REKLAMA

Fortunatusie, chciałbym żyć w mieście, gdzie rzeka Wysuwałaby się spod mostu jak ręka z rękawa człowieka. I żeby wpadała do zatoki, rozpostarłszy swoje palce, Jak Chopin, i nie pokazywała pięści, chociażby z daleka.

Żeby tam była Opera, w niej stary tenor Śpiewałby wieczorami arie Pucciniego; Tyran siedziałby w loży, a ja na parterze, Gdzie bym mógł, choć przez zęby, szydzić sobie z niego.

Byłby w tym mieście Yacht Klub i klub piłkarski też, A ja bym po braku dymu z przyfabrycznych wież Poznawał, że przyszła już nareszcie niedziela, Trzęsąc się w autobusie, bo zimno i bo deszcz.

Wplatałbym w ryk stadny również swój głos ostrożny, Tam, gdzie noga przedłuża głowy zamysł zbożny, A ze wszystkich praw, które wydał Hammurabi, Najważniejsze by były - rzut karny i rożny.

www.vebidoo.de