa silne obozy – jeden za Ewą Kopacz, drugi za Tomaszem Siemoniakiem. Obozy są w mocnym konflikcie i wygląda to na szykującą się otwartą wojnę. Dziś równie prawdopodobne jest zwycięstwo Kaczyńskiego w wyborach, jak rozpad Platformy.
Tusk z oddali nie będzie miał czasu na zajmowanie się polskimi sprawami. Pytanie, czy przed wyjazdem jest w stanie tak ustawić sprawy w partii, aby jako tako działały nie tylko do wyborów samorządowych, ale do parlamentarnych za rok. Czekają go decyzje na kogo postawić, czy rozdzielić stanowiska szefa partii i szefa rządu. Mówi się że to pierwsze wziąć mogłaby Ewa Kopacz, to drugie Tomasz Siemoniak. Obsadzić na nowo rząd unikając, co przecież zdarzało mu się wielokrotnie wcześniej, wpadek personalnych. To, jak umebluje mieszkanie przed wyjazdem, będzie miało dużo większe znaczenie, niż jego umeblowanie, gdyby został w kraju.
Platforma Obywatelska 2001-2015. Tak, tak może być. Donald Tusk okazał się ponadprzeciętnym polskim politykiem, ale jego partię dotąd widzieliśmy jako zupełnie przeciętną. Żeby przetrwać, musi się ponad przeciętność wzbić.