Na temat zamachu na redakcję „Charlie Hebdo” napisano już bardzo wiele. Temat wciąż wywołuje kontrowersje, obnaża brutalne zetknięcie się dwóch odmiennych kultur, systemów wartości. A mnie wciąż chodzi po głowie jedno pytanie: czy i kiedy człowiek może drwić z drugiego?

Europa jest daleka od przywiązań moralnych, brak w niej wartości i autorytetów poza wszechobecnym materializmem. Można dziś publicznie zakwestionować wszystko, więc należało się spodziewać, że w końcu ktoś powie „weto”, pytanie brzmiało tylko: kiedy to nastąpi?
Zgadzam się z komentarzami internautów, że „szydzenie z przekonań innych nie jest tolerancją”. Jednak na krwawy odwet nie ma i nie będzie zgody. Mieszakańcy Belgii, gdzie mieszkam, mocno identyfikując się z Francuzami w zrywie sprzeciwu zaczęli oklejać miejsca publiczne plakatami „Je suis Charlie", nie zważając na fakt, że aż roi się tu od głów zakrytych chustami. W jednej ze szkół oklejonej przez uczniów plakatami oprzytomnieli dopiero nauczyciele stwierdzając, że to nie w porządku, a nawet może być niebezpieczne.
Islam jest dziś rzeczywistością zachodniej Europy – nie sposób na co dzień nie mieć kontaktu z muzułmanami. Niektórzy przywódcy religijni islamu wierzą, że wypchną niewierzących Europejczyków ze starego lądu brzuchami ich kobiet. A jednocześnie mam wątpliwości, czy można poznać swojego sąsiada, zarazem drwiąc z jego inności.
Kiedy myślę o postawie Jezusa, nie znajduję momentu, kiedy szydził z innych, chociażby dla ich dobra, żeby otworzyć im oczy. Był przecież Bogiem, wiedział o ludziach więcej niż oni sami. Zapadła mi w pamięć scena z filmu „Pasja” Mela Gibsona, kiedy Jezusa ubrano w purpurową szatę i koronę z cierniowego krzewu, a potem bito, oddając z drwiną pokłon. To na pewno bolało, nie tylko fizycznie. On wiedział po co bierze na siebie wszystkie nasze grzechy wyszydzenia.
Mamy prawo do oceny rzeczywistości, ale też szczególnie my chrześcijanie wezwani jesteśmy do miłości. Toteż: Je ne suis pas Charlie. Je suis appelé à aimer. Nie jestem Charlie. Jestem wezwany do miłości.
Tadeusz Czubowski
