Sześć godzin religii w stosunku do zaledwie jednej godziny biologii, chemii czy informatyce w klasie o rozszerzonym profilu…. matematyczno-inżynieryjnym. Ponury żart? Nie! Niestety tak właśnie wygląda plan lekcji w jednym z poznańskich liceów. Najwyraźniej kierownictwo szkoły uznało, że religia bardziej przyda się przyszłym inżynierom niż nikomu niepotrzebne drobnostki takie jak chemia czy informatyka.

REKLAMA

Lekcje religii sprowadzają się w Polsce do katechezy, a ustawowych lekcji etyki nadal nie ma. Jest to tylko jest to naruszenie podstawowej zasady neutralności światopoglądowej państwa, ale również uczenie młodzieży, że w Polsce króluje tylko jedna religia. Wydawać by się mogło, że pomysł, by nauczanie religii i katechizacja odbywały się w ramach parafii kościelnej, zaś szkoła pozostała miejscem neutralnym światopoglądowo, służyć będzie transparentności stosunków państwo-kościół. Niestety większość rządzących nie chce o tym nawet słyszeć, pomysł budzi też zrozumiały sprzeciw władz kościelnych. Efekt? Pozbawianie młodych ludzi dostępu do nauki i szans na podnoszenie kwalifikacji. Szkoła powinna być przestrzenią, gdzie uczniowie rozwijają się, zdobywają doświadczenia i przygotowują do studiów. Czy rozszerzona religia w klasie matematyczno-inżynieryjnej pomoże uczniom dostać się na Politechnikę skuteczniej niż chemia czy informatyka? Pozostawiam to bez komentarza.