Zbigniew Girzyński to kolejny Prawy i Sprytny z PiS. Podobnie jak Hofman i jego towarzysze próbował nacinać podatnika na pieniądze za delegację.
REKLAMA
Sprawę wykrył Michał Krzymowski z "Newsweeka". Poseł podał w dokumentach, że w delegację służbową do Paryża pojechał samochodem. Krzymowski wykrył jednak, że poleciał tam samolotem. Czyli, że zrobił ten sam numer, co Hofman.
Michał Krzymowski poprosił dziś posła Girzyńskiego o wyjaśnienia. Na pytania poseł nie odpowiedział. Zaraz potem wybiegł z posiedzenia komisji sejmowej, a chwilę potem był już w klubie PiS, gdzie zgłaszał dymisję. Trudno mu za to się nisko pokłonić. Nie miał wyjścia.
Poseł Girzyński był jednym z najbardziej zaangażowanych sejmowych i PiS-owskich moralistów. W czasie afery taśmowej perorował o dramatycznie niskich standardach moralnych ludzi PO, a ostatnio o wielkim fałszerstwie wyborczym. Najwyraźniej nie mógł pojąć, że nie każdy jest fałszerzem.
Girzyński zapowiada, że pozostanie posłem niezrzeszonym. Cóż, powinien po prostu przestać być posłem. Dziś Girzyński bowiem żadnych obywateli reprezentować nie ma prawa. Pozostaje już wyłącznie tematem dla prokuratora. A potem dla sądu. I to nie sądu partyjnego.
