Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) orzekł, że państwa UE nie są zobowiązane do przyznawania świadczeń socjalnych dla obywateli z innych państw członkowskich, którzy przybyli do danego kraju jedynie w celu uzyskania pomocy społecznej.
Precedensowa sprawa dotyczyła Elisabety Dano, 25-letniej samotnej matki, która przeniosła się z Rumunii do Niemiec w listopadzie 2010 r. Kobieta wraz z dziećmi, w tym pięcioletnim synem urodzonym już w Niemczech, zajmowała pokój w mieszkaniu swojej siostry w Lipsku. Nigdy nie pracowała w Rumunii, ani w Niemczech. Urzędy pracy nie wykazały żadnych śladów świadczących o poszukiwaniu przez nią zatrudnienia, tym niemniej w Niemczech Dano otrzymywała co miesiąc ok. 190 euro na rzecz opieki nad dziećmi i ok. 125 euro na ich utrzymanie. Żadna z tych płatności nie była kwestionowana przez urząd niemieckich świadczeń społecznych.
Kluczowy moment nadszedł, gdy Dano złożyła dodatkowy wniosek o dofinansowanie do lipskiego centrum pracy, które został dwukrotnie odrzucony. Chodziło o 380 euro miesięcznie zapomogi dla osób poszukujących pracy. Obywatelka Rumunii odwołała się od tej decyzji w sądzie apelacyjnym, a finalnie sprawa trafiła do ETS w Luksemburgu. Trybunał odrzucił jednak skargę Dano z uzasadnieniem, że jej prawo pobytu w Niemczech uwarunkowane było koniecznością posiadania własnych środków finansowych pozwalających na tymczasowe utrzymanie się.
Sąd stwierdził również, że prawo do swobodnego przemieszczania należy się tym obywatelom UE, którzy nie narażają kraju gościnnego na nieuzasadnione obciążenie systemu zabezpieczeń społecznych. Pani Dano nie szukała zatrudnienia oraz nie posiadała środków własnych pozwalających na utrzymanie się. W efekcie nie miała prawa ubiegać się nawet o pobyt tymczasowy w Niemczech i tym samym traktować zasiłku, jako głównego środka utrzymania. Cytując postanowienie sądu: "państwo członkowskie musi mieć możliwość odmowy przyznania korzyści obywatelom Unii nieaktywnym zawodowo, którzy korzystają z prawa do swobodnego przemieszczania się wyłącznie w celu uzyskania pomocy społecznej z innego państwa członkowskiego, mimo że nie mają wystarczających środków, aby ubiegać się o prawo do pobytu tymczasowego".
Wyrok ogłoszono 11 listopada br., w trakcie mocno napiętej debaty politycznej w Europie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.
Brytyjski premier David Cameron, ulegając presji eurosceptyków, pozwalał sobie do tej pory na coraz to śmielsze wypowiedzi mające na celu ograniczenie swobodnego przepływu osób w Unii Europejskiej, narażając się tym samym poważnie Kanclerz Merkel...
Mimo, że Żelazna Angela jest znana z dążenia do kompromisu za wszelką cenę, żądanie Camerona godzące w jedną z „4 wolności” UE, jakimi są wolny przepływ osób, dóbr, usług i kapitału - wyprowadziło ją z równowagi. David Cameron usłyszał wtedy, że ... nikt nie będzie płakał z powodu Brexitu.
To mocne słowa, pokazujące, że Angela Merkel nie bawi się w wysublimowaną dyplomację. Wielka Brytania jest trzecią największą gospodarką UE, po Niemczech i Francji, jest też ważnym partnerem militarnym. Polityczne koszty jej wyjścia z Unii byłyby bardzo dotkliwe dla Wspólnoty.
„Zbytnia” swoboda przepływu ludzi jest krytykowana zresztą nie tylko przez premiera Camerona, jest to główny czynnik powodujący wzrost popularności partii nacjonalistycznych w całej zjednoczonej Europie. Z pomysłu Camerona cieszy się np. nacjonalistyczna Alternatywa dla Niemiec, populistyczny Front Narodowy we Francji i wiele innych partii, z Holandii, Finlandii, Grecji, Włoch, Węgier czy Polski, których niechętni integracji reprezentanci licznie pojawili się w Parlamencie Europejskim po majowych wyborach tego roku.
Wielu z nich zapomina, że projekt Wspólnoty to nie tylko wspólny rynek 28 państw, pozwalający konkurować z Chinami czy USA, ale gwarancja z trudem osiągniętego pokoju po dwóch wyniszczających Europę wojnach.
Cóż, David Cameron ma wybory w maju przyszłego roku i ściga się w sondażach z eurofobami z partii UKIP (United Kingdom Independence Party). Nic dziwnego też, że ostatnie kalkulacje Komisji Europejskiej w sprawie dopłaty przez Wielką Brytanię zaległych 2.1 mld euro* (woda na młyn UKIP) dodatkowo go przestraszyły, z tym większą determinacją postanowił walczyć z zalewem swojego kraju przez imigrantów, "nadeptując przy tym na odcisk" p. Merkel. Jak się okazało - niepotrzebnie.
Teraz wydaje się, że wyrok Trybunału uratuje polityczny wizerunek premiera Camerona i być może pozwoli mu na dobre odciąć się od eurofobicznego UKIP.
Wyrok ETS w sprawie Elisabety Dano po raz pierwszy bez dwuznaczności określa, w którym przypadku państwo może odmówić pomocy obywatelowi innego kraju Unii i to zgodnie z Traktatami, bowiem tylko od państwa członkowskiego zależy czy świadczenie socjalne ma być komuś przyznane czy też nie. Nie trzeba w tym celu opuszczać Unii panie Cameron...
Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego Lidia Geringer de Oedenberg
* Kwota została obliczona na podstawie rekalkulacji należności z tytułu większego niż spodziewany wzrostu ekonomicznego.
Więcej: http://www.bbc.com/news/uk-politics-30002138 http://www.spiegel.de/international/europe/merkel-fears-cameron-crossing-red-line-on-immigration-a-1000743.html
