Wybory parlamentarne na Ukrainie odbędą się już za nieco ponad dwa tygodnie (26.10), ale aż 1/3 uprawnionych nie wie jeszcze kogo poprze. Pozostali rozkładają swe poparcie w dość nietypowy sposób - Blok Poroszenki 40%, Partia Radykalna Liaszki 10%, Batkiwszczyna Julii Tymoszenko 8%, Partia Obywatelska Grycenki 7%, Front Ludowy Jaceniuka 6%, Silna Ukraina Tihipki 5%.

REKLAMA

Kogo nie ma w tym zestawieniu? Komunistów i nacjonalistów. Z kolei bohaterowie Majdanu nie potrafili stworzyć wspólnego frontu i będzie to wpływało na tworzenie przyszłej koalicji rządowej.

Konkurencja i konfrontacja wśród liderów przybiera zaskakujące formy. Pod koniec września prezydent Poroszenko zaproponował reformatorski program – "Strategia 2020". Zakłada on wprowadzenie 60 reform gospodarczych i doprowadzenie do dwukrotnego wzrostu dochodu narodowego. Program został jednak przyjęty z niedowierzaniem, gdyż tylko w tym roku, ze względu na konflikt z Rosją, produkcja przemysłowa Ukrainy spadnie o ok. 20%. W tym samym czasie premier Jaceniuk, przybywając na sesję ONZ w Nowym Jorku, przedstawił amerykańskim inwestorom "Program odnowy Ukrainy". Oczywiście obaj liderzy nie uzgodnili ze sobą swoich prezentacji.

Tymczasem Rada Najwyższa, podczas swoich ostatnich sesji, rzutem na taśmę przyjęła regulacje dotyczące walki z korupcją i lustracji. W ukraińskich warunkach lustracja oznacza coś innego niż w polskich, ale i tak wszyscy wiedzą, że powstał potworek prawny, wyłącznie na potrzeby wyborcze. Szlachetna idea, która zmierza do wyeliminowania ludzi skorumpowanych i lojalnych wobec poprzedniego reżimu, może jednak rozbić się o zupełny brak skutecznych instrumentów. To jednak okaże się już po wyborach.