Wywiad z Moniką Czaplicką. Rozmówczyni jest między innymi autorką książki „Zarządzanie Kryzysem w Social Media”. Założycielką firmy Wobuzz, bloga czaplicka.eu oraz twórczynią facebookowego profilu „Kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy”.

REKLAMA
Monika Czaplicka
Monika Czaplicka Internet

1. Twoja przygoda z social media zaczęła się dość nietypowo. Czy obecnie to co robisz nadal jest pasją, czy sposobem na życie?

- Nie wiem czy to nietypowe? Pracuję w social media od 8 lat. Zaczęłam jeszcze na pierwszym roku pracując dla agencji, potem zmieniałam pracę i angażowałam się w różne projekty. Teraz mam własną agencję, która jest moim źródłem utrzymania. Nic nietypowego.

2. Czy prawdziwa kariera zaczęła się po wydaniu książki „Zarządzanie Kryzysem w Social Media”? - Nie nazwałabym karierą wydarzeń po ukazaniu się książki "Zarządzanie Kryzysem w Social Media". Stałam się trochę bardziej rozpoznawalna i poza standardową pracą agencyjną szkolę i prowadzę średnio rozpoznawalnego bloga. Daleko temu do kariery, ale zawsze miło słyszeć, że ktoś docenia Twoją pracę.

3. Sukcesywność Twoich działań nieuchronnie przysparzała Ci rozgłosu. Zależy Ci na promocji samej siebie, czy to najzwyczajniej dzieje się gdzieś obok Ciebie, a Ty to jedynie akceptujesz?

- Robię to co lubię. Social media to moja pasja, uwielbiam pisać – książki i bloga, a wymądrzanie się na wykładach sprawia mi frajdę. Konsekwencje tych działań – pewna rozpoznawalność – daje mi możliwość robienia tego dalej.

4. Książka, fanpage, blog, wystąpienia, wywiady. To elementy, dzięki którym stałaś się opiniotwórcza. Odnosisz czasem wrażenie, że Monika Czaplicka coraz częściej jest postrzegana jako marka?

- Każdy z nas jest marką – marką osobistą, nawet, jeśli nie jest rozpoznawalny w szerszym gronie. Nie wiem czy jestem opiniotwórcza, dostaję sygnały, że ludzie szanują moje zdanie i uważają, że mam coś ciekawego do powiedzenia, co jest szalenie miłe.

Wracając do marki – to trochę jak z celebrytami. Moje działania na niwie prywatnej mają wpływ na moje życie zawodowe. Dzisiaj jedna z potencjalnych klientek zapytała mnie o moje zdjęcie w tle, bo ją zaniepokoiło i nie wiedziała jak je rozumieć. Z drugiej strony nie chcę się cenzurować, bo a nuż komuś się nie spodoba to co myślę czy jaka jestem. To trudne, żeby balansować między mną – ze wszystkimi wadami i zaletami, a moim wizerunkiem.

Okładka książki "Zarządzanie kryzysem w social media"
Okładka książki "Zarządzanie kryzysem w social media" Internet

5. Twoja firma Wobuzz wykonała już wiele różnych zleceń dla firm z różnych branży. Które było najtrudniejsze?

- Każde zadanie jest na swój sposób trudne, bo wyjątkowe. Niektóre wymagają więcej pracy, inne mniej, ale zawsze staram się dawać z siebie tyle, ile potrafię, a to jest wyczerpujące.

6. Czy po tylu latach w branży social media nadal potrafią Cię zaskoczyć?

- Social media mnie nie zaskakują – najwyżej ludzie, którzy ich używają. I bardzo się cieszę, że mnie jeszcze coś zaskakuje, bo dzięki temu mam w życiu trochę niespodziewanych emocji. Ludzie w ogóle są fascynujący – dlatego poszłam na socjologię. Mimo 5 lat studiowania ludzi i ich zachowań nadal jest wiele rzeczy, które powodują, że zbieram swoją szczękę z podłogi.

7. Uważasz się za spełnioną kobietę, która na polu zawodowym osiągnęła już wszystko do czego dążyła?

- Do niedawna moim marzeniem było wydać książkę i szkolić/wykładać. Udało mi się to osiągnąć. Teraz idę dalej. Założyłam firmę Wobuzz – samo w sobie to nie było moim celem, ale środkiem do celu, czyli wymarzone warunki do pracy. Ponieważ człowiek zawsze ma punkt, do którego dąży teraz walczę ze sobą, żeby napisać kolejną książkę i rozszerzać działania zarówno firmowe jak i osobiste.

8. Intensywne życie zawodowe wymaga olbrzymich pokładów energii i czasu. Jak radzisz sobie w sytuacji kryzysu?

- Jeśli kryzys zdrowotny – staram się zwolnić. Bycie swoją szefową pozwala na takie luksusy. Jeśli mam kryzys emocjonalny lub psychiczny – mam niesamowitych przyjaciół i znajomych, którzy wiedzą jak sobie ze mną poradzić. W razie czego mam też książki i filmy, które uwielbiam. W kryzysach zawodowych zwracam się po pomoc do moich znajomych.

9. Potrafisz oddzielać życie zawodowe od prywatnego?

- Ponieważ pracuję w domu w pewien sposób prowadzę te życia równocześnie. Piszę maila pracowego, robię przerwę, chwytam za odkurzacz i myślę co mam napisać sprzątając. Oglądam filmy i piszę posty na bloga. Wrzucam nowe rzeczy na fanpage. Często też spotykam się z ludźmi, z którymi załatwiam sprawy zawodowe, a przy okazji kolegujemy się i spędzamy czas. Nie mam z tym problemu, bo nie stawiam wyraźnej granicy między pracą a hobby, bo to jedno i to samo.

