W Platformie mówiło się o tym od wielu miesięcy. Ostatnio nieco mniej niż wcześniej, więc myślałem, że coś się zmieniło. Wywiad Wojciecha Olejniczaka wskazuje, że temat wrócił. W sumie logiczne - do 2015 roku coraz bliżej.

REKLAMA

O tej możliwości: HGW za DT usłyszałem po raz pierwszy nie w kontekście roku 2015-tego, ale sondażowych kłopotów premiera na początku roku. Uznałem, że to absurdalne. Odejście w trakcie kadencji, to położenie wszystkiego, to przyznanie się do porażki, to skreślenie dorobku. Pamiętana będzie wyłącznie ta dezercja, ta klęska. Leszek Miller już to przećwiczył. Ktoś tam pamięta, że wprowadził Polskę do Unii, ale wcale nie mało osób kojarzy raczej aferę Rywina i wyprowadzkę z kancelarii w trakcie kadencji.

Nie wierzę, by Donald Tusk był czymś takim zainteresowany. Nie widzę też okoliczności i będę się upierał, osób, które mogłyby go z KPRM wyprowadzić. Mamy więc 2015 rok. Gronkiewicz Waltz mówiła niedawno w wywiadzie dla Newsweeka, że namawia Tuska, aby wycofał się ze słów, że za 3 lata odejdzie z funkcji szefa PO i stanowiska premiera. Ale jakie ma szanse na te stanowiska, jeśli Tusk się nie wycofa?

Wojciech Olejniczak w wywiadzie dla Onetu mówi, że Tusk miałby startować w 2015 roku do Parlamentu Europejskiego. Brzmi to mało ekscytującą. Bycie jednym z pięćdziesięciu europosłów też nie jest wybitnym zaszczytem dla dwukrotnego premiera. Nie mówiąc o tym, że Bruksela jest pozbawiona adrenaliny porównywalnej do krajowej polityki. Nie wiem, czy Tusk by się odnalazł, chyba że za startem do Parlamentu Europejskiego stałaby jakaś dodatkowa propozycja.

Patrząc na dzisiejszą popularność w partii, Gronkiewicz Waltz ma niewielkie szanse na zastąpienie Tuska. HGW nie stoi na czele żadnej silnej, własnej politycznej grupy wewnątrz Platformy. Sprawia wręcz wrażenie, jakby polityka partyjna jej nie interesowała. Sama zajęta jest Warszawą. Ona i grupa jej zwolenników w stolicy grają na Donalda Tuska. Są więc tuskowcami, a trudno przewidzieć, jak mocno będzie stał tusksizm w 2015 roku. Jeśli będzie stał słabo, to Gronkiewicz Waltz nie ma żadnej "spółdzielni", żadnych "gronkiewiczów" wystarczająco silnych, by w PO zagrać o władzę dla liderki.

Gronkiewicz jednocześnie nie jest ambicji pozbawiona. Na ścianie w gabinecie prezydenta Warszawy, gdy byłem na rozmowie dla Newsweeka zobaczyłem zdjęcie z żelazną damą. Thatcher jest dla HGW wzorem i motywacją. Gronkiewicz Waltz jest wystarczająco silna i zdecydowana, by w rozgrywkach w PO uczestniczyć, być może skutecznie. Dziś na zarządach partii robi to dla Tuska, ale może okazać się, że równie dobrze będzie robić to dla siebie. W sposobie w jaki traktuje sprawę pomnika Lecha Kaczyńskiego w Warszawie, znicze na Krakowskim Przedmieściu (w żadnej z tych spraw się z nią nie zgadzam), czy opozycyjnego burmistrza Piotra Guziała na Ursynowie widać, że twardo także umie grać.

Ma HGW w CV niekwestionowany sukces zarządzania Warszawą. Prawie wszystko jest później niż miało być, właśnie okazało się, że druga linia metra dopiero w połowie 2014 roku. Ale miasto się rozwija i dynamicznie zmienia. Powie to każdy, kto przyjechał do Warszawy po 3-5 letniej nieobecności. Takiego doświadczenia - zarządzania tak wielkim budżetem, instytucjami i tyloma ludźmi nie ma w Platformie nikt inny. Grzegorz Schetyna działał na mniejszą skalę. Cezary Grabarczyk nie wzbudził zaufania do swoich umiejętności. MSZ Radosława Sikorskiego to jednak coś znacznie, nieporównanie wręcz mniejszego. Warszawa to zawodnik wagi ciężkiej z kilkunastomiliardowym budżetem.

Gronkiewicz Waltz poradziła sobie także ze swoim ultrakatolickim wizerunkiem z lat 90-tych. Jest w konserwatywnej części Platformy, ale to minister Gowin i poseł Żalek kojarzą się z nią dużo bardziej niż ona. Jest więc odpowiednio konserwatywna dla konserwatystów i odpowiednio liberalna/elastyczna, by ze świetnym wynikiem wygrać reelekcję w liberalnej Warszawie. Nie jest zwolenniczką liberalnej ustawy o in vitro, ustawy o związkach partnerskich i liberalizacji aborcji. Ale nie jest w tych poglądach agresywna w opinii publicznej.

Być może za parę lat okaże się, że tylko ona jest w stanie zbudować most między różnymi grupami w Platformie. Dziś nie jest w niej szeroko doceniana, ale umiejętności ma znacznie więcej, niż kiedykolwiek kryło się za słowem "bufetowa", jakim jest określana przez przeciwników i opozycję. Przypominam film "Żelazna Dama". Panowie z Partii Konserwatywnej patrzyli na Thatcher przez palce i z pobłażliwym uśmiechem. Dziś tak się patrzy na Gronkiewicz Waltz. Być może do czasu.