Jeżeli ktoś sięgnie do tekstu Konstytucji 3 maja, szukając w nim inspiracji prawnej, takiej, jaką czerpać można na przykład z Konstytucji Amerykańskiej, która obowiązuje po dziś dzień z nielicznymi tylko poprawkami, może się srogo rozczarować. Z dzisiejszej persepktywy treść reform pierwszej polskiej Konstytucji jest dość anachroniczna, a ich przystawalność do dzisiejszej rzeczywistości właściwie żadna. Jak to możliwe? Czy to ideały polskiego Oświecenia tak się zestarzały? A może ich po prostu w Konstytucji nie ma?
Konstytucję 3 maja traktuje się często jako moment szczytowy polskiego Oświecenia. Tak jak gdyby wystarczyło – za Monteskiuszem – wprowadzć w konstytucji trójpodział władzy politycznej (na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą), żeby za oświeconą ją, a razem z nią cały naród uznać. Tylko właściwie jakie idee oświeceniowe są w Konstytucji 3 maja obecne? Król traci stanowisko odrębnego stanu, znosi się konfederację, zrównuje w prawach politycznych z szlachtą mieszczan i chłopów. No i znosi liberum veto. Like wow, man! Wychodzi z tego, że nie wprowadzała Konstytucja jakiegoś głębokiego przewartościowania w sferze instyucji i regulacji prawnych (jak we Francji czy w Niemczech). Jeżeli w Polsce dokonywała się wtedy jakaś rewolcuja to dotyczyła ona raczej sfery kultury i moralności. Sarmacką anarchię pożeniono z konserwatyzmem.
Konserwatywna anarchia? Czy to nie jest jakaś logiczna sprzeczność? Niekoniecznie. Twórcy polskiej Konstytucji pokazują nam, że są pewne prawdy – konserwatywne i anarchistyczne – które składają się na bogatą wizję tego, czym może być naród, wspólnota. Do tych konserwatywnch zaliczyć możemy przywiązanie do tradycji. Nakaz szacunku dla tradycji, dla ukształtowanych instytucji ustrojowych, dla naturalnie powstałych więzi społecznych opiera się w ich filozfii na przekonaniu o ograniczonych możliwościach rozumu jednostki. Twórcy Konstytucji zamiast znosić istniejący porządek polityczny, kultywowali go i twórczo rozwijali.
Innymi konserwatynymi prawdami są obawy: przed nieporządkiem, przed nadużyciami władzy. Czy to nie one cementowały nową architekturę władzy w Polsce, z jej podziałem na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą? Inna: ludzie chcą bogatych więzów społecznych. To dlatego władza podzielona zostaje też na lokalną i centralną, tworząc tym samym model państwa, która nie jest strukturą całkowicie racjonalną. Konstytucja utrzymała sejmikowe instrukcje (dla delegatów na sjem). Pozwala bowiem dojść do głosu również ukształtowanym w przeszłości i na poziomie lokalnym sentymentom. Sejm jednak mógł wyłączać na przyszłoć od posłowania posła, który swoje instrukcje przekroczył.
Te konserwatywne prawdy nie stoją wcale w sprzeczności z pewnymi postulatami anarchistów. Chcieliby oni na przykład widzieć świat bez przmusu i hierachii. Ale czy nie wymaga to ogromnej dyscypliny, która pojawia się tylko w obliczu powszechnego kultywowania cnót obywatelskich? Czy nie mają konserwatyści i anarchiści podobnych poglądów na rolę i możliwości organizowania przez wspólnoty? Konserwatywna anarchia nie określa zatem jakiegoś spójnego stanowisko filozoficzno-politycznego, a jedynie metodę czerpania z tego, co łączy polityczne ideologie. Każda konstytucja jest w tym sensie dokumentem konserwatywnej anarchii. Stwarza podstawy porządku politycznego, określajac jego ramy, starając się pogodzić rozmaite wartości, a jednocześnie stwarza też podstawy do jego zmiany, często radykalnej. Nigdy jednak do jego całkowitego zniszczenia i unieważnienia.
Konstytucja 3 maja nie jest szczytowym momentem polskiego Oświecenia dlatego, że oświeceniowych ideii jest w niej niewiele. Pozostaje natomiast niezwykle ważnym zapisem nadziei w historii Polskiej polityki. Nadziei, w której zawierało się zrozumienie tego, że możliwość zachowania niepodległości, naprawy Rzeczypospolitej instytucji politycznych możliwa jest tylko wtedy, kiedy uwolnimy z siebie nasze najlepsze cnoty polityczne – takie jak rozwaga i umiarkowanie, płynąca z troski o dobro wspólne, determinacja i osobiste, żarliwe zaangażowanie, inteligencja - i kiedy dostrzeżemy (i nie ulegniemy!) tym najgorszym: egoizmowi, skłonności do przesady i histerii, cynizmowi. (W trakcie obrad Sejmu Wielkiego poseł kaliski Suchorzewski, stronnik hetmana Branickiego, „czołgał się po podłodze w roli nowego Rejtana. Wlókł za sobą sześcioletniego synka, wykrzykując: „Zabiję własne dziecię tu na miejscu, wśród obrad sejmowych, aby nie dożyło niewoli, którą ten projekt gotuje.“). Nadziei, w której zawierało się zrozumienie tego, że nie da się niczego dobrego osiągnąć, jeżeli nie będziemy budowali instytucji pozwalających nam pogodzić rozmaite wartości, stwarzając jednocześnie możliwość ich odkrywania na nowo. Na tym polega życie bez Oświecenia. Bez Oświecenia nie wybieramy, do czego chcieliby zmusić nas niektórzy politycy, między czarny a białym. W tym świecie nie ma miejsca na obietnice, nie ma czasem nawet miejsca na prawdę. Wybieramy po prostu pomiędzy konkurującymi wizjami wyobrażeń na temat tego, jak wyglądać może dobre życie.
