Gdyby ktoś zakupił bardzo ostry nóż i nożem tym podciął gardło swojemu psu, obserwując później jego wykrwawianie się, zostałby najprawdopodobniej skazany na podstawie art. 35 ustawy o ochronie zwierząt za zabijanie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Jest również wysoce prawdopodobne, że byłaby to kara bezwzględnego pozbawienia wolności, ponieważ podejście sądów do znęcania się nad zwierzętami zmieniło się na korzyść w ciągu ostatnich kilku lat.

REKLAMA

Gdyby ten ktoś założył grupę lub związek zabijający zwierzęta w opisany wyżej sposób, zbierał i przysposabiał środki do ich zabijania w opisany wyżej sposób, szkolił i namawiał ludzi do takiego, a nie innego zabijania zwierząt, prócz zarzutów z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt, mógłby się doczekać jeszcze poważniejszych zarzutów z art. 258 Kodeksu karnego, tj. zarzutów brania udziału w grupie albo związku mającym na celu popełnienie przestępstwa i jeszcze surowszych jako kierownik bądź założyciel grupy, nie mówiąc o szeregu innych zarzutów, jak choćby publiczne pochwalanie przestępstwa. Cel zabijania prowadzonego przez „związek” mógłby być nieistotny.

Wystarczy jednak, aby ten ktoś organom państwa i funkcjonariuszom państwowym WYTŁUMACZYŁ, że zabijanie zwierząt (psów, kotów, owiec, świń czy krów – to również nieistotne) w tak określony sposób zostało mu nakazane przez tzw. Istotę Wyższą, miałby dużą szansę, że państwo nie tylko przymknęłoby oczy na jego działania, ale również objęło je ochroną prawną. Wtedy ten ktoś, mógłby nawet założyć działalność gospodarczą zajmującą się zabijaniem zwierząt w opisany wyżej sposób i czerpać z niej zyski. Cel i motywy płacenia za zabijanie zwierząt w określony sposób również mogłyby pozostawać nieistotne – w końcu ludzie płacą za wiele rzeczy pozbawionych większego sensu i w gruncie rzeczy do niczego im niepotrzebnych.

Pytanie o to, jaki skomplikowany układ społecznych zależności i związków, jaki bagaż idei i przekonań, jaki utrwalony zestaw zaburzeń występujących w skali masowej pozwala na podnoszenie okrucieństwa do rangi wzniosłości i świętości, pozostaje zasadne. Zdaje się jednak, że mało kto chce już na nie odpowiadać.