Wicepremier Janusz Piechociński ostrzegł stronę ukraińską, że jeśli nie kupi polskiego węgla, a zacznie szukać paliwa w RPA, Australii lub gdziekolwiek indziej na świecie, będzie to niebezpieczne dla stosunków polsko-ukraińskich. Wicepremier stwierdził nawet więcej – Ukraina poniesie konsekwencje umiędzynaradawiania konfliktu w tej dziedzinie. Ostro i dosadnie – czyli tak jak ludowy działacz wyobraża sobie politykę zagraniczną dla poprawy notowań własnej partii.

REKLAMA

W szalenie delikatnej sytuacji międzynarodowej Piechociński próbuje wylać dziecko z kąpielą. Domaga się, aby wyniszczony, biedny kraj, w przededniu zimy, kupił za droższe pieniądze polski węgiel, w imię przyjaźni, którą mu okazujemy. Piechociński dodatkowo żali się, że Ukraińcy nie chcą naszego mięsa z kością. Zaledwie dwóch tysięcy ton! Pewnie było w cenie polędwicy, a liczyć do 10-ciu umie nawet człowiek przyciśnięty głodem.

Gdyby to wszystko działo się na poziomie rady powiatu albo koła PSL, ale nie, mówi to wicepremier polskiego rządu. Ciekawy jestem, jak zareaguje minister spraw zagranicznych i premier na ten poważny strzał w polską politykę zagraniczną.