Chociaż muszę zauważyć, że nie wszystkim to odpowiada i np. Moja ostatnia dziewczyna miała problem z tym, że pracowałam o godzinie 21:00. Mimo, że próbowałam jej wytłumaczyć, że w przeciwieństwie do niej nie zaczynam pracy o 9 rano, więc symbolicznych 8 godzin wyrabiam w trochę innych godzinach niż ona.

10. Twoim zdaniem największy kryzys ubiegłego roku w social mediach to?

- W 2014 roku nie było kryzysu. Były zagwodki i wpadki. I szczerze – nie wiem, którą bym uznała za największą, bo nawet nie bardzo wiem co to ma oznaczać. Raczej skupiam się na cechach destynktywnych i tu bym mogła powiedzieć dużo o tym jak fanpage burgerowni Futer wpłynął na jej zamknięcie, jak kolejny bojkot, czyli sprawa Empiku pokazuje, że u nas nie ma bojkotów konsumenckich tylko zawsze ideologiczne, jak Smutny Autobus pokazuje podejście do marketingu pt. „nie ważne jak mówią, byle mówili”. Każda taka sytuacja jest ważna, bo czegoś nas uczy. Nie chodzi więc o wielkość, a o to, co możemy wynieść z tej lekcji.

11. Czy kryzys zawsze niesie dla firmy negatywne skutki?

- Oczywiście, że nie. Zawsze powtarzam, że kryzys to niesamowita szansa na sukces. Możemy pokazać się z jak najlepszej strony: profesjonalni, gdoni zaufania i dobrzy w tym co robią. Każdy popełnia błędy, ale to jak sobie z nimi radzimy pokazuje kim jesteśmy.

12. Czy istnieją przykłady, w których wywołany kryzys paradoksalnie przysporzył danej marce pozytywnego rozgłosu? - Lubię przykład ketchupu Heinz. Głupi post o burzy, słoniach i ketchupie (case znajdziecie w mojej książce Zarządzanie kryzysem w social media) skończył się świetnie rozpromowanym konkursem, który zaangażował fanów, wzbudził emocje i był sukcesem.

13. Istnieje jakiś sprawdzony schemat dzięki któremu firma znajdująca się w kryzysie może go szybko zażegnać?

- Polecam schemat 5P: - przeproś - przygotuj się - powetuj - popraw się - przynaj się do błędu

Dużo piszę o tym w książce, na blogu i w paru innych źródłach internetowych, więc możecie poczytać o tym jak to działa w sieci.

14. Czy kryzys w social mediach może być tak dotkliwy, że będzie miał wpływ na zmniejszenie obrotów firmy?

- Niestety bardzo często firmy nie mówią o efektach takich sytuacji, a nierzadko również nawet nie monitorują efektów. Kiedy przyjrzymy się amerykańskim badaniom okazuje się jednak, że kryzysy często mają skutki – nie tylko wizerunkowe czy kadrowe, ale właśnie obniżanie zysków. Więcej o skutkach kryzysów znajdziecie w mojej prezentacji.

Monika Czaplicka
Monika Czaplicka Internet

15. Zgodzisz się, że niektóre przypadki kryzysów w social mediach to akt szantażu ze strony niezadowolonego klienta?

- To dobrze. Dzięki social media firmy znowu mogą klientocentryczne. Koniec z czasami anonimowego telemarketingu, masowych reklam bez kontekstu i traktowania klientów jak zło konieczne. Pomyślmy o czasach sprzed wielkich korporacji – właściciele biznesu znali większość swoich klietnów po imieniu i nie mieli głupich pomysłów, żeby ich olewać, bo ich klienci znali wielu innych – obecnych i potencjalnych.

Cieszę się, że klienci mają możliwość wreszcie skrócenia dystansu i walki o swoje prawa, bo bardzo często te „szantaże” to jedyna szansa na bycie potraktowanym jak człowiek przez firmę. Jasne, że zdarzają się osoby, które to wykorzystują, ale zawsze tak jest.

16. Czy władze firm działających w Polsce liczą się z zagrożeniem kryzysu? - Myślę, że z roku na rok ludzie – nie tylko „władze”, ale wszyscy – zdają sobie sprawę, że różne wpadki i problemy są ważne. Nie chodzi o strach, ale o to, że trzeba nauczyć się radzić sobie z takimi sytuacjami – są bardzo powszechne. I że dla firmy liczą się klienci, którzy mają, dzięki social media, kolejne narzędzie do walki o siebie. I mam nadzieję, że zaczną widzieć kryzysy jako szansę.

17. W jakiej kondycji jest obecnie polska branża social media?

- Nie mam pojęcia jak to ocenić. Rosną wydatki na ten sektor, jest coraz więcej osób zaangażowanych w social media w Polsce i ludzie uczą się jak sobie radzić.

18. Co radziłabyś ludziom, który właśnie zaczynają pracę w branży social media?

- Znajdźcie swoją drogą. To co was kręci. Eksperymentujcie, uczcie się i nie dajcie wmócić, że ktoś ma rację, bo jest ekspertem. Jest drobna część, typu etyka, gdzie wiadomo jakie są zasady gry, ale bardzo często ludzie mają wrażenie, że jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź. Tymczasem w social media, jedna z rzeczy, którą uwielbiam, prawidłowych odpowiedzi może być wiele.

19. Kilka słów na koniec?

- Nie bójcie się kryzysów, szanujcie klientów i lubcie swoją pracę. I zawsze możecie do mnie napisać. Nawet, jeśli się ze mną nie zgadzacie. Jak się zgadzacie tym bardziej.

I w sumie jeszcze work life balance. Ja tego nie mam, ale warto jednak czasem wyłączyć komputer i iść na spacer.

Z Moniką Czaplicką rozmawiał Norbert Oruba