Dwa lata temu koalicja PO-PSL ignorując protesty ponad 50 organizacji pozarządowych oraz wielu instytucji międzynarodowych (np. OBWE) uchwaliła przepisy utrudniające organizowanie pokojowych manifestacji. Wczoraj Trybunał Konstytucyjny jednoznacznie stwierdził, iż większość przyjętych wówczas zapisów prawnych rażąco narusza Konstytucję, a w dodatku służy jedynie zapewnieniu komfortu rządzących i ich spokoju ducha.

REKLAMA

W trakcie wczorajszej rozprawy przed Trybunałem reprezentowałem grupę 50 posłów opozycji (z SLD, TR i niezrzeszonych), którzy żądali uchylenia przepisu Prawa o zgromadzeniach nakazującego zgłaszanie zamiaru przeprowadzenia manifestacji najpóźniej na 3 dni robocze przed jej datą. Podnosiłem, iż wskazany przepis całkowicie uniemożliwia organizowanie zgromadzeń spontanicznych stanowiących reakcję na nagłe, bieżące wydarzenia.

Załóżmy bowiem, że rząd w piątek podejmuje niekorzystną dla obywateli decyzję (np. kolejną podwyżkę podatków). Z łatwością można przewidzieć, iż wówczas na Facebooku w dziale wydarzenia ktoś zaproponuje, by zebrać się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i zaprotestować przeciwko działaniom rządu. Osoby planujące udział w manifestacji nie będą mogły jednak wyjść na ulice już w piątek, ale będą musiały poczekać z realizacją swojego zamiaru aż do środy (gdyż zgodnie z ustawą o zgromadzeniach zamiar przeprowadzenia manifestacji należy zgłosić z odpowiednim wyprzedzeniem). Nietrudno domyślić się, iż do tego czasu zapał do udziału w manifestacji ostygnie.

Przepisy nakazujące zgłaszanie zgromadzeń na 3 dni przed ich datą zostały uchwalone w 1990 r., a więc w czasach, w których tematów debaty publicznej nie wyznaczały dwudziestoczterogodzinne serwisy informacyjne i portale internetowe. Wraz z upływem lat i rozwojem mediów elektronicznych stawało się coraz bardziej oczywiste, iż przewidziany w ustawie termin 3 dni na notyfikację zamiaru przeprowadzenia zgromadzenia jest zbyt długi. Organizacje społeczne od dłuższego czasu domagały się skrócenia tego terminu, tak by można było organizować spontaniczne manifestacje w reakcji na pojawiające się w mediach informacje.

Istotnie w 2012 r. Prezydent Komorowski zaproponował zmianę tego terminu. Rzecz w tym, że zamiast skrócić wspomniany trzydniowy termin, prezydent złożył projekt ustawy wydłużający go z 3 do 6 dni, a koalicja PO-PSL po licznych protestach łaskawie zgodziła się wydłużyć go „tylko” do 3 dni roboczych. Tę antydemokratyczną zmianę tłumaczono względami bezpieczeństwa państwa, nikt jednak nie potrafił przekonująco wyjaśnić jakich to tajemniczych czynności Policja nie jest w stanie wykonać w 3 kolejne dni.

Trybunał Konstytucyjny wyraźnie podkreślił, iż wydłużenie terminu zgłoszenia zamiaru przeprowadzenia zgromadzenia nie miało nic wspólnego ze względami bezpieczeństwa publicznego, a służyło wyłącznie bezpiecznemu trwaniu obecnej władzy. Ta jednak kwestia (tj. trwania obecnej władzy) zostanie już rozstrzygnięta przez wyborców.